Na aukcjach odnajdą się nawet oporni

Weronika Kosmala
opublikowano: 06-03-2015, 00:00

Obrót dziełami sztuki kojarzy się z profesjonalnym kolekcjonerstwem. Sam udział w aukcji nie wymaga jednak żadnego znawstwa

Czytając niektóre regulaminy aukcyjne, można odnieść wrażenie, że licytacja to skomplikowana rozgrywka dla doświadczonych graczy. Łatwo znajdziemy też takie, które przedstawią wszystko w przesadnym uproszczeniu. W rzeczywistości sprzedaż czy kupno obrazu nie są wyłącznie zadaniem dla strategów — podstawowe rozeznanie w panujących regułach dużo jednak ułatwia.

Tobias Meyer (fot.) przybijał młotkiem najwyższe oferty w Sotheby’s przez prawie 20 lat.
Zobacz więcej

KTO DA MILIONY:

Tobias Meyer (fot.) przybijał młotkiem najwyższe oferty w Sotheby’s przez prawie 20 lat. BLOOMBERG

Na starcie wiadomo…

Podstawowym terminem w handlu jest cena, a na rynku aukcyjnym wyróżnia się nawet kilka jej rodzajów. Licytacja rozpoczyna się od podanej w katalogu ceny wywoławczej, którą aukcjonerzy starają się ustalić na najbardziej atrakcyjnym poziomie. Cena wywoławcza może stanowić jakieś kryterium porównań obiektów, ale zdarzają się też aukcje, podczas których wszystkie dzieła wystawione są za jedną kwotę.

Tak jest najczęściej przy sprzedaży sztuki niewypromowanych jeszcze artystów, których prace startują zwyczajowo od 500 zł. W katalogu, obok zdjęcia i ceny wywoławczej, znajduje się też przedział opisany jako estymacja. W tych granicach powinna się najprawdopodobniej znaleźć cena uzyskana podczas licytacji. Takie szacunki podawane są przez pracowników domu aukcyjnego, czasami na podstawie głębszych analiz, a czasami wedle uznania.

Próbując przewidzieć rynkową wartość obrazu popularnego malarza, można odwołać się do wcześniejszych wyników, o ile znajdziemy podobnych rozmiarów dzieła, wykonane w tej samej technice i przedstawiające jednakowe tematy. Tak płytkie badanie może przeprowadzić właściwie każdy, trudniej natomiast przewidzieć ogólne zainteresowanie kolekcjonerów. Rzadko kiedy trendy w obrocie dziełami są od samego początku wyraźne, ceny historyczne analizować można w dodatku tylko wtedy, kiedy interesuje nas twórca często obecny na aukcjach.

Estymacje służą też do ogólnej obserwacji kondycji całego sektora. Miłym zaskoczeniem jest, kiedy cena jakiegoś obiektu przebije oczekiwania kilkakrotnie — gorzej, kiedy niebezpiecznie dużo pozycji do dolnej granicy nie dochodzi. Bardziej rozwinięte, zachodnie rynki odczytywały już takie statystyki jako sygnały spowolnienia gospodarczego.

…a reszta to zagadka

Po cenie wywoławczej i estymacji kolejne ceny są już trochę bardziej tajemnicze. Cena uzyskana z zasady nie może być przed aukcją znana, a cena gwarantowana nie jest podawana wszystkim. Chociaż sama nazwa wskazuje, że może to być kwota, którą gwarantuje się właścicielowi dzieła, częściej nazywa się tę cenę rezerwową. Jest to zastrzeżona wartość, poniżej której obiekt nie może zostać wylicytowany i plasuje się zazwyczaj pomiędzy ceną wywoławczą a dolną granicą estymacji. W Polsce bardzo często zdarza się, że cena rezerwowa jest równa wywoławczej, chociaż lata praktyki brytyjskich domów udowodniły, że lepsze jest choćby niewielkie zróżnicowanie.

krytą cenę ustala się przed aukcją z komitentem, czyli oferującym obiekt na sprzedaż. Zostawiając przedmiot w domu aukcyjnym, podpisujemy najczęściej umowę komisu — warto też wcześniej dobrze przeczytać regulamin, żeby mieć orientację w wysokości prowizji. Kiedy dojdzie już do licytacji i okaże się, że zainteresowani zakończyli rywalizację poniżej ceny rezerwowej, sprzedaż nazywamy warunkową.

Dom aukcyjny kontaktuje się wtedy z komitentem, żeby rozpocząć ewentualne negocjacje. Wynik licytacji daje też dostarczającym obrazy wiarygodną informację o wartości rynkowej — często dużo niższej, niż sądzili przywiązani do obrazu właściciele. Scenariusz korzystniejszy zakłada, że obiekt wzbudzi tak dużyt entuzjazm, że cena uzyskana padnie dopiero po długim pojedynku. Cena młotkowa nie obejmuje jeszcze prowizji, ale to właśnie przybicie młotkiem kończy licytację. Terminem, który pojawi się jeszcze w trakcie tego boju, będzie postąpienie, czyli wartość, o którą każda następna oferta będzie większa od poprzedniej. Przystępując do gry, dobrze jest upewnić się o wysokości progów wcześniej, unikniemy wtedy niepewności, co dokładnie oznacza „Kto da więcej?”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy