Naimski: Polska wystąpi do KE w sprawie zagrożenia ekologicznego na Bałtyku.

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 07-12-2005, 15:37

W najbliższych dniach strona polska wystąpi do Komisji Europejskiej z zapytaniem o to, kto i w jaki sposób  rozstrzygnie, czy budowa Gazociągu Północnego nie niesie za sobą ryzyka ekologicznego - poinformował w środę w Warszawie wiceminister gospodarki odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne, Piotr Naimski.

W najbliższych dniach strona polska wystąpi do Komisji Europejskiej z zapytaniem o to, kto i w jaki sposób  rozstrzygnie, czy budowa Gazociągu Północnego nie niesie za sobą ryzyka ekologicznego - poinformował w środę w Warszawie wiceminister gospodarki odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne, Piotr Naimski.

    Minister przypomniał, że przeciwko budowie Gazociągu Północnego zaprotestowały już kraje nadbałtyckie obawiające się, że prace spowodują zagrożenie dla spoczywających na dnie Bałtyku (szczególnie w jego części wschodniej) zbiorników zawierających m.in. śmiertelny gaz bojowy - iperyt.

    Zagrożenie ekologiczne jest jednym z powodów polskich zastrzeżeń do rosyjsko-niemieckiego projektu. Zdaniem polskich ekspertów, po II wojnie światowej w wodach Bałtyku zatopiono 80-90 tys. ton amunicji, zawierającej różnego rodzaju gazy bojowe, w tym iperyt i sarin.

    Z kolei rosyjscy obrońcy środowiska przypominają, że jeszcze w latach 70. praktycznie wszystkie kraje przybrzeżne zatapiały w Bałtyku wycofywaną ze służby broń chemiczną.

    W opinii ekologów, korozja pojemników jest już tak zaawansowana, że układanie rur może spowodować przedostanie się toksycznych substancji do wody i stać się przyczyną katastrofy ekologicznej.

    Jak powiedział Naimski, z raportu tzw. Komisji Helsińskiej wiadomo, że "te rzeczy w Bałtyku są, jest problem jak to jest dokładnie zlokalizowane i jak ma to się do trasy gazociągu oraz jaki jest stan tych +śmieci+". Jego zdaniem istnieje szansa, że KE wyasygnuje pieniądze na zbadanie pod tym kątem dna Bałtyku.

    Budowa Gazociągu Północnego o długości ok. 1200 km z Wyborga pod Petersburgiem do Greifswaldu w Meklemburgii ma się rozpocząć 9 grudnia 2005 roku. Wartość inwestycji szacuje się na 4 mld euro. Od 2010 roku rurociągiem ma płynąć do Niemiec - z pominięciem Polski, Ukrainy i Białorusi - 27,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

    Wstępna umowa między Gazpromem a E.ON-Ruhrgas i BASF, podpisana podczas niedawnej wizyty prezydenta Rosji Władimira Putina w Berlinie, zakłada możliwość budowy drugiej nitki gazociągu. Zwiększy to jego przepustowość do 55 mld metrów sześciennych paliwa rocznie. Możliwa jest także budowa odgałęzienia doHolandii, W. Brytanii i innych krajów.

    Pytany o propozycję zbudowania odnogi Gazociągu Północnego do Polski Naimski powiedział, że jest ona "niepoważna". Po pierwsze dla tego, że propozycja nie została stronie polskiej złożona oficjalnie i formalnie, po drugie Polska nie potrzebuje już rosyjskiego gazu.

    Jego zdaniem, Polska może być jedynie zainteresowana transportem gazu z Rosji do Europy Zachodniej.

    Piotr Naimski zapowiedział, że pod koniec stycznia postara się przedstawić kierunki dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Obecnie resort gospodarki bierze pod uwagę dostawy gazu z Morza Północnego, Azji Środkowo-Wschodniej, Afryki Północnej, Iranu, Rejonu Kaspijskiego oraz kwestię budowy terminala do przeładunku gazu skroplonego.

    Wiceminister zapowiedział, że w czasie swej wizyty w Stanach Zjednoczonych w dniach 19-20 grudnia, będzie prosił polityków amerykańskich o wsparcie naszych dążeń do wsparcia dywersyfikacji źródeł energii dla Polski". "Nasze sojusznictwo z USA powinno mieć wymiar pozamilitarny" - powiedział.

    Naimski zapowiedział, że w najbliższym czasie strona polska " podejmie kontakty zarówno w Oslo, jak i Kopenhadze" w sprawie możliwości powrotu do tzw. kontraktu norweskiego. "Będziemy starali dowiedzieć się od partnerów, z którymi przecież podpisywaliśmy kontrakty, jakie jest obecnie zdanie na ten temat, przecież minął pewien czas i sytuacja się zmieniła" - powiedział.

    Naimski oraz obecny szef resortu gospodarki Piotr Woźniak, byli w zespole negocjacyjnym, który w 2001 r. podpisał umowę na dostawy od 2008 r. gazu z Norwegii. Chodziło o dostawę 74 mld metrów sześciennych gazu ziemnego z Norwegii do Polski w latach 2008-2024. Umowa ta została zawarta w celu dywersyfikacji źródeł dostawgazu do Polski. Rząd Jerzego Buzka chciał uniezależnić się od jednego dostawcy - Rosji. Rząd Leszka Millera w 2003 r. doprowadził do zerwania kontraktu.

    W marcu 2002 r. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) uznała, że zawarcie kontraktu z Norwegami na dostawę gazu było uzasadnione. NIK stwierdziła, że działania rządu zmierzające do dywersyfikacji źródeł importu gazu były celowe i zgodne z założeniami Polityki Energetycznej Polski do 2020 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane