Motoryzacja potrzebuje decyzji rządu

Jacek Pochłopień
06-12-2001, 00:00

Wojciech Drzewiecki, prezes i właściciel firmy Samar, monitorującej rynek motoryzacyjny, wierzy, że Daewoo-FSO znajdzie inwestora, a Wałbrzych nie utraci fabryki budowanej na potrzeby Forda. Potrzebna jest do tego jednak rozsądna polityka rządu.

Wojciech Szeląg (Polsat): Polski rynek motoryzacyjny robi bokami. Rośnie import samochodów używanych, ostatnie wiadomości mówią o wstrzymaniu przez Opla produkcji Astry Classic, FIAT już informował o zwolnieniach. Wygląda na to, że Toyota i PSA nie zbudują fabryki w Polsce. Czy pana zdziwiła wypowiedź premiera, że Czesi są do tej inwestycji lepiej przygotowani?

- Wojciech Drzewiecki: Żaden urzędnik nie powinien się wypowiadać, dopóki decyzja nie została podjęta. Należy walczyć do końca. Polska jest dobrym, dużym rynkiem, na którym nie brakuje fachowców. Wierzę, że wciąż mamy szansę.

Kolejna hiobowa wieść — pod Wałbrzychem miała powstać fabryka układów kierowniczych dla Forda. Plany te są zagrożone.

- Ta inwestycja została wstrzymana. Koniunktura na świecie jest coraz gorsza, produkcja, szczególnie Forda, spada. Wciąż jednak przedstawiciele inwestora twierdzą, że w 2005 r. produkcja zostanie uruchomiona.

Jest jeszcze problem zakładów Daewoo-FSO. Jak pana zdaniem skończy się ten dramat?

- Wciąż jest szansa, żeby pozyskać inwestora. Premier Marek Belka przyznał, że Hyundai nie jest zainteresowany inwestycją. Był to efekt listu Koreańczyków. Myślę jednak, że jest to próba zbicia oferty. Dla Hyundaia to wciąż jest dobra propozycja, bo Polska niedługo będzie członkiem UE. Założenie bazy na terenie naszego kraju daje możliwość wejścia na rynki unijne. Oczywiście zakład na Żeraniu jest zadłużony, ale ma rozległe tereny. Być może część z nich należy sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na spłatę zobowiązań. Trzeba też się zastanowić nad stanem załogi, czy nie jest ona zbyt liczna.

Przy okazji debaty podatkowej pojawił się jeszcze jeden wątek — urzędy skarbowe będą dokładnie sprawdzać homologacje samochodów zarejestrowanych jako ciężarowe.

- Dzisiejsze przepisy mówią o wykorzystaniu samochodu ciężarowego pod warunkiem posiadania homologacji. Do roku 2001 można było zmienić przeznaczenie auta na podstawie badań technicznych i korzystać z leasingu. Dziś reguły gry są inne. To niebezpieczne. Szacuję, że dotyczy to 200 tys. samochodów. Jeśli przyjmiemy, że na jedną firmę średnio przypadają dwa auta, to sprawa dotyczy około 100 tys. przedsiębiorstw. Nie jest to dobre, jeśli w gronie tych firm budżet poszukuje jeszcze dodatkowych dochodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Pochłopień

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Motoryzacja potrzebuje decyzji rządu