Najdroższe_domeny.com

Weronika Aleksandra Kosmala
opublikowano: 05-02-2015, 00:00

Chociaż inwestycje alternatywne kojarzone są zazwyczaj z materialnymi dobrami luksusowymi, portfel aktywów urozmaicić może już sam dobry adres.

W tym tygodniu rekordowy zarobek na inwestycyjnie atrakcyjnym adresie internetowym wyniósł 8,9 mln USD. Amerykański przedsiębiorca Rick Schwartz zdecydował się na sprzedanie domeny Porno.com praskiej firmie z branży pornograficznej, po tym jak przez kilkanaście lat nie stworzył pod tą nazwą żadnego serwisu.

W wysoce dochodowym portfolio inwestora domena znalazła się w 1997 r., a jej cena wyniosła wtedy stosunkowo niewiele, bo 42 tys. USD. Według portalu TheDomain.com, posiadający ją wcześniej student zapłacił zaledwie 5 tys. USD, więc czekanie na zwrot z długoterminowej inwestycji opłacałby mu się znacznie bardziej.

Wolne i przechwycone

Informacja, że jedną z najcenniejszych okazała się być właśnie taka nazwa, wcale nie jest dla inwestorów obracających domenami zaskoczeniem. Domainerzy doskonale bowiem wiedzą, że najwyższe światowe ceny osiągają adresy związane z tak fundamentalnymi tematami, jak seks czy pieniądze — na listę rekordów Guinnessa trafiła sprzedana w 2010 r. za 13 mln USD Sex. com, pozostawiając nazwie Fund.com z branży finansowej drugie miejsce.

Obiegające media wiadomości o takich wynikach sprawiają, że lokowanie pieniędzy na domenowym rynku postrzegane jest coraz częściej jako bardzo atrakcyjne. W nazwy serwisów internetowych zainwestować możemy tak na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

Za rejestrację wolnej nazwy zapłacimy zaledwie kilkanaście złotych, dużo więcej zaoferować trzeba na aukcjach domen przechwyconych, chociaż i tam zdarzają się warte uwagi niedowartościowane adresy za kilkaset złotych. Mimo że samo rejestrowanie nie wymaga poważnego zaangażowania kapitału, warto też przewidzieć kilkakrotnie wyższe koszty przedłużenia abonamentu, które dla skali setek nazw mogą znacznie zwiększyć ryzyko.

Przeglądając natomiast domeny oferowane przez serwisy przechwytujące, w pierwszej kolejności powinno nas zastanowić ewentualne komercyjne zastosowanie nazwy, na przykład dla sklepu internetowego czy serwisu o finansach. Eksperci przestrzegają zazwyczaj nowicjuszy przed sugerowaniem się wyłącznie małą liczbą liter — trudna do wypowiedzenia nazwa, nawet jeśli miałaby tylko cztery litery, rzadko kiedy stanowi okazję.

Potencjalnych klientów nie trzeba też szukać na rynku samemu, o ile na stronie umieszczony zostanie link do formularza kontaktowego. Najkorzystniej, jeśli zgłosi się poprzez niego nie kolejny domainer, lecz odbiorca finalny, który rzeczywiście planuje rozwinąć pod tą nazwą jakiś projekt. Świadomość marketingowej wagi, jaką ma dla przedsiębiorcy strona w internecie, umacnia właściciela adresu w negocjacjach.

Zaparkuj i czekaj

Chociaż niespieniężenie domeny przez Ricka Schwartza przez kilkanaście lat mogłoby się wydawać mało gospodarne, inwestor zarobił w tym czasie na niewykorzystanej stronie 10 mln USD. Imponujący dochód uzyskany został w dodatku najprostszą metodą, czyli poprzez tzw. parking.

Zarabianie na ruchu generowanym przez przypadkowe wejścia internautów polega na umieszczaniu na pustej stronie dopasowanych do odbiorcy reklam. Specjalne systemy parkingowe odpowiadają za przypisanie linków ze stosowną do nazwy treścią, a właściciel domeny zarabia zwyczajowo od kilku groszy do kilkunastu złotych za kliknięcie. Na tej metodzie opiera swoją działalność również spora grupa tzw. cybersquatterów, którzy rejestrują adresy ściśle związane z działającymi już podmiotami.

Wykorzystując niedopatrzenie firm, które nie zarejestrowały pakietu domen z różnymi końcówkami, umieszczają na swoich stronach nawet przekierowania na portale konkurencji. Niestety, wiele firm znajdujących się w takiej sytuacji, chociaż mogłoby powołać się na prawo o znaku handlowym, decyduje się odkupić domenę od wyłudzaczy.

Podobnie jak cybersquatting, do kwestii spornych zalicza się też rejestrowanie nazw znanych marek z literówką, które zamiast wysokim zyskiem może skończyć się sądowym procesem. Inwestorom unikającym ryzyka niezgodności z prawem rekomendować można więc rozpoczęcie inwestycji od przejrzenia ofert krajowych giełd internetowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Aleksandra Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu