Na warszawskiej giełdzie dominują spadki, ale nie ma paniki

Przemek Barankiewicz
23-09-2002, 17:14

Warszawskie indeksy spadkami powitały nowy tydzień. Nasz rynek ciągle jednak jest silniejszy od parkietów świata, a niskie obroty podważają znaczenie poniedziałkowych spadków.

Wynik wyborów w Niemczech jest chyba najgorszy z możliwych. Śladowa przewaga rządzącej koalicji w praktyce uniemożliwi przeprowadzenie koniecznych reform. Spowolnienie gospodarcze u naszego największego partnera handlowego uderza i w naszą gospodarkę. Warszawski WIG 20, mimo że w ostatnich dniach GPW jest oazą spokoju, w dłuższej może naśladować niemiecki DAX, a ten spadł w poniedziałek poniżej 3 000 punktów.

Indeks rodzimych blue chipów, zasilony papierami PGF, Amiki i Optimusa początkowo zbliżył się do 1100 punktów. Do wzrostu bardziej od wymienionej trójki przyczyniło się wypadnięcie z jego składu papierów Elektrimu, który mocno potaniał w poniedziałek. W holdingu w ciągu ostatnich dni (oficjalnie) nic się nie wydarzyło, a spekulanci nie znoszą próżni i sprzedają papiery spółki, której upadkowi poświęcił stronę nawet najnowszy „The Economist”.

Awans Optimusa, Amiki i PGF do indeksu największych spółek trudno określić na razie jako decyzję udaną. Ich kursy praktycznie nie drgnęły, ale to dotyczy większości papierów na parkiecie. Gorzej, że łączne obroty wyniosły 367 tys. zł, czyli pięciokrotnie mniej niż wartość handlu samym tylko Elektrimem. Wątpliwości co do PGF i Amiki nie mają też analitycy Salomon Smith Barney, którzy kwalifikują je do grona średniaków. Cieszy jedynie, że ich raport ocenia producenta sprzętu AGD, wspólnie z Cersanitem i Echem, jako najlepsze inwestycje w segmencie spółek o średniej kapitalizacji.

Ze spółek zgrupowanych w indeksie WIG20 przez cały dzień najsłabsze były banki i KGHM. Miedź z każdą godziną taniała w Londynie. Z banków drugą sesję z rzędu najlepszy był BIG BG, co tylko częściowo wyjaśnić można spekulacjami na temat odejścia prezesa.

Po kolejnej dobrej rekomendacji (z BDM PKO BP) rosła wycena Elektrobudowy. Początkowe mocne były też papiery PPWK, bo gracze jednak liczą na porozumienie spółki z wierzycielami. Pod koniec sesji kurs wydawnictwa wrócił jednak do punktu wyjścia. Podobnie było w przypadku Piaseckiego, który odrobił poranne straty po złożeniu wniosku o postępowanie układowe w kolejnej spółce zależnej. Strat nie zrekompensował sobie za to Mostostal Gdańsk, który tracił po informacjach o wnioskach o upadłość.

Sesja potwierdziła opinie analityków technicznych. Coraz częściej wstrzymują się oni z inwestycjami, czekając aż indeks WIG 20 wyjdzie z pasma 1065-1090 punktów. Pierwsze minuty poniedziałkowego handlu przyniosły wybicie w górę z tego nudnego już trendu bocznego. A trwałą zmianę nastrojów będziemy musieli jednak poczekać do środy. Wówczas znana już będzie decyzja władz monetarnych USA i Polski odnośnie poziomu stóp procentowych.

Przemek Barankiewicz@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na warszawskiej giełdzie dominują spadki, ale nie ma paniki