MORLINY MOGĄ ZNIKNĄĆ Z GIEŁDY

Zbiejcik Maciej, Kozińska Katarzyna
04-09-2000, 00:00

MORLINY MOGĄ ZNIKNĄĆ Z GIEŁDY

Właściciele spółki są rozczarowani jej wynikami po pierwszym półroczu

TRUDNE CZASY: Według Przemysława Chabowskiego, prezesa Morlin, zakłady z branży mięsnej najlepsze czasy mają już za sobą i nie mogą liczyć na rychły powrót koniunktury. fot. Grzegorz Kawecki

Campofrio Alimentacion, inwestor strategiczny Morlin, poważnie rozważa możliwość wycofania spółki z warszawskiej giełdy. Niewykluczone jest też pozostawienie firmy na parkiecie i upublicznienie akcji Ostrołęki — spółki zależnej.

Campofrio Alimentacion, strategiczny akcjonariusz giełdowej spółki Morliny, rozważa wycofanie jej z warszawskiej giełdy.

— Bardzo poważnie dyskutujemy na ten temat z naszym inwestorem. Zastanawiamy się, jakie racje przemawiają, żeby pozostać na giełdzie. Na pewno ma to swój wydźwięk marketingowy, ale sporo kosztuje. Procedura wyprowadzenia spółki z giełdy nie jest taka prosta — tłumaczy Przemysław Chabowski, prezes zarządu Morlin.

Wyjść czy wejść

Niewykluczone jest inne rozwiązanie: Morliny pozostaną na giełdzie, a właściciel wprowadzi do obrotu publicznego akcje fabryki z Ostrołęki — spółki zależnej od Morlin.

— Na razie nie podjęliśmy jeszcze wiążącej decyzji — mówi Przemysław Chabowski.

Specjaliści podkreślają, że zamiar wprowadzenia na GPW Ostrołęki (byłaby to druga próba po kilkuletniej przerwie) może okazać się równie kłopotliwy, co wyprowadzenie z niego spółki matki. Koniunktura giełdowa i rynkowa nie sprzyja takim planom. Podobnej sztuki próbował Animex, chcąc upublicznić akcje Mazur. Musiał jednak zrezygnować z powodu braku zainteresowania walorami ełckiej spółki.

Kwestia obecności Morlin na warszawskiej giełdzie nie jest najważniejszym problemem, z którym borykają się władze spółki.

Kłopoty ma cała branża

Trudna sytuacja branży odbiła się na wynikach firmy w pierwszym półroczu 2000 r. — odnotowała ona 0,8 mln zł straty netto. Taki wynik rozczarował Campofrio.

— Nasz inwestor żąda przede wszystkim zwrotu z inwestycji. Bardzo niezadowolony jest z tego, co działo się w pierwszym półroczu. Morliny wykazały w tym okresie stratę księgową. Uzyskane wyniki są dużo poniżej ustalonego budżetu, choć czynniki, które o tym zdecydowały, w 70 proc. były od nas niezależne — mówi Przemysław Chabowski.

Niemal wszystkie zakłady w branży znajdują się w fazie restrukturyzacji. Morliny zaczęły ją 2,5 roku temu. Zarząd spółki podkreśla, że ten proces rozpoczęto od wydatków na wzmocnienie wizerunku firmy, marki i sprzedaży oraz kontroli kanałów dystrybucyjnych. Reszta zmian dotyczy reorganizacji wewnątrz spółki.

— Zatrudnienie dostosujemy do poziomu, który pozwoli na optymalne wykorzystanie możliwości produkcyjnych. Byłbym zadowolony, gdyby w ostródzkim zakładzie było zatrudnionych 1100 pracowników. Jednak może się okazać, że będzie to inna liczba. Udało nam się uratować zakład w Ostrołęce, który po ubiegłorocznych kłopotach (12 mln zł straty) zaczął zarabiać i zwiększa sprzedaż — mówi Przemysław Chabowski.

Zakład w Ostródzie zatrudnia 1400 osób, a w Ostrołęce — 800.

Unijne nadzieje

Restrukturyzacja Morlin ma pomóc w walce o rynki UE. Spółka liczy na pomoc Campofrio. Prezes firmy przyznaje, że Hiszpanie kładą mocny nacisk na polską markę i chcą promować ją także za granicą. Campofrio jest obecny na rynkach Francji, Portugalii, Rumunii, Rosji.

— Po wejściu do UE otworzą się przed nami nowe możliwości. Możemy być konkurencyjni na europejskim rynku, zwłaszcza w sprzedaży wołowiny i wieprzowiny, mniej w drobiu — przewiduje Przemysław Chabowski.

Campofrio Alimentacion nie zaskoczył inwestorów

Jacek Lichota doradca ING BSK AM

- Morliny nie potrzebują pozyskiwać kapitału z rynku publicznego, gdyż mają hiszpańskiego udziałowca, który dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Takie spółki jak Morliny, których free float jest minimalny, powinno wycofywać się z giełdy. Publiczny obrót ich walorami to fikcja.

Radek Biadoń analityk BDM PKO

- Zamiar wyprowadzenia z giełdy Morlin nie jest dużym zaskoczeniem dla rynku. Płynność walorów tej spółki jest niewielka. W związku z tym Campofrio Alimentacion niewiele musiałby przeznaczyć środków na skupienie pozostałych w obrocie akcji.

Robert Kurowski analityk AmerBrokers

- Utrzymywanie na giełdzie spółek, których free float jest bardzo mały, nie ma sensu. Na firmy, w przypadku których w obrocie pozostaje niewiele ponad 1 proc. akcji, inwestorzy giełdowi nie zwracają większej uwagi, chyba że dzieje się z nimi coś szczególnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbiejcik Maciej, Kozińska Katarzyna

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / MORLINY MOGĄ ZNIKNĄĆ Z GIEŁDY