MSP rozważa utrącenie gazowego przetargu

12-08-2003, 07:15

Ministerstwo skarbu rozważa doprowadzenie do unieważnienia przetargu na dostawy spotowe do 2 mld m sześc. gazu dla PGNiG. Powodem miałyby być „nieprawidłowości” w określeniu warunków. Resort poinformował już ABW o swoich wątpliwościach.

Sprawa przetargu na dostawy gazu do 2004 r. dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) zmierza do niefortunnego finału. Nieoficjalnie wiadomo, że Ministerstwo Skarbu Państwa — jako właściciel gazowego molocha — rozważa możliwość doprowadzenia do unieważnienia konkursu. W jego konsekwencji dostawcą ukraińskiego gazu dla PGNiG została firma Sinclair, która — według nieoficjalnych informacji — nie posiada umowy na dostawy gazu z ukraińskim operatorem gazowym NAK-iem. A jeśli tak, to oznacza, że nie będzie mogła się wywiązać z zobowiązań wobec gazowego monopolisty.

— Wczoraj przekazaliśmy dokumenty w tej sprawie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) — twierdzi wysoki przedstawiciel resortu.

ABW oficjalnie jeszcze nic o tym nie wie.

— Nie prowadzimy śledztwa w tej sprawie — mówi Magdalena Kluczyńska, rzecznik prasowy Agencji.

Na pytanie „PB”, czy podjęto inne czynności sprawdzające, Magdalena Kluczyńska twierdzi, że „należy to do zakresu czynności operacyjnych, które są objęte tajemnicą”.

Przetarg na bieżące dostawy gazu PGNiG ogłaszało dwukrotnie. Chodziło o zdobycie możliwości zakupu surowca na Ukrainie, gdzie jego cena waha się nawet w granicach 50-80 USD za 1000 m sześc., a więc jest znacznie niższa od gazu rosyjskiego, dostarczanego do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. Za ten gaz odbiorcy płacą nawet 130 USD za 1000 m sześc. Jednak próby pozyskania przez Polskę tańszego gazu z Ukrainy spotkały się z protestami ze strony Gazpromu.

Za pierwszym razem przetarg nie został rozstrzygnięty, ponieważ oferty — zdaniem gazowego monopolisty — nie spełniały wymogów formalnych. Chodziło o przedstawienie dokumentów, mówiących m.in. o tym, że oferent ma zapewnioną możliwość przetransportowania gazu do granicy polsko-ukraińskiej. Konkurs ogłoszono więc drugi raz. W jego półfinale zmierzyło się osiem firm: Bartimpex, Elcom, ZA Puławy, Sinclair, ALC, Control Proces, Ekoenergis oraz Międzynarodowy Instytut Zaawansowanych Technologii. Dwie z nich — Elcom i Sinclair — dostarczały już gaz z Ukrainy dla PGNiG w 2001 i 2002 r. Żeby móc wziąć udział w drugim etapie przetargu, firma musiała zaakceptować narzucone przez gazowego monopolistę warunki dostaw, które w praktyce narażały przyszłego dostawcę na duże ryzyko finansowe.

— Przetarg ogłoszono na dostawy do 2 mld m sześc. gazu. PGNiG zastrzegło sobie, że może odebrać tylko do 10 proc. zakontraktowanych ilości. Gazowy monopolista żądał też gwarancji finansowych dostaw gazu od przyszłych kontrahentów, nie dając w zamian żadnych gwarancji odbioru. Niewiele firm mogło sobie pozwolić na finansowanie dostaw z własnej kieszeni, konieczna byłaby więc akredytywa. Tymczasem warunki dostaw stwarzały ryzyko niewywiązania się z zobowiązań wobec banków. Kary, które PGNiG miałoby płacić za opóźnienia w płatnościach, ustalono na takim poziomie, że gigantowi opłacałoby się je opóźniać, ponieważ zyskiwało tani kredyt kupiecki — twierdzi przedstawiciel jednej z firm biorących udział w przetargu.

Gdyby okazało się, że oferent nie może zrealizować dostaw na zasadach narzuconych mu de facto przez PGNiG, tracił 4 mln zł wadium. Był to bardzo prawdopodobny scenariusz, zważywszy na fakt, że jednym z udziałowców ukraińskiej spółki przesyłowej — Ukrtransgazu — jest właśnie Gazprom.

Po publikacjach w „PB” sprawą zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tymczasem z przetargu wycofało się pięć firm oprócz — co ciekawe — Sinclaira, Międzynarodowego Instytutu Zaawansowanych Technologii i ZA Puławy.

Sinclair unika rozgłosu. Związani są z nim m.in. byli pracownicy PGNiG oraz ukraińscy deputowani. Mówi się też, że firma ma powiązania z Ukrgazprombankiem i rosyjską firmą Itera. Sinclair zarejstrowany jest w Stanach Zjednoczonych. Osoby z nim związane dostarczyły już gaz do Polski w latach 1998-99 pod firmą EDL (Europe Dewelopment Limited). Jesienią 2001 r. Sinclair rozpoczął dostawy gazu dla PGNiG wchodząc na miejsce Elcomu, któremu gazowy monopolista nie płacił za dostawy. Gazowy monopolista zawarł też kontrakt z Sinclairem w październiku 2002 r. W związku z interwencją NIK w 2003 r. PGNiG zdecydowało się ogłosić przetarg na spot z Ukrainy.

Piotr Czyżewski, minister skarbu państwa i notabene były pracownik Bartimpexu Aleksandra Gudzowatego, będzie miał teraz twardy orzech do zgryzienia. Co zrobić z tak niefortunnie zorganizowanym przetargiem przez podległą mu spółkę? Nieoficjalnie wiadomo, że PGNiG zabiega o zakup brakujących ilości gazu od Gazpromu, ale już po dużo wyższej cenie. Niewykluczone też, że może zostanie powołana spółka, która zajmie się obrotem gazem ukraińskim. Ukraina ma ogromne nadwyżki gazu. Problem w tym, że Gazprom nie będzie chciał wypuścić z rąk takiego źródła dochodów.

Więcej w „Pulsie Biznesu”.

Zapraszamy do lektury!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / MSP rozważa utrącenie gazowego przetargu