Na rynku bez zmian: jesteśmy w korekcie

Artur Szymański
opublikowano: 10-01-2007, 00:00

Wtorkowa sesja nie wyjaśniła sytuacji na warszawskiej giełdzie. Poczynaniom inwestorów nadal towarzyszy więc duża niepewność. Dzień wcześniej niemocą popisali się inwestorzy grający na zniżkę WIG20. W środę z kolei sytuacji nie potrafili wykorzystać kupujący akcje.

Dzień zaczął się przyzwoitym wzrostem indeksu blue chipów o 1,3 proc. To efekt korzystnego z punktu widzenia posiadaczy akcji przebiegu sesji na Wall Street i w Tokio. Po 30 minutach popyt osłabł. Zamiast kontynuacji pozytywnej tendencji większość inwestorów wybrała dystrybucję akcji, tyle że z nieco wyższego poziomu niż dzień wcześniej. Taki scenariusz nie wróży nic dobrego w kolejnych dniach tygodnia.

Wiele jednak zależeć będzie od zachowania KGHM i notowań miedzi na światowych giełdach metali. Co ciekawe, w ostatnich dwóch dniach notowania miedziowego kombinatu i wyceny metalu nie zachowują się tak samo. W poniedziałek akcje wydobywczej spółki mocno drożały, a miedź taniała. We wtorek doszło do odwrócenia tej zależności. Wygląda to tak, jakby KGHM o jeden dzień wyprzedzał decyzje spekulantów na giełdach metali w Londynie i Szanghaju.

Jeśli ta, nieco karkołomna, teoria miałaby się potwierdzić, to w środę miedź stanieje, wracając po jednym dniu przystanku do trendu spadkowego. We wtorek KGHM znów znalazł się w czołówce największych spółek GPW tracących na wartości. Na zamknięciu za jedną akcję płacono 82 zł, czyli 2,4 proc. mniej niż dzień wcześniej. Grono spadkowiczów uzupełniły dwie z trzech spółek paliwowych (PKN Orlen i MOL), obie spółki telekomunikacyjne (TP i Netia), PKO BP z BRE Bankiem oraz CEZ.

Pocieszające jest to, że w WIG20 więcej spółek wczoraj drożało niż taniało. Jednak już pobieżna analiza struktury obrotów nie prowadzi do ciekawego wniosku. Zdecydowanie większe obroty zanotowano akcjami ośmiu spółek tracących na wartości (695 mln zł). Wartość handlu akcjami jedenastu drożejących firm wyniosła 400 mln zł. Jedna spółka, Agora, zachowała neutralność, kończąc dzień z poniedziałkową wyceną.

Choć WIG20 zakończył dzień mikroskopijnym wzrostem o 0,03 proc., wtorek należy zapisać na konto niedźwiedzi. Wygląda na to, że druga sesja tygodnia — podobnie jak pierwsza — była przystankiem w korekcie. By myśleć o jej zakończeniu, WIG20 musiałby co najmniej wrócić do poziomu 3270 pkt. Wtedy zatarłby niekorzystne wrażenie po fatalnej piątkowej sesji. Innymi słowy — indeks musiałby wzrosnąć o ponad 2,2 proc., co przy obecnie kiepskich nastrojach inwestorów wydaje się jednak mało prawdopodobne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy