Na uliczki poczekamy

Monika Witkowska, Agnieszka Kobylińska
opublikowano: 26-03-2004, 00:00

We Florencji jest cała ulica sklepików z ubraniami tych projektantów, co to dopiero wchodzą na rynek. A w Warszawie?

— Od kiedy zostałam asystentką Arkadiusa, współautorką kostiumów do „Don Giovanniego” Mozarta, którego w Teatrze Wielkim wystawił Mariusz Treliński, przestałam być anonimowa. Klientów zdobyłam przez „Elle”, „Panią” i „Twój Styl”. Pisma kobiece to właściwie jedyna droga, aby się pokazać. Tam można przedstawić kolekcję i podać telefon, licząc, że ktoś zadzwoni — mówi o realiach rynku Agata Koschmieder.

Kształt migdała

Dla Kory Agata Koschmieder uszyła spodnie — z czarnego aksamitu, z dziurą na kolanie w kształcie migdała, obszytą czarną koronką.

— Korze bardzo się podobały, trafiłam w gust. Podkreślam kobiecość. Moje ubrania są podszyte kokieterią, lecz nie wyzywające — mówi Agata.

Ubiera się w stroje własnego projektu: czarny sweterek — z różowym suwakiem wszytym ukośnie — filuternie odsłania ramię, spódnica też ma suwaki. Można je rozsunąć. Wtedy ukaże się udo — różowe, bo nosi wściekle różowe rajstopy.

Agata Koschmieder skończyła liceum plastyczne pod koniec lat 80. W sklepach — pustki. Szczytem marzeń był ciuch z Hofflandu. Stała kilka godzin w kolejce po czarną bluzeczkę z dekoltem... Postanowiła szyć sama. Wyciągała stare prześcieradła, farbowała tetrę (teraz też nosi tetrowy szaliczek z białymi cekinami), z niej zaś komponowała spódnice czy sukienki. W nocy budziła koleżanki: do przymiarki, by na rano ciuch był gotów.

Pokazów jak na lekarstwo

Moda to przede wszystkim pokazy. A tych w Polsce — jak na lekarstwo. Żeby urządzić pokaz lub przynajmniej w nim uczestniczyć — trzeba mieć sponsora, a także niemałe pieniądze na uszycie kolekcji, wynajęcie modelek.

W Polsce żaden projektant „nie wystawia” się regularnie. Nie ma regularnych pokazów, tygodni mody tzw. Fashion Week jak w innych krajach. Jest co prawda Poznański Tydzień Mody, ale to impreza konserwatywna. Tam widać firmy, które już coś na rynku znaczą — jak Simple czy Hexaline. Nikt nie zaryzykuje prezentacji początkującego projektanta.

— O tym, jakie tendencje niebawem zapanują w modzie światowej, można się dowiedzieć na Targach Premier Vision w Paryżu. W minionym roku dominowała biel, dlatego moje kolekcje były białe — mówi Agata Koschmieder.

Pierwsza, dyplomowa kolekcja w katedrze tkaniny i projektowania ubioru w łódzkiej ASP otworzyła jej furtkę do kolejnych pokazów. Kostiumy inspirowane barokiem, bardzo kobiece, z atrybutami charakterystycznymi dla bielizny XVIII wieku — np. gorsetami ze zgrzebnych tkanin — z surówki, którą poprzetykała złotą nitką. Wszystko w kolorze écru.

— Dałam popłynąć wyobraźni — Agata Koschmieder wspomina swoją haute couture.

— Wykorzystałam ulubione motywy w kostiumach do „Don Giovanniego”. To połączenie tradycji z nowoczesnością. Forma barokowa — wykończenie nowoczesne. I ostra kolorystyka: amarant, kobalt, żółty — mówi Agata. I dodaje:

— Z tym spektaklem wyjechaliśmy do Los Angeles, przyjął nas Placido Domingo, szef tamtejszej opery. Niezapomniane chwile...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Witkowska, Agnieszka Kobylińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu