Moody’s przypomniał o problemach Chin

Rynek akcyjny Państwa Środka kuleje, bo rząd ratuje stabilność finansową. Według Moody’s, walka z zadłużeniem odbije się także na gospodarce

Środowy poranek rynki w Europie przywitały wiadomością o tym, że agencja Moody’s obniżyła rating wiarygodności kredytowej Chin z Aa3 do A1, uzasadniając to ryzykiem nadmiernego zadłużenia i spowolnienia wzrostu gospodarczego. Wątpliwości agencji wynikają z obaw o to, czy możliwe jest jednoczesne obniżanie dźwigni w systemie finansowym i utrzymanie wzrostu gospodarczego powyżej celu, wynoszącego co najmniej 6,5 proc. Bardziej prawdopodobny, zdaniem ekspertów, jest spadek tempa do około 5 proc. Mimo obniżki oceny, agencja podniosła perspektywę z negatywnej do stabilnej. Na decyzję Moody’s rynki zareagowały dość ospale. Spadki dotyczyły przede wszystkim chińskich akcji i dolara australijskiego, który jest dość wrażliwy na to, co dzieje się w Chinach i na rynkach surowcowych. Niepokoi jednak to, że chińskie akcje znów straciły, bo i bez tego ostatnio nie wiodło się im najlepiej.

Shanghai Composite Index, obejmujący wszystkie spółki notowane na giełdzie w Szanghaju, w ciągu ostatnich trzech miesięcyspadł o prawie 6 proc., a od początku roku jest 1,3 proc. pod kreską. Z ChiNext, w skład którego wchodzą mniejsze podmioty, jest jeszcze gorzej. Od początku roku indeks zanurkował o prawie 10 proc.

— Obserwowana w ostatnich miesiącach słabość chińskiego rynku akcji wynika z tego, że tamtejsze władze starają się ograniczać płynność na rynku, eliminując tzw. łatwy pieniądz. Chodzi o to, aby ograniczyć przyrost ryzykowanego zadłużenia. Można powiedzieć, że na razie na chińskim rynku akcyjnym mamy do czynienia ze spowolnieniem kontrolowanym — mówi Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. Działania chińskiego rządu mają zapobiec powtórce sytuacji z lat 2014-15, gdy na rynku narosła bańka spekulacyjna.

— Handel lewarowany święcił wówczas triumfy na tamtejszej giełdzie, a chińczycy masowo kupowali akcje na kredyt, zwłaszcza ci, którzy nie posiadali odpowiedniego zabezpieczenia — przypomina Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz w DM TMS Brokers.

O ile działania chińskiego rządu ciężko uznać za nieodpowiednie, o tyle ich przełożenie na notowania chińskich podmiotów może budzić niepokój inwestorów.

— Indeksy w tej chwili są w dość niepokojącej trajektorii. Kilkuprocentowy ruch w dół może otworzyć przestrzeń do tego, aby spadły o kolejne 10-15 proc. To zaś będzie trudne do zmarginalizowania nie tylko na rynkach wschodzących, które w takim scenariuszu ucierpiałyby najmocniej. Korekta mogłaby przyjść także na dość mocno wykupionych rynkach bazowych, bo napływające z Chin negatywne informacje mogłyby stać się pretekstem do realizacji zysków — mówi Bartosz Sawicki.

Kolejny czynnik, który w ostatnich miesiącach ciąży notowaniom chińskich spółek, to brak materializacji przedwyborczych obietnic amerykańskiego prezydenta, w których upatrywano szans na wzrost globalnej koniunktury i popytu na surowce przemysłowe.

Sygnały ostrzegawcze

Obserwowana w ostatnim czasie przecena rudy żelaza, zdaniem Bartosza Sawickiego, jest jednym z elementów chińskiej układanki, który może niepokoić — choć nieprzesadnie.

— W ostatnich tygodniach cena rudy żelaza na giełdzie w Dalian spadła o jedną trzecią, a zapasy stali w chińskich portach utrzymują się na wysokim poziomie. Nie uznałbym jednak tego za bardzo niepokojący sygnał — mówi Bartosz Sawicki. Podobnie jest w przypadku rynku pieniężnego i walutowego.

— Rynkowe stopy procentowe w Hongkongu, które pokazują skalę napływu kapitału, i poziom rezerw walutowych to dwa podstawowe obszary, które pokazują, czy inwestorzy wycofują kapitał z Chin i czy grozi nam załamanie. Obecnie statystyki dotyczące rynku pieniężnego są w miarę krzepiące. Powodu do większych obaw nie widać także od strony rezerw walutowych — twierdzi Bartosz Sawicki.

W ostatnim czasie na chińskim rynku obligacji doszło do odwrócenia krzywej rentowności. Oznacza to, że rentowności obligacji o dłuższych terminach zapadalności są niższe od papierów o krótszym terminie do wykupu. To nienaturalna sytuacja, którą przyjęło się uważać za zapowiedź końca rynkowej hossy. Zdaniem Grzegorza Zatryba, głównego stratega w Skarbcu TFI, w tym przypadku schemat nie działa. — Brak niezależnego banku centralnego, ograniczenia kapitałowe i bardzo silna segmentacja rynku sprawiają, że mechanizmy rynkowe w chińskiej gospodarce nie działają swobodnie. W szczególności ceny aktywów nie są do końca wiarygodne, bo nie decyduje o nich tylko rynek — tłumaczy Grzegorz Zatryb. Eksperta niezmiennie niepokoi natomiast stopień zadłużenia chińskiej gospodarki i wiarygodność danych

. — Gigantyczne zadłużenie przedsiębiorstw i sposób finansowania przez podmioty spoza sektora bakowego o wątpliwej wiarygodności to główny czynnik ryzyka w krótszym okresie. Gospodarka jako taka ma się nieźle. Dynamika sprzedaży detalicznej czy produkcji przemysłowej od prawie trzech lat utrzymuje się na stabilnym poziomie. Jeżeli są to dane prawdziwe, jest to bardzo uspokajające. Jednak takiej stabilności nie widziałem nigdzie indziej — podsumowuje Grzegorz Zatryb.

Fundusze spisały się na piątkę

Ekspozycję na chiński rynek akcyjny zapewnia osiem funduszy z grupy akcji azjatyckich bez Japonii. Od początku roku najwięcej (15,7 proc.) zarobił MetLife Akcji Chińskich i Azjatyckich (wycena na 22 maja 2017 r.), najmniej (6,4 proc.) Investor Indie i Chiny. Fundusz z oferty MetLife TFI może pochwalić się także najwyższą stopą zwrotu za pięć (65,8 proc.) i trzy lata (41,6 proc.). Na koniec kwietnia jego aktywa wynosiły 42,8 mln zł. Od początku roku fundusze z tej grupy zarobiły średnio 12,4 proc. Dla porównania, w tym samym czasie konkurenci z grupy funduszy akcji europejskich rynków wschodzących wypracowali średnio 8,2 proc., a akcji globalnych rynków wschodzących 6,1 proc. Ukłon w kierunku chińskich aktywów w nazwie zamanifestował także fundusz z oferty Pioneer Pekao TFI. Pioneer Dochodu i Wzrostu Rynku Chińskiego to fundusz z kategorii mieszanych. Od początku roku zarobił 9,4 proc.

6,6 proc. Takiego wzrostu PKB Chin w 2017 r. oczekują ekonomiści i analitycy, ankietowani przez agencję Bloomberg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Moody’s przypomniał o problemach Chin