Na co trzeba zwrócić uwagę w raportach kwartalnych spółek

Jarosław Kostrzewa
13-05-2002, 00:00

Publikacja raportów kwartalnych spó- łek giełdowych to zazwyczaj dobra okazja dla analityków do zmiany ich nastawienia w stosunku do poszczególnych emitentów. Już za dwa, trzy tygodnie rynek zalewać będą raporty analityczne zmieniające rekomendacje na przykład z „kupuj” na „neutralnie” albo z „lepiej niż rynek” na „tak jak rynek”.

Przyznam, że dla mnie rekomendacja w rodzaju „tak jak rynek” czy „lepiej niż rynek” jest praktycznie bezużyteczna. Jeśli chciałbym się nią kierować, musiałbym zastanowić się, jak będzie wyglądał rynek.

Warto też zwrócić uwagę, że bardzo często moment ogłoszenia wyników finansowych przez spółki jest doskonałą okazją do zakupów po atrakcyjnych cenach. Reakcja inwestorów na ogłaszane wyniki, zwłaszcza nieco gorsze od oczekiwanych, jest bardzo często histeryczna i emocjonalna. Gracze widzą wówczas tylko cyfry przedstawiające zysk lub stratę netto, czego efektem może być i spadający kurs akcji. Nie zastanawiają się wówczas, co tak naprawdę dzieje się w samej spółce i jakie są prawdziwe przyczyny pogorszenia wyników. Warto pamiętać o tym, że jeden gorszy kwartał o niczym nie przesądza.

Dobrym przykładem histerycznego zachowania się inwestorów, choć nie związanego z wynikami kwartalnymi, jest ostatnio Jelfa. Wystarczyła jedna wzmianka o tym, że być może akcje tej firmy zostaną włączone do Polskiego Koncernu Farmaceutycznego, by akcje spadły o 25 proc.! A przecież Jelfa to obecnie jedna z najlepszych firm na giełdzie pod względem fundamentalnym, która doskonale sobie radzi w trudnych warunkach rynkowych, a do tego posiada spore zasoby gotówki.

Pamiętajmy również, że Skarb Państwa nie ma bezwzględnej kontroli nad spółką, ponieważ posiada 35 proc. akcji i wystarczy zdecydowana mobilizacja pozostałych akcjonariuszy, by Jelfa pozostała samodzielną firmą. Po drugie — a może najważniejsze — z koncepcjami panów ministrów często jest tak, że zmieniają się one wielokrotnie. Uważam więc, że obecne spadki Jelfy należy wykorzystać do akumulowania jej akcji, gdyż jest to spółka, którą warto mieć w portfelu.

Inny przykład to Comarch, który ogłosił dość słabe wyniki. Teraz więc należy się zastanowić, czy jest to wypadek przy pracy, czy też coś złego dzieje się w samej spółce. Osobiście uważam, że spółka ta poradzi sobie z bieżącymi problemami. Jednak na razie, przy cenie 40-45 zł, nie polecałbym jej do kupna, lepiej poczekać na okazję i nie spieszyć się. Kupić można w każdej chwili. Gdyby akcje Comarchu spadły do poziomu 25-30 zł wówczas po dokładnym zbadaniu sytuacji spółki pokusiłbym się o zakup za niedużą część mojego kapitału, będąc gotowym do dalszych akwizycji i czekając na rozwój wydarzeń. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że lepiej do takich zakupów kwalifikować spółki o ustalonej renomie i zdrowym bilansie, które w przeszłości nieraz udowodniły, że potrafią wychodzić z kłopotów. Nie polecam natomiast spółek małych i o krótkim stażu giełdowym. Takie firmy, gdy wpadają w kłopoty, mają zazwyczaj zbyt małą siłę finansową, by być zdolnymi do udźwignięcia ciężaru wysokiego zadłużenia.

Ostatnie miesiące dla spółek giełdowych były bardzo trudne. Jednak z drugiej strony okres związany ze spadkiem koniunktury gospodarczej to dobry moment na poważne zmiany i redukcję zbędnych kosztów. Biorąc to pod uwagę zalecam inwestorom uważne studiowanie raportów za ostatnie cztery kwartały, by mogli dokładnie ocenić, jak zmieniały się w tym czasie poszczególne pozycje w rachunku wyników, bilansie i rachunku przepływów pieniężnych. Zwróćmy uwagę zwłaszcza na to, czy wraz ze spadającą sprzedażą spadały koszty wytworzenia, koszty sprzedaży i koszty zarządu. Zbadajmy również poziom zapasów, stan zadłużenia i wielkość płaconych odsetek. Warto przyjrzeć się bliżej rachunkowi przepływów pieniężnych, ponieważ z niego możemy dowiedzieć się między innymi tego, czy spółka sprzedawała jakieś środki trwałe, czy je kupowała, czy zaciągała nowe kredyty, czy je spłacała, jak również o wielkości płaconych rzeczywiście odsetek od kredytów w danym kwartale. Takie szczegóły są zazwyczaj pomijane przez inwestorów, a nawet przez analityków.

Na koniec jeszcze jeden przykład — Elektrobudowa. Ostatnio analitycy wypowiadali się o niej w ciepłych słowach, gdyż spółka ta przechodzi gruntowną i chyba udaną restrukturyzację. Jednak z raportu za I kwartał 2002 wynika, że poniosła ona stratę, a przychody spadły. Ciekawe, czy utrzyma się wiara inwestorów w Elektrobudowę i kurs jej akcji będzie się zachowywał w miarę stabilnie po ostatnich wzrostach. Uważam, że warto tę spółkę obserwować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Kostrzewa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na co trzeba zwrócić uwagę w raportach kwartalnych spółek