Nadmiar kucharek

Andrzej Nierychło
20-02-2007, 00:00

Źle się dzieje na styku ministerstw gospodarki i skarbu państwa, kilka zaognionych spraw przypominamy na stronach 4-5. Nawet jeżeli słowa „konflikt” i „spór” są zbyt mocne, to jest oczywiste, że obydwa resorty nie są palcami jednej ręki i nie współpracują w sposób należyty. A to owocuje spowolnieniem decyzji, ogłaszaniem sprzecznych koncepcji, konsternacją wobec czynników zewnętrznych, najczęściej unijnych.

Dwa urzędy, dwaj ministrowie i dwa aparaty wykonawcze mają sprzeczne interesy, gdyż inaczej rozumieją swoje funkcje i zadania. Nie zostały one wystarczająco precyzyjnie sformułowane i opisane. Resort gospodarki ma charakter bardziej funkcjonalny, lepiej porusza się w przestrzeni wolnego rynku. Skarb państwa przyjął za to rolę strażnika świętej pieczęci.

Tak dalej być nie powinno, bo może się marnować potencjał kilku ważnych branż, i to potencjał, który właśnie powinien być szybko powiększany, by wspomnieć o energetyce. Dyskusje o kompetencjach niewiele tu załatwią. Potrzebna jest za to dalekosiężna i konkretna wizja roli państwa w gospodarce. Gdy taka wizja uzyska poparcie i stanie się doktryną, przyjdzie pora na kształtowanie struktur w sposób najlepiej przystający do zamierzonego celu. I wtedy przyjdzie czas na zastanawianie się, którędy przebiega granica pomiędzy zarządzaniem, nadzorem a regulacją. Problem, czy skarb państwa to samodzielny resort, czy też może winien być departamentem Ministerstwa Finansów, jest w istocie trzeciorzędny.

Dopóki nie padną odpowiedzi na fundamentalne pytania, cała dyskusja o strukturach rządowych jest funta kłaków niewarta.

Andrzej Nierychło

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nadmiar kucharek