MPO pręży muskuły

  • Emil Górecki
opublikowano: 13-05-2014, 00:00

Do odbioru warszawskich śmieci jesteśmy przygotowani lepiej niż przegrane firmy — twierdzi prezes miejskiej spółki. Planuje rozbudowę spalarni.

Po bezpardonowej walce o wywóz warszawskich śmieci Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania (MPO) i Lekaro podpisały umowy dotyczące dzielnic, w których działa system pomostowy. Od początku sierpnia MPO będzie odpowiadało za wywóz odpadów z pięciu spośród dziewięciu rejonów Warszawy. Łącznie dostanie za to około 440 mln zł. Dzięki tym kontraktom MPO wzmocni swoją pozycję w Warszawie. W 2013 r. odbierało 34 proc. śmieci, w 2014 r. ma to być już 55-56 proc.

Zwarci i gotowi

Przez blisko rok walki przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO) przegrani — firmy Byś-Wojciech Byśkiniewicz i Remondis — podnosili, że MPO nie ma potencjału do obsłużenia praktycznie całego miasta i osiągnięcia wymaganego poziomu odzysku.

— W przeciwieństwie do konkurencji MPO dysponuje kompletnym systemem odbioru, segregacji, przetwarzania i utylizacji odpadów komunalnych. Do zmian przygotowywaliśmy się od 2011 r. Zainwestowaliśmy wiele milionów złotych w modernizację kompostowni w Radiowie i zmianę jej technologii na bardziej przyjazną okolicznym mieszkańcom, restrukturyzację i modernizację spalarni na Targówku, halę i sita do segregacji odpadów zmieszanych, system drenaży składowiska czy flotę samochodów zasilaną sprężonym gazem ziemnym. Niemal w całości bazujemy na własnym potencjale. Zakładany przez nas wzrost skali działalności po wejściu w życie nowego systemu wynosi ponad 60 proc. Nasi konkurenci zakładali wzrost od 300 nawet do 600 proc. — mówi Krzysztof Bałanda, prezes MPO.

Argumentami w postępowaniu były też rzekoma zmowa cenowa MPO z Lekaro, która miała podzielić rynek, oraz zaniżanie stawek, co stwierdził biegły. KIO zmowy się nie dopatrzyła i zwróciła uwagę, że stawka proponowana przez wygranych nie różniła się bardzo od konkurencji. W rezultacie wszystkich przetargów miasto za odbiór śmieci zapłaci 982 mln zł brutto, czyli o 864 mln zł mniej niż przewidywany budżet.

— MPO nie jest nastawione na maksymalny zysk. Nie chcemy drenować kieszeni naszych właścicieli, czyli mieszkańców Warszawy — odpowiada prezes MPO.

Spojrzenie w przyszłość

Warszawa produkuje rocznie 800-900 tys. ton odpadów. Spalarnia MPO na Targówku może przyjąć 60-70 tys. ton.

— Mamy prawomocną decyzję środowiskową i jeśli taka będzie decyzja władz Warszawy, możemy rozbudować zakład do 390 tys. ton. To inwestycja rzędu 1 mld zł, która może być finansowana z różnych źródeł — własnych pieniędzy, kredytów, funduszy unijnych czy celowych. Żeby ją zrealizować, potrzeba jednak zapewnienia odpowiedniego strumienia odpadów na co najmniej 15 lat — mówi Krzysztof Bałanda.

Konkurenci zarzucali również miejskiej spółce słabą kondycję finansową: przez trzy ostatnie lata miała z podstawowej działalności przynosić straty. Czy w 2013 r. osiągnęła zysk? Ze względu na toczące się śledztwo w sprawie ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa w trakcie procesu przed KIO miasto nie odpowiada na to pytanie nawet radnym. Byś i Remondis mają możliwość odwołania się od wyroku KIO. Na razie jednak firmy nie dostały pisemnego uzasadnienia i nie chcą o tym rozmawiać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy