Nadchodzi czas alternatywnych tonerów

KA
01-04-2009, 00:00

Czy rynek materiałów eksploatacyjnych do drukarek czeka mała rewolucja? Są przesłanki, by sądzić, że tak.

Czy rynek materiałów eksploatacyjnych do drukarek czeka mała rewolucja? Są przesłanki, by sądzić, że tak.

Według przedstawicieli firmy Black Point, produkującej zamienniki oryginalnych tonerów i tuszy do drukarek, kryzys sprawi, że biznes zwróci się właśnie ku tym produktom, zastępując nimi droższe wyroby producentów drukarek.

— Firmy dążą do optymalizacji wydatków, a przy podejmowaniu związanych z tym decyzji warto pamiętać, że korzystanie z materiałów alternatywnych daje szansę na spore oszczędności — kilka, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie — przekonuje Kamila Yamasaki, prezes Black Point.

Podaje przykład oszczędności w niewielkiej firmie, korzystającej z drukarek laserowych HP LJ P2015, HP LJ P2014. Wedle Kamili Yamasaki, przy użyciu alternatywnego materiału eksploatacyjnego można wydrukować 3,6 tys. stron, a produktu OEM (wytwarzanego przez producenta sprzętu) — 3 tys. stron. Przy czym wydruk tysiąca stron w pierwszym przypadku będzie kosztował około 44 zł, a przy użyciu produktu producenta drukarki — około 90 zł. Jeśli firma zużywa dziesięć tonerów rocznie, to kupując produkty alternatywne za sumę, którą dotąd przeznaczała na materiały producenta drukarki, czyli około 2,7 tys. zł, wydrukuje ponad 31 tys. stron więcej niż przy użyciu materiałów OEM.

Hewlett-Packard, który poprosiliśmy o ustosunkowanie się do tych rachunków, potrzebował na to aż 12 dni. W końcu przysłał pismo, w którym stwierdza: "Te wyliczenia są czysto teoretyczne. Nie uwzględniają wielu czynników, niezwykle istotnych dla ekonomicznej strony funkcjonowania przedsiębiorstw. Na dłuższą metę koszty serwisowania urządzenia, zmarnowanego wkładu, papieru i czasu poświęconego przez pracowników na naprawę drukarki mogą przewyższyć pozorne oszczędności korzystania z wkładów alternatywnych, wynikające z prostego wyliczenia ilości wydrukowanych stron."

Koncern nie omieszkał dodać, że "w przypadku stosowania nowych, oryginalnych wkładów drukujących marki HP w drukarkach HP praktycznie nie ma ryzyka awarii czy usterki, natomiast gdy używane są wkłady nieoryginalne w co najmniej jednym na pięć przypadków wkłady takie są niezdatne do użytku lub przedwcześnie odmawiają posłuszeństwa".

Problem w tym, że to teoria. Już w listopadzie informowaliśmy na łamach "Pulsu Biznesu" o niezależnej analizie produktów HP i Black Point w instytucie Innovationstechnik w Bremie. Badanie to wykazało, że nie ma istotnych różnic jakościowych między produktami obu firm.

Zdaniem Kamili Yamasaki, takie informacje sprawią w dobie kryzysu, że podział rynku tonerów i tuszy między producentów drukarek i tych, którzy sprzętu nie wytwarzają, pójdzie w kierunku amerykańskim. Tam produkty alternatywne mają około 60 proc. udziału w rynku. W Polsce — tylko 30 proc. Na razie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Nadchodzi czas alternatywnych tonerów