Można zarabiać na kominiarstwie

OSZ, FOT. ISTOCK
opublikowano: 23-04-2013, 00:00

Dziennik „Wall Street Journal” znalazł kominiarza, który nie musi co roku prosić mieszkańców o zakup kalendarza.

Chodzi o Kevina Giddingsa, któremu promocję zapewnia sama Elżbieta II. Firma Milborrow Chimney Sweeps jest oficjalnym dostarczycielem usług kominiarskich dla królowej i może do swojego logo dodawać słynne „By Appointment To Her Majesty”. Największy ruch w interesie jest w październiku i listopadzie. Na wsi cena za czyszczenie wynosi w przeliczeniu około 73 USD od komina, a w Londynie — 220 USD. Każdego roku dochodzi do pożarów kominów w ponad 30 tys. brytyjskich domów. Najczęściej ich powodem jest nieregularne lub niedokładne czyszczenie.

— Konkurencja jest bardzo ostra — mówi Kevin Giddings, którego firma ma ponad stuletnią tradycję.

W rozmowie z dziennikiem „The Wall Street Journal” podkreśla, że ma teraz więcej rywali niż kiedykolwiek przedtem. Przyczyna? Według najsłynniejszego kominiarza Wielkiej Brytanii, recesja sprawiła, że wielu bezrobotnych zainteresowało się kominiarstwem, myśląc, że to sposób na szybką gotówkę. W samym Buckingham Palace jest 300 kominów i choć nie są już w użyciu, wymagają regularnego czyszczenia, bo dzięki nim pałac ma właściwą wentylację. Do tego dochodzą usługi w innych królewskich posiadłościach. Najgorsza robota? Komin w kuchni Hampton Court Palace, którego czyszczenie z powodu dużych rozmiarów Giddings nazywa koszmarem. Marketing zawsze kosztuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: OSZ, FOT. ISTOCK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu