Na rynek ropy wrócił pesymizm

DOROTA SIERAKOWSKA, Analityk Dom Maklerski BOŚ; partnerem artykuł jest Dom Maklerski BOŚ
opublikowano: 26-07-2016, 22:00

Głównym problemem na rynku surowca pozostają wysokie zapasy

Podczas kilku czerwcowych sesji notowania amerykańskiej ropy naftowej West Texas Intermediate naruszyły psychologiczną barierę na poziomie 50 USD za baryłkę. Nie udało się jednak utrzymać im powyżej tej granicy na dłużej, co było klarownym sygnałem wyczerpywania się siły strony popytowej na tym rynku. W rezultacie, na większości sesji w lipcu przewagę mieli sprzedający, a inwestorzy instytucjonalni zamykali część długich pozycji na tym rynku. Według danych CFTC, w drugiej połowie lipca ich liczba była najmniejsza od pierwszego kwartału tego roku. Głównym problemem na rynku ropy naftowej pozostają wysokie globalne zapasy tego surowca. Do ich utrzymywania się przyczyniają się przede wszystkim kraje należące do kartelu OPEC — łączna produkcja ropy naftowej w krajach należących do OPEC wcale istotnie nie spada, nawet mimo kłopotów gospodarczych, z jakimi musiały zmierzyć się m.in. kraje Bliskiego Wschodu po dynamicznym spadku cen ropy naftowej. Większość z nich nie postawiła jednak na ograniczenie produkcji — taka decyzja wymagałaby solidarnego działania krajów kartelu OPEC, a tymczasem wiele z nich chciało za wszelką cenę utrzymać swój udział w rynku. Ten mechanizm obecny jest w kartelu również w bieżącym roku — miażdżąca przewaga krajów należących do OPEC albo utrzymuje wysoki poziom produkcji, albo nawet go zwiększa. Wśród tych ostatnich znajdują się przede wszystkim Irak i Iran. Gospodarka tego pierwszego kraju została zrujnowana po latach wyniszczających wojen, a obecnie konflikty wewnętrzne wciąż są tam problemem. Mimo to, Irak przez wiele ostatnich miesięcy systematycznie zwiększał produkcję ropy naftowej oraz eksport. Natomiast Iran zaczął wracać do gry dopiero kilka miesięcy temu. Na początku roku zniesione zostały międzynarodowe sankcje na m.in. eksport ropy naftowej z tego kraju. To skutkowało dynamicznym wzrostem wydobycia ropy naftowej w Iranie. Kraj ten ma duże możliwości produkcyjne — przed narzuceniem sankcji przez USA i UE był to drugi, po Arabii Saudyjskiej, producent ropy naftowej w OPEC. Obecnie władzom wyniszczonego gospodarczo kraju zależy więc na wpływach budżetowych pochodzących z eksportu surowca. Niewątpliwie najszybciej sytuacja zmienia się w Stanach Zjednoczonych — kraju, w którym w ostatnich kilkunastu latach rozegrała się tzw. łupkowa rewolucja, w dużej mierze odpowiadająca za wzrost podaży ropy naftowej na świecie. Niedawny wyraźny spadek cen ropy naftowej wyrzucił niektóre amerykańskie firmy z branży wydobywczej z rynku, a inne zmusił do przeprowadzenia gruntownej restrukturyzacji, w wyniku czego liczba funkcjonującychpunktów wydobycia ropy w USA spadła o ponad 75 proc. od października 2014 r. do początku bieżącego roku, a produkcja i zapasy ropy naftowej w USA zaczęły maleć. Niemniej, po tegorocznym ruchu cen ropy WTI w górę, amerykańskie firmy z branży łupkowej powoli wracają do gry, otwierając wcześniej zamknięte wiertnie. Następuje to jednak powoli, ponieważ wysokie zadłużenie wielu spółek i konieczność ograniczania przez nie kosztów sprawia, że producenci ropy z łupków ostrożnie podchodzą do otwierania każdego kolejnego punktu wydobycia. W rezultacie, prawdopodobieństwo ponownego zalania rynku ropą naftową ze Stanów Zjednoczonych jest nikłe. O ile amerykańskie firmy z branży wydobywczej relatywnie szybko dopasowują się do realiów rynkowych, to popyt na ropę naftową w USA pozostaje rozczarowujący. Mimo trwającego sezonu letnich wyjazdów zapasy benzyny utrzymują się na wysokim poziomie. Słaby popyt na ropę naftową i produkty ropopochodne jest kluczową obawą inwestorów na rynku ropy naftowej w bieżącym roku. Chociaż dane makroekonomiczne w Stanach Zjednoczonych są dobre, to sytuacja gospodarcza wielu państw świata pozostaje niepewna. Wśród tych ostatnich prym wiedzie oczywiście Wielka Brytania — ze względu na wynik głosowania w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, nad gospodarką tego kraju zebrały się czarne chmury, a wizja precedensowego opuszczenia wspólnoty przez Wielką Brytanię budzi obawy o losy całej Unii. Niepewność to słowo, które często przewija się również w rozważaniach dotyczących gospodarki Chin. Władze tego kraju unikają zdecydowanych ruchów, mających na celu stymulację gospodarki, co jest również jednym z czynników ograniczających potencjał wzrostowy cen ropy naftowej. Chiny to jeden z największych importerów ropy naftowej na świecie, który kupował ogromne ilości tego surowca w ubiegłym roku, po silnym tąpnięciu cen. Istniały jednak uzasadnione przypuszczenia, że spora część importu trafiała nie do bezpośredniego wykorzystania surowca w przemyśle, lecz była przeznaczana na uzupełnienie rezerw. W ten sposób Chiny wykorzystały okres niskich cen ropy naftowej — jednak już w bieżącym roku import ropy naftowej do tego kraju nieco wyhamowuje. To może być sygnał, że kraj ten w dużej mierze osiągnął już swój cel i w najbliższych miesiącach tempo jego zakupów może spowolnić. Utrzymująca się wysoka produkcja ropy naftowej w krajach OPEC, wysoki poziom zapasów tego surowca na świecie, obawy o poziom popytu na ropę naftową — to czynniki, które obecnie w największym stopniu wspierają pesymistów na rynku czarnego złota. Dopóki będą się one utrzymywać, potencjał wzrostowy cen ropy naftowej pozostanie stłumiony, a bariera 50 USD za baryłkę pozostanie kluczowym technicznym oporem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DOROTA SIERAKOWSKA, Analityk Dom Maklerski BOŚ; partnerem artykuł jest Dom Maklerski BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu