Nafta chce kompromisu, ale czeka na wycenę

Anna Bytniewska
31-01-2005, 00:00

Prywatyzacja Tarnowa i Kędzierzyna nie będzie łatwa bez rozwiązania ich gazowych długów. PGNiG dopiero wybiera doradcę, który je wyceni.

Nafta Polska (NP), koordynująca proces restrukturyzacji sektora wielkiej syntezy chemicznej, chce do końca lutego wynegocjować porozumienie z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) w sprawie restrukturyzacji gazowych długów Zakładów Azotowych Tarnów i Zakładów Azotowych Kędzierzyn. Wynoszą one łącznie ponad 200 mln zł.

Zdjęcie tego balastu ze spółek ułatwi ich prywatyzację, która ma zakończyć się jesienią. Tymczasem PGNiG dopiero w najbliższych tygodniach ma wybrać doradcę, który wyceni wierzytelności wobec zakładów chemicznych. Sprawa jest pilna, bo informację o porozumieniu NP chce na przełomie marca i kwietnia zamieścić w memorandach dla inwestorów, którzy mają wejść do chemicznych spółek.

To dopiero początek

Bez wyceny trudno będzie ruszyć z rozmowami o długu.

— Trwają jeszcze prace nad sposobem rozwiązania problemu zadłużenia wobec PGNiG. Bierzemy pod uwagę różne warianty, w tym wykup wierzytelności PGNiG wobec części spółek chemicznych. Wszystko rozstrzygnie się, kiedy PGNiG przedstawi nam wycenę długu — mówi Krzysztof Żyndul, prezes NP.

Zdaniem wybierającego się na giełdę potentata, Nafta Polska już się zdeklarowała.

— Potwierdziła na piśmie, że chodzi o wykup i wskazała osoby do rozmów w tej sprawie — twierdzi Marek Kossowski, prezes PGNiG.

Nie będzie łatwo

Dla PGNiG, które w czerwcu ma trafić na giełdę, najlepszym rozwiązaniem byłaby zapłata w gotówce. Nadal jednak nie wiadomo, skąd NP miałaby wziąć pieniądze. Czy rekompensatą dla PGNiG mogłyby być więc akcje innych firm? Krzysztof Żyndul nie odpowiada wprost na to pytanie.

— Nafta musiałaby uzyskać zgodę rządu na ewentualne przekazanie PGNiG aktywów jako zapłaty za chemiczne długi — mówi prezes Żyndul.

Gazowy potentat podkreśla, że przyjmie elastyczne stanowisko, bo zależy mu na szybkim rozwiązaniu problemu.

Nie wiadomo, jak ewentualny kompromis PGNiG i NP — państwowych przecież firm — potraktuje Komisja Europejska (KE). Istnieje ryzyko, że może zakwalifikować go jako niedozwoloną pomoc publiczną. Prezes Żyndul jest jednak spokojny. Porozumienie między NP a PGNiG ma być zawarte na zasadach rynkowych i — jego zdaniem — nie będzie wymagało zgody Brukseli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nafta chce kompromisu, ale czeka na wycenę