Na lokatach wreszcie przestaniemy tracić

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 19-04-2012, 00:00

Wysoka inflacja w ostatnich miesiącach zjadała zyski z depozytów. W tym roku zarobek będzie skromny. Ale wreszcie będzie

Lokaty to zdecydowanie najpopularniejsza forma oszczędzania. Z najnowszych danych NBP wynika, że w trzecim kwartale ubiegłego roku Polacy wpłacili do banków aż 10 mld zł.

Wpływ na wzrost zainteresowania ofertą bankową miała przede wszystkim dekoniunktura na rynku kapitałowym. Pieniądze szerokim strumieniem przepłynęły z giełdy i funduszy inwestycyjnych na bezpieczne lokaty. Bezpieczne, ale niestety realnie nieprzynoszące zysku.

Inflacja wciąż górą

Warunkiem zarobienia na lokacie jest uzyskanie takich odsetek, które po odliczeniu 19-procentowego podatku od zysków kapitałowychprzewyższą inflację. W przeciwnym razie zgromadzone oszczędności realnie topnieją.

W zeszłym roku inflacja wyniosła 4,3 proc. Nawet jeśli udało się założyć lokatę oprocentowaną na atrakcyjnym poziomie 7 proc., to po odliczeniu podatku Belki przyniosła ona 5,67 proc. zysku netto. Nie oznacza to jednak, że tyle zarobiliśmy.

Po odjęciu inflacji oszczędności realnie wzrosły zaledwie o 1,37 proc. To raczej ochrona pieniędzy przed inflacją niż zarobek, ale taka jest w końcu rola tego instrumentu.

Niestety, uśredniając ofertę banków na ochronę przed utratą wartości pieniądza na lokacie nie można było liczyć. Gdy zdeponowaliśmy oszczędności przy warunkach zakładających oprocentowanie poniżej 5 proc., to w rzeczywistości zapłaciliśmy bankowi za to, że przez rok obracał naszymi pieniędzmi.

Nie do śmiechu

Z analiz Open Finance wynika, że w 2011 r. strat nie przyniosły tylko lokaty roczne,które zapadały w styczniu i w lutym. Zawdzięczamy to stosunkowo niskiej jak na ubiegły rok inflacji.

W pierwszych dwóch miesiącach 2011 r. sięgała ona 3,6 proc., natomiast średnie oprocentowanie zapadających wówczas lokat 4,8 proc.

Oszczędności osób, które 12 miesięcy wcześniej wpłaciły pieniądze do banków powiększone więc zostały realnie o skromne 0,3 proc. Kwota śmieszna, ale przynajmniej pewna.

Niestety, mniej do śmiechu mają ci, którzy wycofywali pieniądze z lokat kończących się w kolejnych miesiącach. W marcu inflacja wzrosła do 4,3 proc., a średnie oprocentowanie kończących depozytów było podobne jak w styczniu i w lutym. Oznacza to 0,41 proc. realnej straty. Sytuacja pogarszała się jeszcze w kwietniu i w maju.

Kończące się wówczas depozyty zmniejszyły oszczędności zwolenników lokat o odpowiednio 0,6 i 1,04 proc. Bezpieczne inwestycje, bo za takie uchodzą lokaty bankowe, okazały się mało bezpieczne, skoro — przeciętnie — nie były w stanie zabezpieczyć oszczędności przed wzrostem wartości cen. Michał Sadrak, analityk Open Finance, podkreśla, że w 2011 r. średnio mniej niż co trzecia dwunastomiesięczna bankowa lokata dała jakikolwiek realny zysk.

Powiało optymizmem

Rok 2012 zaczął się na szczęście lepiej. Wzrost cen wyraźnie wyhamował, zwłaszcza w porównaniu z dwoma ostatnimi miesiącami ubiegłego roku, kiedy towary drożały średnio — odpowiednio — o 4,8 i 4,6 proc. — W styczniu na 12-miesięcznym depozycie sprzed roku realnie zarobił klient co trzeciego banku. To najlepszy wynik od pięciu miesięcy — podkreśla Michał Sadrak.

Jego zdaniem, zauważalne ograniczenie strat było nie tylko skutkiem wyhamowania obliczanego przez GUS wskaźnika cen, ale i podwyższenia przeciętnego oprocentowania depozytów przez banki. Nieźle było też w marcu, kiedy według obliczeń Open Finance już połowa wygasających lokat miała dodatnią rentowność.

Niepewny cel inflacyjny

Większość osób, które właśnie podejmują decyzję o założeniu rocznej lokaty, liczy, że za rok odbierze od 6 do 6,4 proc. więcej. Tyle właśnie nominalnie oferują obecnie najatrakcyjniejsze depozyty 12-miesięczne. Realny oczekiwany zysk, obliczony na podstawie prognoz inflacji, nie jest jednak już tak okazały. Cel inflacyjny NBP to 2,8 proc.

Jeżeli zostanie zrealizowany, lokaty przyniosą (po odjęciu podatku i wskaźnika cen) od 2,06 do 2,22 proc. zysku. Cel inflacyjny NBP może być jednak trudny do osiągnięcia — przewidują analitycy. Średnia oczekiwań rynkowych dotycząca wzrostu cen w 2012 r. jest bowiem znacznie wyższa i wynosi 3,7 proc.

Jeżeli okaże się prawdziwa, na najlepszych z lokat zyskamy realnie od 1,16 do 1,32 proc. Przeciętny zarobek będzie jednak skromny i można go szacować na niespełna 0,2 proc. W skrajnie negatywnym scenariuszu, jeśli inflacja będzie przekraczać 4 proc., większość lokat znów okaże się nierentowna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu