MST robi biznes na symulowaniu badań

Start-up przygotował symulator badań kardiologicznych. Szuka pieniędzy na rozwój i ekspansję w USA

Przed wprowadzeniem sondy do przełyku pacjenta w celu zobrazowania jego serca warto potrenować i nabrać wprawy. Z tego założenia wychodzi krakowska spółka Medical Simulation Technologies (MST), która opracowała symulator badania TEE, czyli echokardiografii przezprzełykowej. Dostała za niego kilka nagród w konkursach dla start-upów, przeprowadziła dziesiątki szkoleń dla polskich lekarzy, a w najbliższym czasie ma sprzedać pierwsze urządzenia klientom zza oceanu.

Zobacz więcej

PRZEZ PRZEŁYK DO SERCA: Medical Simulation Technologies, w którym członkiem zarządu jest Kamil Kipiel, opracowało symulator echokardiografii przezprzełykowej. W Polsce chętnych do szkolenia się na nim nie brakowało, ale chętnych do kupna — owszem. Spółka liczy na popyt za oceanem. Fot. ARC

— To pierwszy tego rodzaju symulator echokardiografii przezprzełykowej, oparty na danych z tomografii komputerowej prawdziwych pacjentów. Po prezentacji na międzynarodowych targach symulator wzbudził zainteresowanie m.in. przedstawicieli Columbia University. Do końca roku chcemy założyć spółkę w USA, rozglądamy się za pieniędzmi na ekspansję i marketing. Na tym etapie potrzebujemy około 4 mln zł — mówi Kamil Kipiel, członek zarządu MST.

Lata prac

Symulator to owoc kilkuletnich testów i badań prowadzonych w interdyscyplinarnym gronie pięciu wspólników MST: kardiologa zajmującego się naukowo interwencyjnym obrazowaniem serca oraz inżynierów, którzy opracowali projekt od strony medycznej, informatycznej, elektronicznej i mechanicznej. Ekipę pięciu wspólników spółki uzupełnia specjalista ds. rozwoju biznesu z dużym doświadczeniem w obszarze wdrożeń innowacyjnych rozwiązań do przemysłu.

— Nad projektem pracowaliśmy od siedmiu lat, początkowo na marginesie głównych zajęć. W ubiegłym roku symulator stał się już tak zaawansowany, że zdecydowaliśmy się założyć spółkę. Jego fundamentem jest oprogramowanie, pozwalające wykorzystywać dane z tomografii komputerowej prawdziwych pacjentów, co sprawia, że lekarze mogą uczyć się przeprowadzania badania w warunkach mocno zbliżonych do rzeczywistych — mówi Kamil Kipiel. MST chce sprzedawać symulator uczelniom medycznym i szpitalom, w których młodzi lekarze uczą się zawodu. — Liczymy zarówno na przychody ze sprzedaży i dzierżawy sprzętu, jak też licencji na oprogramowanie oraz opracowywanie nowych zestawów danych do symulacji medycznej, pochodzących z badań pacjentów. Nie oczekujemy, że zbudujemy biznes na polskich klientach. Celujemy raczej w rynki zachodnie, głównie w USA, gdzie pracujemy nad uzyskaniem patentu. Poza tym prowadzimy prace nad innymi symulatorami — mówi Kamil Kipiel.

Szukanie inwestora

Krakowski start-up przygotowuje kolejny symulator — tym razem służący do treningu wykonywanej pod kontrolą TEE małoinwazyjnej operacji zastawki mitralnej. — Współczesna kardiologia i kardiochirurgia zmierzają w kierunku coraz mniej inwazyjnych zabiegów, które są wykonywane na bijącym sercu. W rozwój nowych technologii zabiegowych inwestuje się obecnie setki milionów dolarów, a większości z nich nie da się wykonać bez obrazowania.Przygotowanie symulatora takich zabiegów to dla nas logiczny krok, jeśli wziąć pod uwagę, że mamy już symulator badania TEE, które jest niezbędne w trakcie takich operacji. Rozmawiamy też z dużymi producentami sprzętu medycznego, dla których możemy przygotowywać symulatory wykorzystujące ich urządzenia. Przygotowaliśmy już symulator dla amerykańskiej firmy Harpoon Medical, która produkuje sprzęt do operacji zastawki mitralnej — mówi Kamil Kipiel. Do tej pory spółka finansowała się z pieniędzy udziałowców, a także z nagród w konkursach dla start-upów — na przykład w ubiegłym roku jako jedna z dwóch polskich firm dostała nagrodę w konkursie Go Europe, organizowanym przez unijną agendę EIT, wspierającą innowacyjne firmy technologiczne, a w maju tego roku zajęła trzecie miejsce w konkursie Digital Healthcare Hackathon, który miał wyłonić najlepsze start-upy medyczne w Europie Środkowej. W tym roku firma była finalistą programu akceleracyjnego MIT Enterprise Forum (MITEF) Poland, zajęła też drugie miejsce w Europie w ramach konkursu EIT Health Catapult w obszarze digital health. — Rozglądamy się za finansowaniem. Pieniądze są potrzebne na sfinansowanie prac badawczo-rozwojowych, wkład własny przy realizacji projektów dotowanych z funduszy UE, a także marketing naszych urządzeń. Nie wykluczamy pozyskania kapitału z NewConnect, ale w grę wchodzi także współpraca z funduszami venture capital. Optymalnym rozwiązaniem byłby jednak nie inwestor finansowy, ale branżowy — producent sprzętu medycznego. Liczymy także na współpracę z firmami farmaceutycznymi, dla których ciągły rozwój kompetencji lekarzy jest jednym z priorytetów. Dobrym przykładem może być tu grupa Adamed, partner programu MITEF — mówi Kamil Kipiel.

 

Rośnie wartość symulacji

Zgodnie z opublikowanymi w czerwcu prognozami firmy badawczej Meticulous Research, globalny rynek symulacji medycznej w ciągu najbliższych pięciu lat ma urosnąć o 15 proc. i w roku 2022 r. osiągnąć wartość 2,3 mld USD, czyli około 8,2 mld zł. Motorami wzrostu będą rosnące wydatki na całą ochronę zdrowia, wzrastające zapotrzebowanie na profesjonalistów medycznych i większa popularność zabiegów mikroinwazyjnych. Najwięcej pieniędzy na symulacje badań i zabiegów wydaje się w Ameryce Północnej. Największymi graczami na tym rynku są norweska firma Laerdal (od lat 60. produkująca m.in. Resusci Anne, najpopularniejszego na świecie fantoma do trenowania resuscytacji) i kanadyjska CAE, która zbudowała biznes na symulatorach lotów, ale na początku tej dekady mocno weszła w symulację medyczną. W Polsce inwestycje w branży rozkręciły się dzięki funduszom unijnym. W ramach programu Wiedza Edukacja Rozwój do sześciu uczelni medycznych trafiło ponad 120 mln zł na rozwój centrów symulacji. W tym roku uczelnie walczą o 83 mln zł na centra symulacji, kształcące pielęgniarki i położne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / MST robi biznes na symulowaniu badań