Na GPW możliwa kontynuacja spadkowej serii

Włodzimierz Uniszewski
16-01-2008, 08:51

Amerykańskie indeksy zakończyły wczorajszą sesję tak samo jak ją zaczęły, czyli na minusie, tracąc ostatecznie ok. 2 proc. Dow Jones Industrials zanotował najniższe zamknięcie w tym roku i stanął dokładnie na barierze 12500 pkt. Na tym poziomie przebiega linia szyi złowieszczej formacji głowy i ramion, którą indeks zdołał już nakreślić. Wyraźne wybicie pod ten poziom miałoby bardzo poważne konsekwencje techniczne, a  tymczasem zanosi się na to, że może do tego przełamania dojść już dzisiaj.

Amerykański sektor finansowy został wczoraj zmasakrowany po publikacji wyników Citigroup. Akcje głównego sprawcy zamieszania straciły ponad 7 proc., a wiele innych szacownych instytucji finansowych zostało przecenionych o 5 proc. Gniew ludu dosięgnął także sektora technologicznego, a straty spółek technologicznych pogłębiły się w notowaniach posesyjnych pod wpływem raportu Intela. Reakcja na ten raport jest doskonała ilustracją pesymizmu, jaki zapanował na Wall Street. Spółka podała niezłe wyniki, notując 51 proc. wzrost zysku, ale był on o 2 centy na akcję niższy od rynkowych oczekiwań. Inwestorom nie spodobała się także ostrożna prognoza zysków za pierwszy tegoroczny kwartał. Na rynku podszytym strachem nie ma miejsca na wyrozumiałość. Gwałtowna wyprzedaż sprowadziła mikroprocesorowego giganta nawet 14 proc. poniżej poziomu zamknięcia, a Nasdaq100 stracił w posesyjnym handlu kolejne 2 proc. Słabość sektora technologicznego, który jeszcze niedawno uchodził za bezpieczne schronienie przed recesją, źle wróży amerykańskim akcjom.

Wygląda zatem na to, że GPW po raz kolejny zmierzy się z podażą, choć nie bardzo wiadomo, co warszawska giełda miałaby teraz dyskontować, skoro pod względem zasięgu spadku wyprzedza większość rynków o dwie długości. Przecież już wczoraj Wig20 stracił ponad 4 proc. i powrócił do poziomów z jesieni 2006 roku. Jeśli dalej będzie podwójnie dyskontował wszystkie amerykańskie spadki, niebawem zawędruje w okolice szczytów hossy... tej zakończonej w 2000 roku – czyli w rejon 2500 pkt. Można nieco ironicznie powiedzieć, że to w końcu tylko 20 proc. poniżej obecnego poziomu– bagatela dla tak zaprawionego w spadaniu rynku. Pozostaje mieć nadzieję, że znaczna część przeceny w USA został już zdyskontowana przez warszawskie indeksy, a dzisiejszy spadkowy potencjał nie będzie już duży. Walka rozegra się o poziom 3000 pkt. który jest ostatnią psychologiczną zaporą przed testem minimów z wiosny 2006 roku. Obecnie kontraky na DJ30 tracą ok. 70 pkt. a Dax zacznie dzień najprawdopodobniej stratą rzędu 50 pkt.

Włodzimierz Uniszewski


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Na GPW możliwa kontynuacja spadkowej serii