Na ISO świat się nie kończy

Agata Hernik
opublikowano: 23-01-2008, 00:00

Norm jakościowych jest kilkanaście tysięcy. Wdrożenie każdej z nich może się opłacać.

Każda branża ma swoje specyficzne standardy jakości. Warto je znać i wykorzystywać

Norm jakościowych jest kilkanaście tysięcy. Wdrożenie każdej z nich może się opłacać.

W ostatnich latach najpopularniejsze były certyfikaty: BRC, czyli skierowany do producentów żywności standard Brytyjskiego Konsorcjum Detalistów (British Retail Consortium), oraz IFS, opracowany przez detalistów z Niemieckiej Federacji Sprzedawców Detalicznych (HDE) i Francuskiej Federacji Sprzedawców Detalicznych i Hurtowych (FCD). Duże sieci handlowe wymagają od dostawców, by mieli certyfikat zgodności z jedną z tych norm. Korzyść jest obustronna — odbiorcy mają potwierdzenie jakości produktów, a dostawcy zyskują ważnego klienta.

Kolejna popularna norma to rekomendowany przez Światową Organizację Zdrowia HACCP (Hazard Analysis Critical Control Point — Analiza zagrożeń i krytyczne punkty kontroli). Zapewnia wysoki standard produkcji i przetwarzania żywności. Jest wymagany przez ustawodawstwo Unii Europejskiej, w tym Polski. Inny standard dla branży spożywczej to ISO 22000. Gwarantuje bezpieczeństwo żywności w łańcuchu dostaw.

Wzrasta też liczba certyfikatów zgodności z normą ISO 27001, dotyczącą zarządzania bezpieczeństwem informacji. Popularna jest również norma OHSAS 18001, odpowiednik polskiej PN-N-18001, określającej system zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy.

Niezbędna w branży

— Moim zdaniem, standardy coraz częściej przyporządkowywane konkretnym branżom stają się jednym z wymagań w kontraktach handlowych, które wiążą przyszłych partnerów. Popularność poszczególnych produktów w takich sektorach, jak logistyka, sieci handlowe, branża IT czy inne, wynika z identyfikacji i analizy związanego z nimi ryzyka. Każda jednostka certyfikująca, zwłaszcza międzynarodowa, wprowadza na rynek produkty dla wybranych sektorów. Nasze nowe produkty to np. normy dotyczące bezpieczeństwa towarów w łańcuchu dostaw, jak ISO 28000, TAPA (Transported Assets Protection Association — bezpieczeństwo towarów hi-tech) czy CCQI (Cool Chain Quality Indicator — bezpieczeństwo towarów łatwo psujących się) — mówi Dagmara Żygowska, dyrektor Germanischer Lloyd Certifications.

Można przyjąć, że certyfikat nie jest niezbędny, jeśli nie poprawia jakości, lecz tylko potwierdza, że firma produkuje towary lub świadczy usługi zgodnie z wymaganiami danej normy. Warto jednak zwrócić uwagę na marketingową siłę certyfikatu. Co z tego, że przedsiębiorstwo świadczy wysokiej klasy usługi, skoro nie ma na to „papierka”? Firmy określają, jakie wartości są dla nich szczególnie ważne, a w katalogu międzynarodowych norm na pewno znajdą taką, która określa tę wartość. Po jej wdrożeniu łatwiej przekonać do siebie klientów i kontrahentów.

— Wdrożyliśmy system zarządzania bezpieczeństwem, bo chcieliśmy się czuć bezpieczni, gdyż klienci coraz częściej w umowach podkreślali wagę przekazywanych informacji i proponowali sankcje za utratę ich poufności. Po drugie — chcieliśmy pokazać klientom, że mogą być pewni bezpieczeństwa swoich danych. Uzyskanie certyfikatu zwiększyło naszą wiarygodność i pozwoliło na podpisanie kilkunastu dużych kontraktów — twierdzi Michał Borucki, dyrektor departamentu zarządzania w DGA.

Dla każdego

Pionierami we wdrażaniu różnych, często mało znanych, norm są na polskim rynku międzynarodowe korporacje i organizacje, wprowadzające wybrane standardy w swoich oddziałach we wszystkich krajach, w których działają. Ale chętnych do potwierdzania certyfikatami jakości swoich usług i wyrobów jest więcej.

— Wdrażają normy duże polskie firmy, które porządkują procedury zarządcze, firmy usługowe i organizacje non profit, które w ten sposób zyskują zaufanie klientów. Firmy, które są świadome ryzyka, występującego w organizacji, oceniają je, zarządzają nim, by ograniczyć możliwe straty. Przedsiębiorstwa dążą też do poprawy jakości swoich wyrobów, usług lub procesów albo wprowadzają zarządzanie prośrodowiskowe — wylicza Dagmara Żygowska.

Agata Hernik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane