Na granicy strefy strachu

Tomasz Hońdo starszy analityk Quercus TFI
opublikowano: 12-03-2018, 16:39
aktualizacja: 12-03-2018, 16:39

Bardzo niewiele zabrakło, by nasz Barometr znalazł się w umownej "strefie strachu" (czyli matematycznie: jedno odchylenie standardowe poniżej swej historycznej średniej). Poprzednio był tak nisko w lipcu 2016 roku, w okolicach referendum w sprawie "Brexit".

Wszystkie komponenty Barometru są poniżej swych średnich, przy czym najbardziej pod tym względem wyróżnia się sondaż Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

 

Czy to zatem już koniec przeceny na GPW? Krótkoterminowo nie da się tego przesądzić. Z takich poziomów Barometr potrafił jeszcze spadać niżej (czasem do "strefy paniki"). Jednak już sam pobyt w strefie strachu był dobrym prognostykiem na kolejne 12 miesięcy (z tym jednak zastrzeżeniem, że historia Barometru nie obejmuje niestety bessy z prawdziwego zdarzenia).

Nasz barometr porusza się w przedziale od -2,0 (skrajny pesymizm) do +2,0 (skrajny optymizm). W języku matematycznym jego wartość = dystans od historycznej średniej mierzony w tzw. odchyleniach standardowych.

Dla przypomnienia: Barometr powstaje na podstawie czterech komponentów, które pokazują albo bezpośrednio oczekiwania inwestorów (sondaż Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych), albo faktyczne przepływy pieniędzy (QUERCUS lev/short), albo wyceny akcji (P/E), albo też sytuację techniczną (tygodniowy oscylator RSI).

Najpoważniejszym zastrzeżeniem do użyteczności Barometru jest jego relatywnie krótka historia – optymalnie przydałoby się, by obejmowała co najmniej okres wielkiej bessy z 2008 roku oraz dynamicznego odreagowania z 2009, nie mówiąc już o wielkiej hossie z lat 2006-2007 (można przypuszczać, że wtedy Barometr długo utrzymywałby się na ekstremalnych poziomach). Z drugiej strony – te ponad sześć lat, za które dysponujemy danymi, to już przysłowiowe „coś”, a z każdym tygodniem historia się wydłuża.

Metodologia

Nasz Barometr, to matematyczna próba zagregowania pięciu indywidualnych komponentów (wskaźników wymienionych pod wykresem). W pierwszym etapie poddajemy je wszystkie statystycznej obróbce - tzw. standaryzacji wg wzoru: komponent wystandaryzowany = (bieżąca wartość komponentu minus jego historyczna średnia za okres od początku 2007 r. lub krótszy w przypadku braku danych)/historyczne odchylenie standardowe danego komponentu. W kolejnym kroku obliczamy zwykłą średnią z wystandaryzowanych (ujednoliconych) komponentów i w ten sposób uzyskujemy bieżące wartości Barometru. Uwaga - taka metodologia sprawia, że historyczne dane mogą ulegać automatycznym rewizjom (bo średnie i odchylenia brane do obliczeń wraz z upływem czasu ulegają powolnym zmianom; im starszy będzie Barometr, tym rewizje będą coraz mniejsze). Co ważne, nie zmienia się jednak sam kształt wykresu Barometru, dzięki czemu zachowuje on swe walory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo starszy analityk Quercus TFI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na granicy strefy strachu