Na rynkach akcji robi się nerwowo

Roman Przasnyski
13-01-2010, 00:00

Nastroje na giełdach zmieniają się dość szybko. Po poniedziałkowym optymizmie we wtorek nie było śladu. Rozczarowujące wyniki opublikowane przez Alcoa spowodowały, że nadzieje inwestorów przekształciły się w obawy przed tym, co pokażą pozostałe amerykańskie spółki. O dynamicznym wzroście chińskiego eksportu i importu nikt już nie pamiętał. Zaczęto za to dostrzegać coraz bardziej wyraźne przejawy zacieśniania polityki pieniężnej. Drugi w tym roku wzrost rentowności bonów skarbowych oraz podwyższenie stopy rezerw obowiązkowych przez Ludowy Bank Chin wskazują na to dość jasno. Giełda w Szanghaju na te posunięcia zareagowała sporym wzrostem, ale "światu" raczej się to nie spodobało. A poza tym wszystkim giełdy dojrzały do korekty ostatniej fali wzrostów. Powodów do niej, jak widać, nie zabrakło.

W poniedziałek nasz rynek nie tryskał siłą na tle pozostałych giełd naszego regionu, we wtorek przed południem dotrzymywał im kroku w spadkach. Początek sesji nie był najgorszy. Indeks największych spółek tracił jedynie 0,4 proc. a WIG zniżkował na otwarciu niecałe 0,2 proc. Wskaźniki małych i średnich firm rozpoczęły dzień nawet nieznacznie powyżej wczorajszego zamknięcia. Nastroje jednak szybko się pogorszyły i skala spadków zwiększyła się do 0,8-0,9 proc. Otoczenie wyraźnie nie sprzyjało bykom, więc nieliczne próby ograniczania strat kończyły się niepowodzeniem.

W pierwszej fazie sesji najsłabiej zachowywały się akcje BRE, BZ WBK i Pekao, które dzień wcześniej zyskiwały najmocniej. Później indeksowi najbardziej ciążyły spadki naszych firm paliwowych. Akcje Lotosu zniżkowały o 2,8 proc., a walory PKN Orlen traciły ponad 2 proc. Przed spadkami skutecznie broniły się papiery KGHM, mimo pogorszenia się sytuacji na rynku miedzi. Ponad 1,5 proc. traciły akcje TP.

Jeszcze przed rozpoczęciem handlu na Wall Street mieliśmy kolejną falę osłabienia, w wyniku której spadki się pogłębiły, ale na tle coraz gorzej wyglądających parkietów europejskich nie wypadaliśmy szczególnie źle. Ostatecznie WIG20 stracił 1 proc. Obroty wyniosły

1,65 mld zł.

Rynki nie rosną do nieba. Szczególnie gdy nie ma ku temu wyraźnych powodów. Dotychczasowe sesje nowego roku toczyły się pod dyktando byków. Wczoraj nadszedł czas na korektę. Na razie spadek niewiele zmienia i nie daje powodów do nerwowych reakcji. Ale trzeba uważnie obserwować to, co będzie się działo w kolejnych dniach. Ostrzeżeń przed głębszą korektą nie warto lekceważyć. Na giełdach robi się nerwowo, więc i ewentualne spadki mogą być dość dynamiczne.

Roman

Przasnyski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na rynkach akcji robi się nerwowo