Multikredytowa bańka pęka

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 28-09-2009, 00:00

Już nie multikredytobiorcy,

"Przekredytowani" klienci banków trafiają już do windykatorów

Już nie multikredytobiorcy,

lecz multidłużnicy. Klienci,

którzy nabrali zbyt wiele

kredytów, to nie tylko

problem banków.

Zaczyna pękać multikredytowa bańka, o której jako pierwsi napisaliśmy kilka miesięcy temu. Chodzi o kredytobiorców, którzy mają kredyty w co najmniej dziesięciu bankach. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wielkość rat przewyższa ich miesięczne przychody. Żeby się ratować, zaciąga- ją nowe kredyty na spłatę starych.

Według obliczeń Mariusza Karpińskiego, byłego prezesa GE Money Banku, które przedstawiliśmy na łamach "PB", przekredytowanych osób jest 80-90 tys., a ich długi wynoszą 6-8 mld zł i rosną o miliard kwartalnie. Multidłużnicy spłacają długi, dopóki dostają nowe kredyty. Są już pierwsze sygnały, że dostęp do finansowania im się kończy.

— Około 20 proc. portfeli kredytowych wystawianych przez banki na sprzedaż to kredytobiorcy, których długi już wcześniej trafiły na rynek — mówi Piotr Krupa, prezes Kruka, największego polskiego windykatora.

Kilka lat temu odsetek multikredytobiorców wynosił 5-6 proc. Dzisiaj poziom 15-20 proc. można spotkać w bankach uniwersalnych. W wyspecjalizowanych w szybkich pożyczkach jest dużo wyższy.

— Niedawno kupiliśmy portfel należności niemal trzech tysięcy kredytobiorców od banku detalicznego. Z tej liczby nie znaliśmy tylko kilku osób. Pozostałych dłużników mamy w bazie danych, ponieważ ich kredyty nabyliśmy na przetargach organizowanych przez inne banki —mówi Piotr Krupa.

I nie tylko banki.

Ani w BIK, ani w BIG

Długi tych samych osób wystawiają na sprzedaż również firmy telekomunikacyjne, telewizje kablowe. Krzysztof Matela, szef EGB Investment, windykatora wyspecjalizowanego w wierzytelnościach detalicznych, uważa, że skala problemu wykracza poza sektor bankowy.

— Nie mówmy o multikredytobiorcach, lecz o multidłużnikach. Kredyt to tylko jedna z wierzytelności, wcale nie największa. Łańcuch zobowiązań jest bardzo długi i obejmuje nie tylko instytucje, jak dostawców usług masowych, ale prywatne firmy pożyczkowe, krewnych, znajomych, sąsiadów — mówi Krzysztof Matela.

Ilu jest takich dłużników? Tego z pewnością nie wie nikt. Twardych danych można szukać w Biurze Informacji Kredytowej (BIK), ale uzyskamy tylko częściowy obraz. Z BIK nie współpracują wszystkie banki. Do niedawna nie było wśród nich np. Lukas Banku, jednego z największych sprzedawców kredytów konsumenckich.

Biura Informacji Gospodarczej (BIG) też mają tylko wycinkowe dane. Przykładowo, w Krajowym Rejestrze Długów BIG osób, które mają na koncie co najmniej pięć zaległych zobowiązań (w tym kredyt), jest tylko 13,7 tys.

— Nic dziwnego, że tylko tyle, skoro windykatorzy, którzy z natury rzeczy mają najwięcej do czynienia z dłużnikami, nie mogą ich wpisywać do rejestru BIG — mówi Krzysztof Matela.

Czyj to problem

Inni windykatorzy — Jakub Leja z Intrum Justitia oraz Krzysztof Borusowski, szef giełdowego Bestu — tonują nieco nastroje. Przyznają, że owszem, problem jest, ale nie aż tak duży. W każdym razie nie na tyle duży, żeby sobie z nim nie poradzić.

— Przekredytowanie dotyczy stosunkowo wąskiej grupy kredytobiorców, którzy w większości są w stanie wyjść z pętli zadłużenia w porozumieniu z bankiem i przy pośrednictwie firmy windykacyjnej. Pamiętajmy, że zdolność kredytowa jest pojęciem dynamicznym, zmienia się wraz z rozwojem profesjonalnym dłużników. Problem może natomiast dotyczyć starszych osób, utrzymujących się z emerytur i rent. W ich przypadku restrukturyzacja zadłużenia jest trudniejsza i wymaga większego zaangażowania wierzycieli — mówi Krzysztof Borusowski.

Bankowcy mają więcej wątpliwości, czy należności rzeczywiście uda się odzyskać.

— To bardzo poważny problem. Perspektywa nakreślona przez Mariusza Karpińskiego wydaje się jak najbardziej słuszna: mamy w portfelach dziesiątki tysięcy kredytów, które można uznać za stracone. Różnie to wygląda w różnych bankach. Pożyczka gotówkowa, na którą BRE Bank zrobił w III kwartale duże odpisy, charakteryzowała się bardzo wysoką szkodowością. Natomiast portfel kredytów detalicznych sprzedanych niedawno przez HSBC ma podobno dobrą jakość — mówi proszący o anonimowość przedstawiciel jednego z banków.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy