Na web 2.0 też można zarobić

Jan Kaliński
23-04-2007, 00:00

Wikipedia, YouTube, Grono — ikony dzisiejszego internetu. Co je łączy? Wszystkie są zaliczane do witryn web 2.0

Najgłośniejsze przejęcie ostatnich miesięcy w internecie. Google kupiło YouTube — popularny serwis wideo — za 1,6 mld USD. Wcześniej koncern medialny News Corp. Ruperta Murdocha kupił za 580 mln USD serwis społecznościowy MySpace.com. Oba serwisy to sztandarowi przedstawiciele web 2.0 — koncepcji podbijającej świat.

— Web 2.0 to przede wszystkim „uspołecznienie” sieci — zwiększona interakcja między użytkownikami serwisów, których zawartość tworzą nie zawodowi redaktorzy, ale sami internauci. Bardzo ważna jest także personalizacja — tak charakterystyczna dla serwisów społecznościowych — mówi Radosław Kobus, współtwórca GoldenLine.pl — jednego z największych serwisów społecznościowych w polskim interncie.

Ciągłe budowanie

Koncepcja web 2.0 opiera się na współpracy użytkowników i wymianie danych między nimi. Strony WWW są traktowane jako platformy, w których siłą napędową są dane. Innowacyjność polega na zebraniu efektów pracy rozproszonych twórców. Serwisy web 2.0 są zawsze w fazie rozwoju.

Jednym z pierwszych projektów web 2.0 jest Wikipedia — wirtualna encyklopedia, od 15 stycznia 2001 r. tworzona przez internautów na całym świcie. Tylko w polskiej wersji zredagowano już ponad 350 tys. haseł — to czwarty wynik na świecie. Każdy użytkownik może dodać lub edytować dowolne hasło, jednak zawsze musi ono spełniać pewne kryteria.

Liczba użytkowników najpopularniejszego serwisu społecznościowego — Grono.net we wrześniu ubiegłego roku przekroczyła 1 mln. Od powstania w 2004 r. zarejestrowało się na nim prawie 1,3 mln osób. Serwis pozwala nie tylko znaleźć znajomych i podyskutować w gronie osób zainteresowanych podobną tematyką. Użytkownicy mają możliwość dodawania własnych zdjęć i klipów wideo. Dzięki współpracy z satelitarnymi mapami świata, udostępnionymi w internecie przez firmę Google, można m.in. zobaczyć, kto z sąsiadów z ulicy korzysta z serwisu.

Innym przykładem serwisu społecznościowego jest GoldenLine.pl.

— Serwis jest aktywną społecznością o profilu biznesowym. Jego utworzenie było strzałem w dziesiątkę. W chwili uruchomienia w lutym 2006 r. mieliśmy 2,6 tys. użytkowników. We wrześniu 2006 r. było ich już około 10 tys. W marcu 2007 przekroczyliśmy 100 tys. — wylicza Radosław Kobus.

Przybywa także użytkowników blogów, coraz popularniejsze staje się tzw. dziennikarstwo obywatelskie — serwisy takie jak wiadomosci24.pl czy ithink.pl.

Sposób na biznes

Internet to także biznes. Liczbę użytkowników łatwo można przeliczyć na potencjalny zysk. Teoretycznie najprościej jest stworzyć dobry serwis, który przyciągnie rzeszę użytkowników i go sprzedać. Jednak w Polsce takie transakcje to na razie rzadkość.

— Zarabiać na web 2.0 można na wiele sposobów. Przede wszystkim wykorzystując reklamę. Jeśli ktoś opracował popularną stronę, można ją wykorzystać do dobrze ukierunkowanej kampanii. Jeśli ktoś stworzył usługę, która jest popularna i skuteczna, może sprzedawać opcje Premium — doradza Mike Schaefer.

Grono.net jest przykładem serwisu, który korzysta z obu form. Z jednej strony udostępnia powierzchnię reklamową, z drugiej umożliwia wykupienie użytkownikom specjalnej rangi o nazwie „gronowładny”, dzięki której nie muszą oni oglądać niektórych reklam, a dodatkowo zyskują wiele opcji niedostępnych dla zwykłych użytkowników Grona.

Można zarobić, tworząc taki serwis, ale też tylko z niego korzystając. Na przykład amerykańska wersja serwisu GoogleVideo umożliwia wgrywającym klip pobieranie opłat za jego obejrzenie. Jednak wciąż najpopularniejszą formą zarabiania na web 2.0 jest reklama.

Sama reklama w takich serwisach to już nie tylko prymitywne banery czy e-mailing. Prawdziwą kopalnią możliwości dla reklamy są serwisy wideo. Strony takie jak wrzuta.pl, która do każdego klipu wgranego przez użytkownika dołącza spot reklamowy. Innym sposobem jest przemycenie filmu, który tylko udaje nagrania internautów, a w rzeczywistości ma na celu zainteresowanie oglądających jakimś produktem czy usługą.

Przemycić przekaz reklamowy do innego typu serwisów web 2.0 też nie jest trudno. Można na przykład stworzyć hasło w Wikipedii na temat swojej firmy, czy artykuł na stronie typu ithink.pl, gdzie przypadkiem pojawia się nazwa firmy.

— Każdy serwis web 2.0 ma swoją specyfikę. Dla niektórych głównym źródłem dochodu jest sprzedaż reklamy, dla innych płatne konta, jeszcze inne zarabiają na specjalnych usługach w sieci i poza nią lub pobierają prowizje od pewnych czynności dokonywanych przez użytkowników. Tort reklamowy co prawda rośnie bardzo dynamicznie (według CR Media wartość rynku reklamy online w 2007 r. wyniesie 290 mln zł — w 2006 r. było to 215 mln zł), jednak w dużej mierze jest on już podzielony, zaś chętnych do konsumpcji przybywa. Dlatego za kluczowe uważam budowanie modelu biznesowego zakładającego zdywersyfikowane źródła przychodu — opisuje Radosław Kubus.

Nie tylko pieniądze

Web 2.0 daje duże możliwości osiągnięcia niewymiernych korzyści. Serwisy takie jak GoldenLine.pl są idealnym miejscem do zareklamowania samego siebie. W serwisie zadajpytanie.pl każdy użytkownik może… zadać pytanie na dowolny temat. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wśród rzeszy innych użytkowników znajdzie się specjalista, który zechce na nie odpowiedzieć. Tematyka? Szeroka — od seksu po porady prawne. A specjalistą może zostać każdy, wystarczy się zarejestrować i wybrać dziedzinę, w której chce się być ekspertem. n

Web 2.0 zmieni komunikację biznesową

Gwałtowny rozwój internetu, w tym technologii, które umożliwiają użytkownikom tworzenie i łatwe publikowanie własnych treści, zwanych roboczo web 2.0, zmienia podejście także do komunikacji biznesowej. Sposoby, jak stworzyć ciekawą witrynę firmową, jak prowadzić dobre wirtualne biuro prasowe, jak przygotowywać interesujące newslettery, jak wykorzystywać sieć do prowadzenia komunikacji wewnętrznej w firmie to już wręcz internetowe abecadło.

W miarę rozwoju web 2.0 coraz większego znaczenia nabiera bezpośrednie dotarcie do klientów końcowych przedsiębiorstwa, nie zaś do pośredników, jakimi są na przykład media. Znaczenia nabierają korporacyjne blogi, uczestniczenie w sieciach społecznościowych i forach dyskusyjnych własnej branży. Biorą w nich udział reprezentanci firm, dlatego web 2.0 daje potężne możliwości w kreowaniu wizerunku przedsiębiorstw poprzez budowanie wizerunków ich kluczowych pracowników.

Obecnie to narzędzie nie jest jeszcze dostatecznie doceniane, jednak spodziewam się, że jego znaczenie będzie rosło, zwłaszcza w branży nowych technologii, gdzie internet jest chlebem powszednim firm rynku IT.

Beata Lewandowska

Account Director, ITBC Communication

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jan Kaliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / IT&Internet / Na web 2.0 też można zarobić