Nadzieje przyszłego emeryta

Andrzej Nierychło
opublikowano: 06-12-2006, 00:00

Mam dobrą wiadomość — jest interes do zrobienia, duży i pewny, a do tego pilny. Trzeba wymyślić, a następnie poprowadzić system wypłat emerytur z tzw. drugiego filara, czyli OFE.

Reforma emerytalna pozostaje niezakończona, i to nawet w sferze projektowej. Jej twórcy odłożyli ongiś „na później” ostatni etap całego procesu, czyli obliczanie wysokości emerytur i wypłatę świadczeń. Mieli do tego prawo, czas poganiał i w tamtej chwili najważniejsze było, aby reformę odpalić i pozwolić zacząć działać funduszom emerytalnym. Chwila, gdy pierwsi emeryci zgłoszą się po pieniądze, wydawała się odległa i nic nie skłaniało do pośpiechu.

Tymczasem lata przeleciały dziwnie szybko i nagle zrobiło się nerwowo. Pierwsze panie (bo przez pięć lat będą to wyłącznie kobiety — tak wynika z polskich zasad przechodzenia na emeryturę) zgłoszą się po świadczenia w 2009 roku. Należy to czytać: „już w 2009 roku”, czyli praktycznie za dwa lata. A dwa lata na zaprojektowanie i uruchomienie systemu, który docelowo ma obsługiwać miliony osób — to bardzo, bardzo mało czasu.

Jest jeszcze dodatkowa pułapka. Otóż przez wszystkie lata, jakie upłynęły od startu OFE, zmieniło się kilka rządów, kadrowe wichury przewiały setki gabinetów i domykaniem systemu zajmą się teraz zupełnie inni ludzie. Pierwsi twórcy reformy wypowiadają się dzisiaj co najwyżej jako osoby prywatne, niezależni eksperci lub naukowcy. Możliwa jest więc sytuacja, że końcówka systemu emerytalnego będzie się rządziła inną logiką niż jego początek. Nie wróży to dobrze całej sprawie.

Minister pracy ogłosiła, że chciałaby, aby obliczeń i wypłat dokonywał ZUS, który już teraz jest wyspecjalizowany w tej wiedzy tajemnej. Nie jest to dobry pomysł i natychmiast został oprotestowany, także w łonie rządu (Zyta Gilowska), co sprawie dodaje smaczku. Nie można wprawdzie z góry odrzucać koncepcji, aby ZUS, a może jego wydzielona część, wykonywał techniczną czynność rachunkową i przesyłową, ale prywatnych (!) pieniędzy zgromadzonych na kontach emerytalnych dawać ZUS-owi nie wolno. Ryzyko pomieszania ich ze starym niewydolnym systemem jest zbyt wielkie. Z drugiej strony, nie byłoby chyba najlepiej, gdyby każdy OFE tworzył własny aparat kasowy. Nie byłoby to po prostu ekonomiczne.

Potrzebne są inne, nowatorskie rozwiązania. Jakie? Proponuję szybko rozpisać dwa konkursy. Pierwszy na samą koncepcję, a później drugi na jej wdrożenie. Wówczas pojawią się nowe pomysły, być może odkrywcze. I o to chodzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy