Na nadgarstku: Podróbka - ach, grzech śmiertelny

WK
opublikowano: 30-11-2007, 00:00

O zegarkowej etykiecie: jak dżentelmen winien dobierać tę jedyną sensowną męską biżuterię,opowie Dariusz Chlastawa. Nie byle kto,bo prezes mPunkt Polska i członek KlubuMiłośników Zegarów i Zegarków.

O kolekcji.

Ona żyje, wciąż ją powiększam. Teraz mam około tuzina zegarków — „około”, bo ostatni zakup jest „w drodze”. Nie nabywam kolekcjonerskich egzemplarzy, by je trzymać w gablotce. Zbieram takie, które mi się podobają i nadają do noszenia. Sprawia mi przyjemność dobieranie ich do strojów czy okoliczności.

 

Ile zegarków winien mieć wytworny mężczyzna.

Podstawa? Dwa: elegancki i sportowy. Jeden do garnituru — klasyczny, na skórzanym pasku, drugi do dżinsów czy noszenia na wakacjach — tu panuje większa dowolność, choć zegarek powinien, ze względów praktycznych, być wodoszczelny. I na bransolecie lub pasku — na przykład kauczukowym.

Czego unikać.

Największy faux pas to noszenie podróbki. Grzech śmiertelny bez usprawiedliwienia! Niby wiadomo, że wstyd, ale… Jakiś czas temu widziałem — na okładce ekskluzywnego pisma — czołowego menedżera, dumnie prezentującego na nadgarstku podróbkę Omegi.

 

Jak odróżnić falsyfikat od oryginału.

Są różne kategorie podróbek. Niektóre rozpoznawalne na pierwszy rzut oka. Inne trzeba rozkręcić i obejrzeć mechanizm. Widziałem kiedyś taką podróbkę Roleksa (chyba najczęściej fałszowanej marki), iż nie sposób było poznać, że to nie oryginał. Ci, którzy kupili falsyfikat, często się tłumaczą, że nie wiedzieli. Ale jeżeli ktoś proponuje markowy zegarek za kilkaset złotych — gdy w sklepie taki sam model kosztuje kilkanaście tysięcy — to coś musi być nie tak. Zdarza się, że sprzedający tłumaczy, że zegarek taki tani, bo kradziony. No i nie wiem, co gorsze: noszenie podróbki czy kupno kradzionego… Obnoszenie się z falsyfikatem to wstyd.

 

Oryginał = elegancja?

Niezupełnie. Trzeba dobrać zegarek do stroju. Przypominam sobie menedżera… Ubrany oficjalnie — garnitur, krawat, dobre buty, a na nadgarstku — Casio G-Shock: wielki, pancerny w gumowej obudowie. Taki zegarek do garnituru to nieporozumienie. Lepiej nie nosić żadnego. A poza tym… Godzinę sprawdzi się w telefonie, komputerze czy mikrofalówce. Zegarek jest ważny, gdyż ma fascynujący mechanizm. I duszę. Trzeba o niego dbać. Tym bardziej, że zegarki to jedyna rozsądna męska biżuteria. Co zostaje? Okulary, spinki, dla niektórych — obrączki. I zegarek właśnie. Inne ozdoby są tandetne.

 

Nosić zegarek, by dobrze wyglądać — to znaczy…

Jedna recepta: harmonia między zegarkiem i strojem. Wodoszczelny, elektroniczny czasomierz ze stoperem i milionem innych funkcji sprawdzi się podczas nurkowania, ale do garnituru jest niestosowny. A klasyczny zegarek na cienkim skórzanym pasku nie nadaje się, by wygrzewać się w nim na plaży, czy grać w tenisa. Zawsze można znaleźć coś dla siebie — od klasyki po totalną ekstrawagancję. I wcale nie musi to być najdroższy model. Ostentacja i przesada? Źle widziane. Owszem, można kupić jedyny egzemplarz złotego Roleksa z diamentami — za kilkaset tysięcy euro. Ale po co? Lepiej wygląda stonowany Tissot. Umiar to najlepszy doradca. l

Tekst: Agata Hernik

Foto: Marek Wiśniewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu