Na GPW doszło do przełamania linii trendu

Piotr Kuczyński
19-03-2004, 00:00

Wyprzedany rządzi się swoimi prawami. Tym bardziej wyprzedany rynek, który był w hossie. Utrzymujące się w USA nastroje hossy wywołały we środę silny wzrost indeksów. Obóz byków polował na odbicie, a niedźwiedzie chciały realizować zyski, które miały na krótkich pozycjach. Te dwie siły połączyły się i stąd mocny wzrost.

Były i inne elementy pomagające rynkowi. Inflacja wzrosła praktycznie tyle, ile oczekiwano. Amerykański bank centralny na razie nie będzie z jej powodu podnosił stóp procentowych. Rynkowi pomógł Alan Greenspan (szef Fed). Pochwalił system bankowy za to, że w dobrej formie wyszedł z recesji. Jego zdaniem, banki są w tak dobrej sytuacji, że będą wydatnie pomagały w finansowaniu rozwoju gospodarki. To wywołało duży wzrost sektora bankowego. Pomogły dobre wyniki spółek i duży wzrost indeksów był już nie do uniknięcia. Inwestorzy byli tak zaślepieni, że nie zauważyli nawet, iż zawsze optymistycznie nastawiony John Chambers, szef Cisco, wyznał, że jego klienci wcale nie palą się do zwiększania zatrudnienia. Poza tym bez echa przeszedł duży wzrost cen ropy naftowej — do poziomu 13-letniego szczytu. Po tej sesji rynek już tak bardzo wyprzedany nie jest, a S&P 500 jest przy oporze — od wczoraj zaczął się prawdziwy test jego siły.

Wydawało się wczoraj, że po mocnej sesji w USA rynkom europejskim nie pozostało nic innego, jak znowu ruszyć do góry. Jednak bliskość poważnych oporów na indeksach amerykańskich trzymała w ryzach zapędy byków, a wyniki spółek nie zachwycały. Poza tym załamały się rozmowy między UE a Microsoftem. To może zaowocować setkami milionów dolarów kar dla spółki. Nic dziwnego, że nastroje inwestorów w Eurolandzie się pogorszyły. Indeksy osuwały się i nawet dobre dane o tygodniowej zmianie na rynku pracy w USA tego nie zmieniły. Dzisiaj nie ma ani danych makro, ani wyników spółek, więc sesje na giełdach światowych powinny być spokojne. Szczególnie że to już ostatni dzień ciężkiego tygodnia. Ale nie zapominajmy, że mamy dzień wygasania kontraktów, a to często powoduje nerwowe sesje z niepewnym zakończeniem.

W Polsce nawet w środę nie było krzty gry pod dane makro. A te dane (dynamika produkcji) były doskonałe i dużo lepsze od prognoz. Widać, że gospodarka szybko się rozwija, a z tego wniosek, że i zyski spółek będą bardzo dobre. Jednak rynek, jak ostatnio bywało, zupełnie to zlekceważył. Co prawda GPW ma niewielką korelację z zagranicą, ale niepewność panująca w Europie bykom niewątpliwie przeszkadzała. Termin wygasania kontraktów („przesiadka” z jednej serii na drugą) też pogarszał sytuację. Musimy jeszcze przetrwać dzisiejszą sesję.

Na dodatek inwestorów znów niepokoją wydarzenia na scenie politycznej. Coraz bardziej realny staje się rozpad SLD. Według „Rzeczpospolitej”, Krzysztof Janik zażądał w imieniu SLD dymisji Leszka Millera, ale premier się na to nie zgodził (Janik zaprzecza, ale kto w to uwierzy?). To wszystko może rzeczywiście wkrótce doprowadzić do rozłamu, a wtedy losy planu Jerzego Hausnera byłyby bardzo niepewne. Jakiś plan zostałby pewnie przyjęty, ale wcale nie jest pewne, czy w wersji możliwej do zaakceptowania przez rynki finansowe. Tym bardziej logiczne jest, by przeczekać burzę. Ale to, co logiczne, nie zawsze jest na giełdzie realizowane.

Naprawdę nigdy nie wiadomo, kiedy zagraniczne fundusze postanowią przesunąć poprzeczkę wyżej. Nie powinny tego robić wtedy, kiedy w USA dopiero zaczyna się prawdziwa walka byków z niedźwiedziami i lepiej byłoby poczekać na jej wynik. Tak właśnie wczoraj zrobiły fundusze i dlatego obrót na GPW był bardzo mały, ale linia trendu została wyraźnie przełamana. Rynek stoi nad przepaścią — krokiem naprzód byłoby potwierdzenie przełamania kolejnym spadkiem z dużym obrotem. To, czy tak się stanie, zależy od polityków i rynku USA, ale sytuacja jest bardzo niepewna. Z zajmowaniem długich pozycji trzeba jeszcze poczekać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Na GPW doszło do przełamania linii trendu