Mr Royal & Mrs Celebration

Marcin Brylski
opublikowano: 05-12-2019, 22:00

Świece, kryształy, podniosła atmosfera, wystawne dekoracje i wreszcie eleganckie, przyciągające spojrzenia stroje. To niecodzienna sprawa. To domena przełomu roku. Spotkań, toastów i zabawy niemal w królewskim wydaniu. I nie chodzi tu o magię chwili i fantazję z dziecięcych baśni, lecz o prawdziwy świat dorosłych celebracji, który czeka tuż za rogiem.

Do ostatniego dzwonka zapowiadającego rozpoczęcie tej wyjątkowej sztuki w teatrze życia jeszcze chwila. Jest więc czas na inspiracje i przygotowania. Ponieważ gorączkowa atmosfera nie służy dobrym przedsięwzięciom i dostojności, zastanówmy się spokojnie, w jakim stylu świętować. Szczęśliwie bez przeszkód możemy czerpać z bogatej historii kina i najlepszych imprezowych dekad. A że okazji nadarzy się co najmniej kilka, warto poważnie podejść do tematu, chociażby dla własnej satysfakcji albo po to, by zyskać w oczach innych gości.

THE CROWN

Jest wiele chwil w życiu, kiedy mniej znaczy więcej i gdzie minimalizm jest bardziej uzasadniony niż przepych. Tym razem nie trzeba sobie odmawiać ani blichtru, ani splendoru. Naturalnie wszystko w dobrym stylu, ale kiedy zabłysnąć, jeśli nie w grudniowym natłoku świątecznych spotkań oraz podczas odświętnych kolacji i noworocznych wizyt u przyjaciół czy rodziny. To wtedy częściej odwiedzamy teatry, filharmonie, chodzimy na koncerty do katedr i monumentalnych aul. Również wtedy pijemy lepsze trunki, jadamy na rodowej porcelanie i wznosimy toasty w kryształowych kielichach z lat dwudziestych. Może nie bez powodu jesienią mogliśmy zobaczyć w kinach pełnometrażowy „Downton Abbey” — obraz szlacheckiego

NA BALU Z AUDREY

Szyk, klasa, wdzięk i czar. Która kobieta nie pragnie posiadania tych cech i przymiotów? Nie chodzi tu o samozachwyt i próżność, lecz o samoświadomość i uznanie. Wysokie stanowiska i odpowiedzialne pozycje zawodowe zobowiązują. Dlatego nie bez powodu wciąż mawia się: jak cię widzą, tak cię piszą. A zobaczyć powinni elegancję i emanujące piękno. Jak u Audrey Hepburn — nie tylko aktorki wcielającej się w dystyngowane filmowe role w „Śniadaniu u Tiffany’ego” czy „Sabrinie” albo przerysowanym „My Fair Lady”, lecz przede wszystkim u Audrey jako kobiety i późniejszej ikony stylu. Boże Narodzenie, Nowy Rok i karnawał to niczym wizytowa święta trójca i okazja do modowego poklasku. Jeśli na co dzień nosisz garnitury lub koszule i spódnice, w tym szczególnym okresie wybierz sukienkę midi lub o długości maksi. Najlepiej dopasowaną, ale to zależy już od sylwetki. Wiele marek wprowadza wtedy specjalne edycje kolekcji Holiday, dlatego warto spojrzeć na takie zakładki w sklepach online. Rządzą kryształy, cekiny i łuski, ale tylko takie, które nie wyglądają kiczowato i tanio. Wyobraź sobie, że nawet odpowiednio uszyta biała cekinowa sukienka może wprawić w zachwyt.

Niekoniecznie jednak musisz błyszczeć materiałem. Granat, czerń, szmaragd, bordo i odcień czerwonego wina to życia z kunsztownie dopracowanymi kostiumami i pałacową etykietą. Czy to przypadek, że kolejny sezon królewskich zmagań brytyjskiego dworu i samej Elżbiety II w serialu „The Crown” ruszył dosłownie chwilę temu? To jakby oczywista podpowiedź i żywa inspiracja dla wystawnych bankietów i wysmakowanej elegancji wśród marmurów, białych obrusów i złotych lichtarzy. Oczywiście w codziennym życiu (podobnie jak główna bohaterka serialu) zmagamy się z wieloma trudnościami, pozostającymi często w cieniu prywatnych emocji, ale w okresie bożonarodzeniowym dobre doznania wysuwają się zawsze na prowadzenie i co roku zaczynamy nowy sezon przygód w blasku grudniowych świec. Nasze prawdziwe royal family. także kolory, których nie powstydziłaby się sama Audrey. Pamiętaj także o dodatkach. Długie strojne kolczyki, pierścionki na kilku palcach i kilka delikatnych pierścionków na jednym palcu oraz długie skórzane lub atłasowe rękawiczki (do sukienki bez rękawów) — są jak najbardziej usprawiedliwione. Tym razem modnym akcentem są także dekoracyjne opaski, spinki i wsuwki do włosów oraz wszystko, co wykonane z pereł lub masy perłowej.

TANIEC FREDA ASTAIRE’A

Prawdziwy luksus nie krzyczy widoczną metką, a prawdziwy mężczyzna wie, jak się zachować w każdej sytuacji. I nawet jeśli nie jesteś tak szarmancki i tanecznie uzdolniony jak Fred Astaire — jeden z najbardziej cenionych amerykańskich aktorów starego kina — pamiętaj chociaż o zasadach savoir-vivre i nienagannej prezencji. A okazji do tego będzie bez liku. Podejrzewam, że biznesowa elegancja nie jest ci obca na co dzień, ale tym razem chodzi o coś więcej. Tym razem postaw na wieczorowy strój jak u amanta ze srebrnego ekranu, ale tradycyjną formę black & white możesz uwspółcześnić fakturą lub kolorem.

Na wszystkie wymienione okazje wręcz niezastąpiona okaże się marynarka smokingowa zapinana na jeden guzik. Ale zamiast klasycznej czarnej znajdź aksamitną w granacie lub ciemnej zieleni albo z wytłoczonym florystycznym wzorem w kolorze marynarki. Możesz również wybrać monozestaw, czyli total black, total navy blue albo włożyć bordowy garnitur. Po prostu inaczej niż zwykle. Ciekawą propozycją jest także połyskująca marynarka w bieli albo écru (dwurzędowa lub smokingowa) połączona z czarną koszulą lub czarnym, cienkim, elastycznym golfem. Zapomnij o jeansach, jedynymi słusznymi spodniami są materiałowe. Dodatkowy punkt za dekoracyjny lampas.

Buty tylko i wyłącznie czarne, lśniące i wypastowane, ze skóry licowej. Zapewne na co dzień nie nosisz muchy, za to w okresie świąteczno-noworocznym aż się prosi, by zawiązać ją pod szyją choć raz. Ale spokojnie, dla zaciętych przeciwników tych dodatków jest taryfa ulgowa: współczesna elegancja obroni się bez muchy czy krawata. Wystarczy zapiąć klasyczny kołnierzyk pod szyją albo włożyć koszulę ze stójką, których znów coraz więcej w męskiej modzie.

MARCIN BRYLSKI

Stylista i dziennikarz, specjalizujący się w dziedzinie mody męskiej. Od ponad 10 lat zawodowo związany z branżą. Kreuje wizerunek osób publicznych: aktorów oraz muzyków. Stylizuje m.in. dla magazynów „Zwierciadło” oraz „Elle Man”. Męską garderobę konsekwentnie promuje w programach telewizyjnych, a pisze o niej dla serwisu Vogue.pl. Esteta i niestrudzony tropiciel nowych rozwiązań oraz ciekawostek w modzie. Prywatnie entuzjasta i stały bywalec festiwali filmowych w Polsce, nieustannie zakochany w klimacie i architekturze Berlina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Brylski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu