Nadal w grę wchodzi kilka scenariuszy

Bartosz Krzyżaniak
07-04-2006, 00:00

Albo koalicja rządowa z Andrzejem Lepperem, albo status quo — takie scenariusze polityczne kreślą ekonomiści.

Debata poprzedzająca głosowanie nad wnioskiem o samorozwiązanie Sejmu, od której przebiegu część ekonomistów uzależniała dalszy rozwój wypadków na scenie politycznej, przebiegła w dość spokojnej atmosferze.

— Mam wrażenie, że była łagodniejsza, niż można było przypuszczać, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach wokół parlamentu — uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Łagodny ton, w jakim wypowiadali się liderzy największych partii, oraz wyartykułowana przez Donalda Tuska propozycja współpracy z PiS przyczyniły się do odreagowania po ostatnich spadkach wartości złotego, który zyskał wczoraj kilka groszy względem euro.

Dla rynków ważnym sygnałem była też wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który zapewnił, że rząd nie poda się do dymisji.

Samo głosowanie nie było zaskoczeniem. Wniosek PiS o skrócenie kadencji Sejmu przepadł, nie zdobywszy nawet zwykłej większości głosów.

Co dalej?

Zdaniem Łukasza Tarnawy, najprawdopodobniej dojdzie do koalicji złożonej z PiS i Samoobrony.

— Jedynym realnym kandydatem jest jeszcze PSL. To, czy Andrzej Lepper zostanie wicepremierem, a Samoobrona będzie miała wygórowane żądania, pozostaje kwestią otwartą, choć wydaje mi się, że w pierwszym okresie wartością samą w sobie będzie dla niej obecność w rządzie — uważa ekonomista PKO.

Mimo podejmowanych przez polityków PiS i PO prób powrotu do normalności we wzajemnych stosunkach, ekonomiści nie wierzą, by mogło to przynieść skutek w postaci koalicji rządowej.

— Prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest większe od zera, jednak biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się między PiS i PO w ostatnich miesiącach, trudno liczyć na jakiś przełom — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.

Także według ekonomisty PKO BP wypowiedzi polityków nie świadczą o tym, że istotnie wzrosły szanse na taką koalicję.

— Pamiętajmy jednak, że w polskiej polityce paradoksalnie często urzeczywistniają się najmniej prawdopodobne scenariusze, a te, w które wierzą prawie wszyscy (np. powstanie koalicji PO-PiS po wyborach), nie są realizowane — zauważa Łukasz Tarnawa.

Po staremu

Zdaniem Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, bardziej realna jest sytuacja, w której — podobnie jak dziś — rządzić będzie rząd mniejszościowy.

— I tak jak dziś będzie zmuszony szukać poparcia politycznego dla konkretnych projektów ustaw — dodaje ekonomistka BH.

Według Macieja Relugi, głównego ekonomisty Banku Zachodniego WBK, znaczenie wydarzeń politycznych dla rynków zwiększy się dopiero wtedy, gdy ich konsekwencje zaczną się przekładać na kształt polityki gospodarczej.

— Teraz natomiast czeka nas tydzień, a może miesiąc, kiedy politycy będą wysyłali różne sygnały, z których prawdopodobnie niewiele będzie wynikało — uważa ekonomista BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nadal w grę wchodzi kilka scenariuszy