Mytaxi wyciągnie pasażerów z autobusów

12-09-2017, 22:00

Warszawa jest pierwszym miastem w Europie, w którym ruszy usługa współdzielenia taksówek. To wyzwanie rzucone m.in. Uberowi.

4 mld zł — na tyle szacowany jest rynek taksówkarski w Polsce. Jednak mMytaxi, wspierane przez kapitał Daimlera, ma inne zdanie. — Ten rynek może być znacznie szerszy. Barierą w jego rozwoju, jak wynika z naszych badań, jest m.in. cena — mówi Krzysztof Urban, prezes Mytaxi w Polsce.

MATEMATYKA ZA KÓŁKIEM:
Zobacz więcej

MATEMATYKA ZA KÓŁKIEM:

Krzysztof Urban, prezes Mytaxi, przekonał niemiecką centralę, że to Warszawa jest idealnym miejscem do uruchomienia nowego segmentu, współdzielonych usług taksówkarskich. Podobne narzędzie w zanadrzu ma m.in. Uber. Marek Wiśniewski

Niemiecki gracz, jako pierwszy gracz z rynku taksówek i przewozów w Europie, uruchamia usługę tzw. poolingu, czyli współdzielenia przejazdów. Usługa rusza dziś w jednym mieście — Warszawie.

— Usługa opiera się o rozbudowany algorytm parujący pasażerów, których trasy się pokrywają w jakimś stopniu. Jak wynika z naszych analiz, warszawiacy w zamian za niską cenę są skłonni korzystać z takiej usługi. Zakładam, że będziemy nawet w stanie konkurować z komunikacją miejską o pasażerów — mówi Krzysztof Urban.

Warszawa jako miejsce premiery nowej usługi została wybrana nieprzypadkowo. To obecnie jeden z najbardziej konkurencyjnych rynków przewozów prywatnych w Europie, na którym kilkaset milionów złotych rocznie przychodów dzielą między sobą gracze opierający swój model na mieszance technologii i marketingu: Mytaxi, iTaxi, Uber i Taxify (dwaj ostatni działają w oparciu o nielicencjonowanych kierowców). Gracze operujący w modelu licencjonowanych kierowców podejmują walkę cenową z Uberem, oferując zazwyczaj upusty rzędu 50 proc. za przejazd w obrębie miasta. To oznacza dotowanie przejazdów milionami złotych rocznie.

Współdzielenie kursów w Mytaxi to rozwiązanie, którego stworzenie i obsługa niesie za sobą ekstrakoszty, jednak ma dwie podstawowe biznesowe zalety: zatrzymuje erozję ceny dla operatora, a jednocześnie wciąż oferuje użytkownikom przejazdy na poziomie 30-40 proc. tańszym niż przejazd taksówką bez współpasażera. Podobne rozwiązania Uber, Lyft, Grab czy Ola od kilku kwartałów rozwijają m.in. w USA czy Azji, gdzie stanowi to nawet 20-30 proc. wszystkich kursów.

— Uber ma technologiczną możliwość wprowadzenia poolingu w Warszawie, jednak nie robi tego, bo i bez tego popularność usługi rośnie w Polsce w tempie kilkudziesięciu procent miesięcznie — twierdzi w rozmowie z „PB” menedżer dobrze znająca biznes przewozowy w Polsce. Współdzielenie przejazdów to plan na najbliższą przyszłość dla miejskich wypożyczalni, ten ruch (na razie w Niemczech) rozważa m.in. BMW.

Uber modele matematyczne stosowane w usłudze współdzielenia przejazdów stosuje także do rozplanowania rozmieszczenia samochodów na terenie miasta. W Polsce duże inwestycje w rynek i technologię zapowiada Taxify, wspierane przez chiński Didi, kolejną, liczoną w milionach złotych rundę finansowania domyka iTaxi, szykujące się do debiutu usługi m.in. w Sztokholmie. Krzysztof Urban przyznaje, że część potencjalnych inwestycji Mytaxi w Polsce jest w zamrażarce.

— Nie uruchamiamy usług w kolejnych miastach, czekając na rozwój wypadków związanych z nowelizacją ustawy o transporcie drogowym. Może ona wprowadzić np. tańszą licencję dla kierowców miejskich taksówek i wprowadzić równe zasady dla wszystkich uczestników rynku. Jeśli tak się stanie, ruszymy z naszą ofensywą m.in. do Wrocławia czy Katowic — zapowiada prezes spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mytaxi wyciągnie pasażerów z autobusów