Na zakupach rząd oszczędzi 6 mld zł

Jacek Kowalczyk, GRA
opublikowano: 25-01-2011, 00:00

Rząd bierze przykład z biznesu — chce wykorzystać efekt skali w zamówieniach publicznych.

Rosną szanse na start centrum zamówień dla administracji. Projektem zajęła się Rada Gospodarcza

Rząd bierze przykład z biznesu — chce wykorzystać efekt skali w zamówieniach publicznych.

Rząd przymierza się do stworzenia centrum zakupowego dla całej administracji. Rada Gospodarcza przy premierze (RG), kierowana przez Jana Krzysztofa Bieleckiego, pochyliła się już nad pomysłem — poświęciła mu jedno z posiedzeń i planuje kolejne. Konsolidacja zakupów w rządowych urzędach mogłaby przynieść budżetowi oszczędności liczone na miliardy złotych.

Firmy wzorem

Pomysł rządowej grupy zakupowej pojawia się od lat, ale żaden z rządów nie potraktował go poważnie. Ostatnio ideę odkurzył Leszek Balcerowicz i jego Forum Obywatelskiego Rozwoju, sprawą zainteresował się Jan Krzysztof Bielecki i włączył pod obrady RG.

Centrum zakupowe to jeden z trzech obszarów, którymi zajmuje się obecnie rada. Drugi to dokończenie reformy ładu korporacyjnego spółek skarbu państwa, a trzeci — zmiany w ZUS i OFE. Selekcja zagadnień, nad którymi pochyla się RG, jest więc ostra.

— Mamy za sobą merytoryczną dyskusję na temat wykorzystywania efektu skali w zakupach dla administracji publicznej. To jest ciekawy pomysł i warto go przeanalizować — mówi Dariusz Filar, członek RG.

Chodzi o to, by poszczególne urzędy nie kupowały sprzętu czy usług samodzielnie, lecz w ramach "konsorcjów". Przy kupnie pięćdziesięciu samochodów łatwiej o rabat niż przy dwóch. To samo dotyczy sprzętu komputerowego, oprogramowania, materiałów biurowych, ochrony czy sprzątania.

— To jest rozwiązanie, które świetnie sprawdza się w biznesie, i warto, by administracja też na tym zarabiała. Żadna duża firma nie pozwala swoim oddziałom składać większych zamówień samodzielnie — tłumaczy Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan i zarazem członkini RG.

W "PB" często opisujemy, jak w grupy zakupowe łączy się kilka lub kilkanaście firm (patrz ramka). Podobne rozwiązania zaczynają przenikać do samorządów — w taką grupę zorganizowały się niedawno urzędy i spółki komunalne Olsztyna.

Zachód już zarabia

Eksperci firmy doradczej Ernst Young szacują, że dzięki stworzeniu centrum zakupowego rząd mógłby oszczędzić 4-6 mld zł rocznie. Jeden z ekspertów EY Piotr Ciżkowicz był gościem RG, gdzie opowiadał o doświadczeniach innych krajów.

— Centra zakupowe funkcjonują w większości krajów zachodniej Europy. Najświeższy jest przykład Wielkiej Brytanii, która wprowadziła reformę w 2004 r. Już w pierwszym roku przyniosła 1 mld GBP oszczędności. Po czterech latach oszczędzano już 4 mld GBP rocznie — mówi Piotr Ciżkowicz.

Eksperci przekonują, że rząd na centrum zakupowym zyskałby podwójnie.

— Po pierwsze, uzyskiwałby niższe ceny. Oprócz efektu skali mamy jeszcze efekt profesjonalizacji: osoby odpowiedzialne za zakupy miałyby swoje specjalizacje, dzięki czemu świetnie znałyby rynek, wiedziały jak, gdzie i u kogo kupować — tłumaczy Artur Jeziorowski z Ernast Young.

Po drugie, spadłyby koszty administracyjne.

— Liczba urzędników potrzebna do dokonywania zakupów byłaby mniejsza — wyjaśnia Artur Jeziorowski.

Gdyby rząd chciał iść za ciosem, w przyszłości oprócz centrum zakupowego mógłby stworzyć centrum usług wspólnych, np. księgowych, informatycznych czy kadrowych. To model stosowany m.in. w Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji i Australii. Przynosi oszczędności liczone na setki milionów euro.

Zadbać o małych

Ekonomiści z entuzjazmem przyjęli pomysł powołania centrum zakupowego.

— Aż dziwne, że rząd tak długo z tym rozwiązaniem zwleka. Mam nadzieję, że nie będzie teraz miesiącami nad nim debatował, tylko zacznie je wprowadzać w życie — mówi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

Polskie prawo zamówień publicznych już od 2006 r. umożliwia stworzenie centrum zakupowego.

Pomysł ma tylko jeden mankament: konsolidacja zakupów mogłaby wykluczyć z rynku zamówień publicznych małe i średnie firmy. Obecnie wielu drobnych przedsiębiorców żyje np. z dostarczania materiałów biurowych do pojedynczych urzędów. Członkowie RG mają na to sposób.

— Trzeba stworzyć takie regulacje, które zagwarantują małym firmom dostęp do swojej części "tortu". Inaczej nie będą miały szans konkurować z dużymi — mówi Małgorzata Krzysztoszek.

Można w rozporządzeniach zaznaczyć np., że zwycięzca przetargu zamawia część towaru w firmach małych i średnich. Takie rozwiązanie stosują Stany Zjednoczone. Wówczas jednak oszczędności budżetu byłyby mniejsze, bo system wspierałby pośredników zamiast ich eliminować.

— Trzeba znaleźć złoty środek. Przykładów ze świata mamy tak dużo, że jest z czego czerpać. Wystarczy się wziąć do pracy — mówi Andrzej Sadowski.

W grupie taniej

Rośnie popularność grup zakupowych. Nic dziwnego — warto spróbować współpracy, by płacić mniej. Dobrym przykładem są przedsiębiorstwa działające w okolicach Rzeszowa, czyli m.in. Nowy Styl, Zelmer, Asseco Poland. Pod patronatem Podkarpackiego Klubu Biznesu opracowały już wspólny system zakupów energii, paliw i usług telekomunikacyjnych. Pracują też nad projektem obejmującym usługi kurierskie i ubezpieczeniowe.

Sektor e-commerce też zwietrzył w tej koncepcji dobry interes. Już ponad 200 sklepów internetowych chce uczestniczyć w grupie kupującej tańsze usługi kurierskie. Pomysł spodobał się też sektorowi publicznemu. Urząd Miasta Poznań pracuje nad skonstruowaniem energetycznej grupy zakupowej (czytaj więcej na str. 7). Kto następny?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy