Nadal przekazujemy dzieciom przestarzałe archetypy

opublikowano: 10-12-2021, 14:45

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym u progu dorosłości trąci – mimo nowoczesnego podejścia do wychowywania i ideologii gender ciągle trzymamy się ról damskich i męskich.

Potrzebna zmiana:
Potrzebna zmiana:
Kinga Zacharjasz, dyrektorka zarządzająca pionu rozwoju produktów, strategii i decyzji kredytowych MŚP w BNP Paribas Bank Polska, dodaje, że wprawdzie wychowujemy dzieci inaczej niż nasze babcie, ale nadal w wielu rodzinach dziewczynkom przypisuje się pewne role, a chłopcom inne. Jednocześnie coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z konieczności zmiany wzorców wychowawczych.
materiały prasowe

Rodzic, a przede wszystkim mama, może wdrukować dziecku szowinistyczne mity. Albo je zburzyć, ucząc, że podziały ról na płeć są sztuczne – córka może zostać świetnym mechanikiem samochodowym, a syn osiągnąć mistrzostwo w robieniu manikiuru. Niestety, mimo całej nowoczesności w systemach wychowawczych młodzi rodzice nadal kopiują stare wzorce, uporczywie trzymając się archetypów kształtowanych przez wieki. Gdyby jednak wychowywali pociechy bez rozgraniczania ról na damskie i męskie, zwiększyliby ich szansę na szczęście w życiu osobistym i spełnienie w zawodowym.

Wrośnięci w role

Schematy do lamusa:
Schematy do lamusa:
Owszem, rozwój dziewczynek i chłopców przebiega inaczej i biologii nie oszukamy, ale dużo ważniejsza jest osobowość dziecka i jego charakter. Dlatego dziś mnóstwo dziewczynek bawi się samochodami, a wielu chłopców uwielbia z rodzicem piec ciastka. Trzeba dawać dzieciom szansę, by same wybierały to, co lubią – twierdzi Anna Urbańska, neurocoach.
materiały prasowe

Anna Urbańska, master trener metody badawczo-rozwojowej Structogram Polska i neurocoach, zapewnia, że już widać wyraźną różnicę pokoleniową w wychowaniu dzieci.

– Po pierwsze, dzieci są bardziej niż kiedyś obsługiwane przez rodziców. Po drugie – rzadziej są pozostawiane same czy to na podwórku, czy w domu. Dziś bardziej się troszczymy o nasze pociechy, chcąc im zapewnić maksimum bezpieczeństwa. W poprzednich pokoleniach dzieci były też trzymane krócej. Obowiązywało powiedzenie: dzieci i ryby głosu nie mają – dorośli rzadziej pozwalali dzieciom na własnego stanowisko. Nie dawali możliwości obrony własnych racji. Dziś jest inaczej – rodzice są bardziej uważni i otwarci. Pozwalają, by dzieci miały własne zdanie. Mniej narzucają i karzą, dają więcej poczucia wolności. Oczywiście, by istniała równowaga, muszą być przestrzegane pewne normy i zasady, dzieci powinny być uczone szacunku i kultury, z czym różnie bywa. Natomiast jeśli jako rodzice nie będziemy słuchać swojego dziecka i z nim rozmawiać, znajdą się tacy, którzy będą chcieli słuchać, a to może okazać się bardzo niedobre czy wręcz niebezpieczne dla naszego dziecka – tłumaczy Anna Urbańska.

Kinga Zacharjasz, dyrektorka zarządzająca pionu rozwoju produktów, strategii i decyzji kredytowych MŚP w BNP Paribas Bank Polska, dodaje, że wprawdzie wychowujemy dzieci inaczej niż nasze babcie, ale nadal w wielu rodzinach dziewczynkom przypisuje się pewne role, a chłopcom inne. Jednocześnie coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z konieczności zmiany wzorców wychowawczych.

– Według badań brytyjskiej Komisji ds. Stereotypów Płci aż 75 proc. rodziców dostrzega, że chłopcy i dziewczynki są traktowani inaczej, i 60 proc. przyznaje, że może to mieć negatywny wpływ na dzieci. Istotne jest, że duża część nauczycieli dostrzega ten problem i uważa, że wsparciem dla nich byłyby powszechne szkolenia z zakresu kwestionowania stereotypów płci. Nie wiem, jak takie badania wypadłyby w Polsce, bo nasze społeczeństwo jest pod tym względem bardziej tradycyjne. Ale same dane są dość uniwersalne – mówi Kinga Zacharjasz.

Wybór bez przymusu

Do lamusa powoli odchodzą też stereotypy, w których chłopców ubiera się na niebiesko i kupuje im resoraki, a dziewczynki w różowych strojach mają bawić się lalkami.

– Te schematy dzisiaj są już mniej widoczne. Owszem, rozwój dziewczynek i chłopców przebiega inaczej i biologii nie oszukamy, ale dużo ważniejsza jest osobowość dziecka i jego charakter. Dlatego dziś mnóstwo dziewczynek bawi się samochodami, a wielu chłopców uwielbia z rodzicem piec ciastka. Trzeba dawać dzieciom szansę, by same wybierały to, co lubią – twierdzi Anna Urbańska.

Zdaniem Kingi Zacharjasz bezwzględnie potrzebny jest balans w podejściu do wychowania dziewczynek i chłopców – w dwóch wymiarach.

– To świetnie, że nasze córki coraz częściej wychowujemy w duchu niezależności, dystansujemy wobec tradycyjnych ról kobiecych, ale jeśli trafią później na mężczyznę, który potrafi odnaleźć się tylko w modelu, gdzie kobieta prowadzi dom i podporządkowuje swój rozwój karierze męża, to mamy problem. A taki model niestety często wpajany jest przez mamy czy babcie. Bo trzeba przyznać, że nośnikami patriarchatu w dużym stopniu są, niestety, kobiety – uważa Kinga Zacharjasz.

I pyta retorycznie:

– Jak ta dzisiejsza dziewczynka ma się dogadać z dzisiejszym chłopcem za 15 lat, skoro ich wychowanie pójdzie inną ścieżką.

Jednocześnie zwraca uwagę na konieczność rezygnacji z narzucania chłopcom tradycyjnych postaw – np. wielu rodziców nadal nie pozwala synom na wrażliwość. Nie potrafi ich przygotować na sytuacje, w których zostaną zranieni lub będą potrzebować rozmowy o emocjach. To w przyszłości przysporzy im wiele problemów.

Kinga Zacharjasz wskazuje też, że wiele rodzin nadal nie uznaje wsparcia psychologa. A dla zagubionych nastolatków rozmowa z obiektywną osobą czasami jest najlepszym wsparciem w rozwiązywaniu problemów.

Dryf na oceanie

Od sposobu wychowania naszych dzieci w znacznym stopniu zależeć będzie ich przyszłość – i w życiu osobistym, i biznesowym. Podstawą jest więc komunikacja z dzieckiem i budowa w nim wiary, że sobie da radę. W praktyce jednak bywa różnie. Często krzywdzimy nasze pociechy nieświadomie.

– Niestety, nadal często nie pozwalamy dziecku czegoś robić, bo naszym zdaniem albo jest za małe, albo ma zbyt mało doświadczenia, albo się nie zna. Takie ograniczenia spadają zwykle na nastolatków, z których wyrastają potem ludzie bez wiary w siebie. Ponadto jeśli zbyt pobłażamy naszym dzieciom albo zbyt je karcimy, nie przestaną nas kochać, ale przestaną kochać siebie. Pełne niepokoju i lęku, nie będą potrafiły same zbudować przyszłości, tylko będą patrzeć na nas. Rodzic powinien wiedzieć, od którego momentu może pozwolić swojemu dziecku dryfować na oceanie, by zobaczyło, że umie pływać. Warto więc pociechom dać więcej samodzielności i pozwolić na popełnianie błędów. Zbyt dużo ochrony nie wspiera samodzielności – radzi Anna Urbańska.

Ekspertka dodaje jednak, że dzisiejszy sposób wychowania może zniwelować różnice płci na rynku pracy. Rodzice są bardziej nowocześni i otwarci dla córek, stwarzając im możliwość wszechstronnego wykształcenia, w tym i technicznych niuansów, stereotypowo przypisanych płci brzydkiej. Nie krytykują synów za kobiece zainteresowania. Czy ich dzieci okażą się zwycięzcami, żyjącymi po swojemu, bez wtłoczenia w sztywne ramy? Przyszłość z pewnością bezwzględnie odkryje wszystkie karty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane