Nadciąga fala akwizycji

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 27-12-2006, 00:00

Internet rośnie jak na drożdżach. To przyciąga inwestorów zagranicznych. Po rynku rozglądają się chętni do przejęć lub zaczynający od zera.

Internet to hasło numer jeden na rynku medialno-reklamowym. Reklama internetowa rośnie w tempie prawie 50 proc. rocznie, dużo szybciej niż kilkuprocentowa średnia dla całego rynku reklamy. Wzrasta liczba internautów, którzy mają coraz więcej pieniędzy. Można ostrożnie oszacować, że ich roczny dochód wynosi 230 mld zł.

— Im bardziej ten rynek będzie się rozwijał, tym większe będzie jego znaczenie na rynku reklamy, tym bardziej firmy na nim działające będą łakomym kąskiem dla inwestorów — mówi Jarosław Parczewski, analityk DM BGŻ.

Analitycy z PricewaterhouseCoopers (PwC) szacują, że przychody z dostępu do internetu i wpływy reklamowe w Europie Środkowo-Wschodniej będą rosły z 17-procentową dynamiką — do 14,6 mld USD w 2010 r., najszybciej w całym regionie EMEA. Polska z 38-milionową populacją jest w nim drugim po Rosji krajem.

— Rynek internetowy osiąga masę krytyczną, rośnie siła nabywcza internautów, a dotarcie do użytkownika jest coraz tańsze i coraz bardziej konkurencyjne w stosunku do rynku telewizyjnego. To przyciąga dużych graczy — dodaje Tomasz Józefacki, szef pionu internetowego Agory.

Potentaci i wydawcy

W ubiegłym roku biuro w Polsce otworzyła wyszukiwarka Google i pojawił się polski eBay. Niedawno Microsoft ogłosił, że chce powołać firmę MSN Poland, która ma otworzyć polską wersję portalu MSN i komunikator. Pojawiają się też plotki o wejściu na rynek Yahoo.

Amerykańscy potentaci to tylko część prawdy. Akwizycjami internetowymi są zainteresowani inwestorzy działający głównie w tradycyjnych dziedzinach branży medialnej, jak prasa czy telewizja. Chcą kupić firmy internetowe, co może uratować dynamikę ich wzrostów. Rynkiem polskim interesują się mocno wydawcy niemieccy i skandynawscy.

— Chęć działania pod własną marką oraz zdobyte na rodzimych rynkach doświadczenie mogą spowodować, że wygodniejsze dla zagranicznych graczy jest zbudowanie lokalnego serwisu od podstaw na bazie modelu sprawdzonego za granicą. Ale dysponujące szerokim gronem użytkowników i przyciągające reklamodawców polskie serwisy stają się atrakcyjnym celem dla firm działających obecnie w sektorze mediów tradycyjnych. Wydawcy prasy oraz nadawcy telewizyjni i radiowi będą musieli zmierzyć się z nadchodzącym przenoszeniem części budżetów re- klamowych do nowych mediów — twierdzi Adam Wesołowski z PricewaterhouseCoopers.

Pół roku temu większościowe udziały w portalu Money.pl kupił niemiecki Handelsblatt. Po rynku mocno rozgląda się Axel Springer. Florian Fels, prezes polskiego oddziału, został członkiem rady nadzorczej portalu Bankier.pl. Rynkiem internetowym interesuje się też szwedzki Bonnier, właściciel „Pulsu Biznesu”, a także News Corp., koncern Ruperta Murdocha, który kupił mniejszościowe udziały w katolickiej TV Puls.

— Każdy koncern medialny i telewizyjny interesuje się kanałem dostępowym, który dostarczy produkt do Kowalskiego. Jednym z nich jest internet, więc firmy medialne szukają możliwości akwizycji — tłumaczy Stefan Kamiński prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Obawy o przegrzanie

Obok dużych inwestorów pojawia się wiele mniejszych inwestorów branżowych, wchodzących na rynek bez rozgłosu. Przykładem może być fińska Alma Media, która w listopadzie otworzyła portal nieruchomościowy City24.pl.

— Polska to pierwszy duży rynek, na który wkracza City24. Alma Media przetestowała ten serwis w pięciu mniejszych krajach, głównie nadbałtyckich — wyjaśnia Anna Szczepankowska, dyrektor zarządzająca firmy na Polskę.

Alma Media weszła na polski rynek, przejmując portal apartament.pl. W listopadzie, pierwszym miesiącu działalności, serwis miał 33 tys. użytkowników. Do końca przyszłego roku ma ich być 150 tys.

Wzrost rynku internetowego oznacza wzrost wartości firm działających w tym sektorze i wzrost ich zyskowności — Zwiększanie udziału internetu w rynku reklamowym oznacza wzrost przychodów dla firm, które zarabiają na reklamie w internecie. Dla innych —jeszcze nierentownych — może okazać się momentem przekroczenia progu rentowności — sumuje Magda Borowik, analityk firmy badawczej IDC Central Europe.

Ale pojawiają się też głosy o przegrzaniu sektora.

— Wyceny rosną do astronomicznych pułapów. Za 1-2 lata może powtórzyć się sytuacja z przeszłości, gdy pękła bańka internetowa. Inwestycja w ten sektor może być atrakcyjna, ale musi być przemyślana — podkreśla Witold Woźniak, prezes polskiego oddziału Bauera, który poprzez udziały w Brokerze kupił mniejszościowy pakiet w portalu Interia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu