Nadmiarowość to recepta na awarie UPS - a

Kamil Kosiński
23-06-2004, 00:00

UPS ma być receptą na zanik napięcia sieciowego, ale sam też może się zepsuć. Zabezpieczenie? Nawet na kilka sposobów.

We współczesnych przedsiębiorstwach uzależnienie od systemów IT jest tak duże, że w przypadku braku napięcia pracownicy po prostu siedzą i nic nie robią.

Podtrzymanie zasilania przez dłuższy czas to oczywiście kwestia agregatów prądotwórczych. Jednak ich rozruch nie jest natychmiastowy. Tak, jak przy ochronie sprzętu czy aplikacji, korzysta się z UPS-ów. Ich baterie umożliwiają z reguły pracę systemu IT przez 10-30 minut po zaniku napięcia sieciowego. Jednak, jak każde urządzenie, UPS też może się zepsuć. Trzeba się więc przed tym jakoś zabezpieczyć. Rozwiązań dostępnych na rynku jest kilka, a ich cena zależy nie tylko od wykorzystywanego pomysłu, ale i mocy, której dotyczą. System o mocy 10 kVA jest po prostu tańszy od tego na 30 kVA. W przedziale tym mieści się zaś zabezpieczenie sieci komputerowych w firmach mających 30-100 stanowisk komputerowych.

Nie wnikając w moc systemu zasilania awaryjnego, najprostszym sposobem zabezpieczenia się przed awarią UPS-a jest kupienie modelu z tzw. bypassem. W przypadku awarii modułu odpowiadającego za stabilizację napięcia, prąd sieciowy zostanie w nim przepuszczony zapasowym obwodem i dotrze do odbiorników, czyli np. serwerów. Jest to rozwiązanie zdecydowanie najtańsze i o tyle dobre, że równoczesna awaria zasilacza awaryjnego i sieci energetycznej jest mało prawdopodobna. Trzeba jednak pamiętać, że prąd przepływający przez bypass niczym nie będzie się różnił od tego w sieci. Będzie miał więc te same zakłócenia, co przy dużym obciążeniu lub delikatnym sprzęcie może rodzić określone reperkusje.

Więcej niż się korzysta

Zarówno przed awarią napięcia sieciowego, jak i uszkodzeniem UPS-a chronią dopiero instalacje nadmiarowe, a więc takie, w których zainstalowane jest równolegle kilka UPS-ów o łącznej mocy przewyższającej zapotrzebowanie. Oczekując podtrzymania napięcia na poziomie 20 kVA, instaluje się np. trzy UPS-y po 10 kVA, z których każdy jest obciążony na poziomie dwóch trzecich możliwości. Gdy jeden ulegnie awarii, pozostałe są dociążane do 100 proc. mocy. Istotne jest przy tym to, że producenci zalecają, aby żaden z zasilaczy takiego układu nie czekał bezczynnie na awarię innej maszyny. Choć jego moc nie jest w pełni wykorzystywana — powinien pracować.

— Rozruch jakiegokolwiek urządzenia jest najbardziej niebezpieczny. Więc niech lepiej każdy UPS w takim układzie pracuje cały czas nie w pełni obciążony, niż czeka uśpiony na awarię sąsiada — radzi Bogdan Graniszewski, prezes MGE UPS Systems Polska.

Według zgodnych opinii dostawców sprzętu, nadmiarowość takich układów powinna być tak obliczona, aby fizycznie nie składały się one z więcej niż czterech UPS-ów.

— Wszystkie UPS-y w układzie równoległym powinny być jednakowo obciążone. Doświadczenie uczy, że ustawienie w ten sposób więcej niż czterech maszyn jest kłopotliwe. Poza tym każde kolejne urządzenie zwiększa prawdopodobieństwo awarii i powyżej czterech maszyn jest ono wyższe niż w przypadku instalacji opartej na pojedynczym UPS-ie. Pod tym względem optymalnym rozwiązaniem byłby układ złożony tylko z dwóch maszyn. Tyle tylko, że jest on najdroższy. Kupuje się dwa razy więcej mocy niż się potrzebuje. Przy trzech urządzeniach kupuje się już tylko jedną trzecią mocy więcej — wyjaśnia Tomasz Wojda, product manager w polskim oddziale firmy Powerware.

Nie wszyscy zgadzają się jednak z opinią, że układ złożony tylko z dwóch UPS-ów jest zawsze najdroższy.

— Wiadomo jednak, że im więcej elementów jakiegoś układu, tym większa jego zawodność. Lepiej więc postawić dwa urządzenia większe niż trzy mniejsze. Cenowo nie zawsze wychodzi to drożej. Weźmy firmę o zapotrzebowaniu 80 kVA. „Czterdziestki” kosztują po blisko 60 tys. zł, a „osiemdziesiątki” można kupić już za 90 tys. zł. To, czy nadmiarowość całego układu wyniesie 100 czy 50 proc., nie ma więc wpływu na jego cenę — twierdzi Marcin Karolak, specjalista ds. kluczowych klientów w MGE UPS Systems Polska.

Czy to się opłaca?

Decydując się na układ złożony tylko z dwóch maszyn, warto się też zastanowić nad wpięciem jednej w bypass drugiej. To rozwiązanie rzadko spotykane w Polsce, choć daje możliwość łączenia UPS-ów różnych producentów, która w przypadku typowych układów równoległych jest mocno problematyczna. Poza tym jest to układ o najwyższej dostępności liczonej ilością dziewiątek po przecinku. Jednak o wyborze takiego czy innego rozwiązania w pierwszej kolejności powinna decydować jego opłacalność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Nadmiarowość to recepta na awarie UPS - a