Morawiecki: przestępstwa muszą być traktowane jednakowo

  • PAP
opublikowano: 28-12-2018, 07:34

Nie stosujemy taryfy ulgowej, bo przestępstwa musza być traktowane jednakowo, bez względu na to, kto się ich dopuszcza, mówi premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla weekendowego wydania "Magazynu DGP".

Mateusz Morawiecki
Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki fot. Marek Wiśniewski

"Człowiek nie jest istota doskonałą. Najważniejsze jednak, jak państwo i jego instytucje reagują w chwili próby. My nie mówimy jak nasi poprzednicy +przykra sprawa, odniosę się do niej w poniedziałek+. Nie reagujemy, jak to działo się w przypadku Amber Gold, przykrywaniem sprawy i jej tuszowaniem. Nie stosujemy taryfy ulgowej, bo nieprawidłowości, przestępstwa muszą być traktowane jednakowo - bez względu na to, kto się ich dopuszcza" - podkreśla w wywiadzie dla "Dziennika - Gazety Prawnej" premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu był pytany m.in. o sprawę Komisji Nadzoru Finansowego oraz o sytuację, w której został nagrany jej ówczesny szef Marek Ch. Według "Gazety Wyborczej", Marek Ch. miał zaoferować Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł. Rozmowę - jednak bez wypowiedzi Ch. odnośnie kwoty - nagrał Czarnecki. Informacja odnośnie kwoty miała zostać przekazana na kartce, na której zapisano 1 proc.

Według Mateusza Morawieckiego, sposób, w jaki były przewodniczący KNF prowadził tę rozmowę, "absolutnie dyskwalifikuje go jako urzędnika państwowego", ale "ten jeden procent, te mityczne ileś milionów złotych, to już są interpretacje", które będą wyjaśniane przez służby i prokuraturę.

"Jak tylko sprawa z udziałem szefa KNF ujrzała światło dzienne, skierowałem stosowne sygnały do właściwych instytucji z prośbą o sprawdzenie, a samego szefa KNF wezwałem do siebie z drugiego końca świata na wyjaśnienia. W drodze na spotkanie sam podał się do dymisji. I słusznie. Dziś mamy już nowego przewodniczącego KNF" - mówi Mateusz Morawiecki.

Premier był pytany również o to, czy zgadza się z twierdzeniem prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, że "prawdziwą aferą KNF jest historia zatrzymanych członków jej poprzedniego kierownictwa", którzy "podobno nie dopilnowali przekrętów w SKOK-u Wołomin".

"SKOK Wołomin to jedno z największych oszustw w sektorze bankowym ostatniego dziesięciolecia. Sprawa musi być dogłębnie wyjaśniona" - odparł Morawiecki. Z kolei na pytanie o to, co sądzi o Leszku Czarneckim odpowiedział, że nie zna go "zupełnie".

Szef rządu dodał, że stoi na stanowisku, że podejmując się służby publicznej "nie robi się tego dla pieniędzy, tylko dla naprawy państwa polskiego". Zaznaczył także, że w Polsce tworzone są standardy działania państwa, które będą procentowały w przyszłości.

"Natomiast człowiek jest tylko człowiekiem, widzimy także w skali międzynarodowej, jak upadają wielkie nazwiska. Zawsze mogą znaleźć się osoby, które się pogubią, które się skuszą. Ale my takich przypadków w swoich szeregach nie tolerujemy" - podkreślił.

"Gazeta Wyborcza" napisała 13 listopada że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Ch. zaoferował Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę, jednak w nagraniu nie znalazła się wypowiedź Ch. o tej kwocie. Według biznesmana Ch. miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według "Wyborczej" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Adwokat miliardera mec. Roman Giertych przyznał, że słynnej kartki z jednym procentem nie ma, ale - jak przekonywał - jest inny sposób na udowodnienie tego, że istniała. "Pan Czarnecki jest gotowy poddać się badaniu wariograficznemu" - powiedział RMF Giertych.

Po artykule w "GW" Marek Ch. złożył dymisję, a premier ją przyjął. O wszczęciu śledztwa informował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego - przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią. Śledztwo prowadzi śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu