Na tle UE: polskie firmy 6 razy mniej rentowne

Stanisław Albinowski
19-04-2002, 00:00

Kondycja finansowa przedsiębiorstw Eurolandu poprawiła się w drugiej połowie minionej dekady i w porównaniu z japońskimi jest nieco lepsza, zaś wobec amerykańskich uległa pogorszeniu — tak można by streścić wynik analizy, opracowanej przez Komisję Europejską. Raport ujmuje problematykę w wielu przekrojach i na różnych płaszczyznach. Poniżej będzie mowa tylko o rentowności obrotu unijnych przedsiębiorstw przemysłu przetwórczego, a na tym tle — polskich (według GUS). Dane dotyczące UE-11 stanowią średnią lat 1995-99, polskich zaś — obejmują punktowo dwa lata (1995 i 2000).

W naszych publikacjach nie dość wyraźnie podkreśla się różnicę między znaczeniem rentowności obrotu brutto i netto. Pierwszy miernik, jako relacja wyniku finansowego brutto do przychodów z działalności, stanowi podstawę oceny zdolności przedsiębiorstwa do finansowania nakładów materialnych, płac i usług obcych, czyli — zdolności do egzystencji. Drugi miernik to relacja zysku netto do obrotu, która określa zdolność przedsiębiorstwa do rozwoju (wielkość nie podzielonego zysku determinuje potencjał inwestycyjny).

W latach 1990-96 rentowność obrotu brutto przedsiębiorstw EUR-11 wykazywała tendencję spadkową z 9,6 do 8,7 proc., po czym zaczęła wzrastać i w roku 1999 osiągnęła poziom 9,2 proc. Eksperci Komisji Europejskiej wiążą te zmiany jednoznacznie z dynamiką gospodarczą. Obliczyli, że współczynnik korelacji wynosi tu aż 0,948, co oznacza niemal funkcyjną zależność poziomu rentowności od stopy wzrostu PKB.

Gdy jednak przejdziemy od wielkości średnich dla całej strefy euro do wskaźników poszczególnych krajów (patrz diagram), wówczas okaże się, że zależność poziomu rentowności od dynamiki PKB jest trzykrotnie słabsza. Zastanawiające są przy tym nie tylko różnice w poziomie rentowności brutto i netto między poszczególnymi krajami, ale przede wszystkim znacznie większe rozproszenie wskaźników rentowności netto niż brutto.

Rozpiętość krańcowa między wskaźnikami rentowności brutto jest dwukrotna (7,5 proc. Niemcy i 15,1 proc. Finlandia), natomiast między wskaźnikami rentowności netto — blisko ośmiokrotna: 1,4 proc. Włochy i 10,8 proc. Holandia. Współczynniki zmienności, uwzględniające sumę odchyleń kwadratowych każdego zbioru, są również zaskakująco duże. Wynoszą one odpowiednio 17,6 i 62,8 proc. wartości średnich. Jedna z przyczyn tych dysproporcji leży zapewne w podatkach.

Maksymalna stawka CIT w roku 1998 wynosiła od 28 do 38 proc. w czterech krajach o najwyższej stopie rentowności netto, zaś w czterech krajach, których przedsiębiorstwa miały niską rentowność netto (od 2,3 do 2,6 proc.) stopa podatkowa była wyższa: od 36 do 54 proc. Ale nawet uwzględnienie tego czynnika nie usuwa zdumienia: dlaczego Holendrzy przy 12 proc. stopy brutto osiągają prawie 11 proc. stopy netto, zaś Portugalczycy — zaledwie 2,4 proc.? Diagram wyjaśnia natomiast, przynajmniej częściowo, dlaczego w 2001 r. najwyższa stopa bankructw miała miejsce we Francji i w Niemczech, a najniższa — w Holandii. Przedsiębiorstwa o wyższej rentowności są bardziej odporne na osłabienie koniunktury.

Dane dotyczące Polski stawiają nas wobec dramatycznego pytania: jak zwiększyć szanse polskich firm w konfrontacji na wspólnym rynku, jeśli ich zdolność do egzystencji jest ostatnio sześć razy, a zdolność do rozwoju — prawie osiem razy mniejsza od uśrednionej kondycji przedsiębiorstw unijnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Na tle UE: polskie firmy 6 razy mniej rentowne