Na parkiecie bez zmian

AZ Finanse
opublikowano: 26-02-2008, 08:29

Tydzień na warszawskiej giełdzie zaczął się od  raczej nudnej sesji. Co prawda jeszcze na początku dnia indeksy były ok. jednego procenta na plusie, ale z czasem ten potencjał się ulatniał. Trudno walczyć o  utrzymanie wzrostów cen akcji jeśli nie wkłada się w zakupy zbyt poważnych pieniędzy.

A w poniedziałek znów na stole - a przynajmniej na podstoliku, przy którym strategię przetrwania ustalali kupujący - pieniędzy zbyt wiele nie było. Świadczą o tym choćby znów niskie obroty, które nie dotarły nawet do poziomu przyzwoitości, czyli 1,5 mld zł.

Dzień zakończył się wzrostem indeksów o symboliczne 0,2 proc., a i to głównie dzięki ich ”wyciąganiu” w ostatnich minutach sesji, bo jeszcze na kilka kwadransów przed zamknięciem osuwający się rynek zszedł pod kreskę, niwecząc cały poranny bonus wynikający z dobrego otwarcia. W statystykach widać niewielką przewagę spółek drożejących, ale było ich tylko 155. Większość inwestorów nie zauważyła po poniedziałkowej sesji w swoich portfelach zysków.

Ciekawe jak długo potrwa to przeciąganie liny. Rynek co prawda na początku tygodnia powstrzymał złą passę czterech spadkowych sesji, ale nie było to zbyt przekonujące zwycięstwo kupujących. Gdyby na giełdowym parkiecie przyznawano noty za styl, to w poniedziałek kupujący mieliby te noty bardzo niskie. W dalszym ciągu nie udało się na dobre wydobyć ze strefy 3070 pkt. widocznej na wykresie WIG20. Póki to nie nastąpi, z dnia na dzień będzie rosło ryzyko wybicia rynku w dół.

Krzysztof Barembruch
AZ Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AZ Finanse

Polecane