Najlepsze dla najmłodszych

AGNIESZKA RODOWICZ
aktualizacja: 26-10-2017, 23:39

Zdrowie i komfort, bliskość i otoczenie rodziny opieką to założenia warszawskiej firmy Medbest, tworzącej innowacyjne produkty dla niemowląt, dzieci i rodziców.

Grażyna Grudzień przez 15 lat pracowała w USA jako wykwalifikowana pielęgniarka. Jej wspólniczka Justyna Morgaś też ma wykształcenie medyczne. Była kierowniczką banku komórek macierzystych w prywatnej klinice leczenia niepłodności. Tam się poznały. — Miałyśmy przez lata kontakt z kobietami, które bardzo dużo przechodziły, by w ciążę zajść i ją utrzymać. To nas uwrażliwiło na ten czas w życiu kobiety i dziecka — mówi Grażyna Grudzień.

Otulić niemowlaka

Półtora roku temu założyły firmę medyczną Medbest Care, w której lekarze, położne i fizjoterapeuci opiekują się kobietami w ostatnich tygodniach ciąży i w połogu oraz noworodkami. Kontakt z pacjentami pozwala śledzić potrzeby rodziców i noworodków. Dzięki temu, a także relacjom zaprzyjaźnionych położnych, pomyślały o stworzeniu linii tekstyliów dla dzieci i rodziców, które mają medyczne uzasadnienie. Pierwszy był otulacz dla noworodków.

— Zazwyczaj są to wąskie kiszki, w których dziecko jest skrępowane, nie może się poruszać, a zgodnie z zaleceniami medycznymi musi mieć swobodę ruchu. Inaczej maść stawowa się nie produkuje i kształtowanie stawów nie przebiega prawidłowo — wyjaśnia Grażyna Grudzień.

Usiadły więc z położnymi z warszawskich szpitali i kilkoma matkami, by wymyślić otulacz, który zapewniałby dziecku poczucie bezpieczeństwa i ruch. Efekt ma kształt motylka. Dziecko jest w nim w swojej naturalnej fizjologicznej pozycji, w jakiej było w łonie matki. Ma szeroko rozstawione nóżki, może się poruszać. Może się też przekręcić na brzuszek, mając swobodne łokcie i nadgarstki do podparcia. Gdy zaś jest niespokojne, ma na przykład tzw. odruch Moro, czyli poczucie spadania w czasie snu, który malucha wybudza, otulacz może być delikatnie związany.

— Dzięki temu dziecko czuje górną granicę swojego ciała i uspokaja się — mówi Grażyna Grudzień.

Kształt jest na tyle innowacyjny, że został zgłoszony do Europejskiego Urzędu Patentowego. Materiały właścicielki wybierały, ucząc się na błędach. I płacąc za nie.

— Chciałyśmy, żeby otulacz był w stu procentach bawełniany, a jednocześnie delikatnie rozciągliwy. Pojechałyśmy więc do Łodzi i Pabianic, kupiłyśmy kilka belek materiałów, które do niczego się nie nadawały. W końcu wybrałyśmy odpowiedni — opowiada Grażyna Grudzień. Pierwsze otulacze porozwoziła po warszawskich szpitalach, by kobiety i położne spróbowały. Znajoma lekarka neonatolog zadzwoniła do niej, by powiedzieć, że dziecku z nierównym rytmem oddechowym po zawiązaniu w otulaczu oddech się wyrównał. Dzieci ssące pierś, w otulaczu jedzą spokojniej, mniej płaczą, dzięki czemu nie łykają powietrza, co zmniejsza ryzyko kolek.

W sukience do porodu

Grażyna Grudzień i Justyna Morgaś otworzyły szwalnię, zatrudniły szwaczki. Inwestycja była spora, więc szybko się okazało, że szycie wyłącznie otulaczy nie wystarczy na pokrycie kosztów. A położne donosiły, że przydałyby się koszule do porodu. Bo kobiety przychodzą zazwyczaj w starych podkoszulkach mężów, które ani nie dają poczucia komfortu, ani nie są ładne.

— A przecież poród to spotkanie z największą miłością naszego życia — mówi Grażyna Grudzień. Przy projektowaniu koszuli do porodu i karmienia piersią było bardzo dużo pracy.

— Chciałyśmy, żeby zapewniała maksimum intymności, była ładna i praktyczna — wyjaśnia Grażyna Grudzień. Koszula ma kształt kopertowy, krój pozwala na dyskretne odsłonięcie dowolnej części ciała do badania lekarskiego lub znieczulenia i na karmienie piersią. Pozwala też „kangurować" dziecko tuż po narodzeniu. I dobrze wygląda na zdjęciach.

— Zrobiłyśmy duże kieszenie, które pomieszczą telefon, wkładki higieniczne i inne potrzebne akcesoria — dodaje Grażyna Grudzień. Całość uszyta jest z wiskozy, która ma właściwości antyseptyczne, higroskopijne. Podszewka to 100 proc. bawełny. Koszula jest lekka, przewiewna, nie klei się do ciała, nie widać na niej plam potu, a w dotyku przypomina jedwab. — To była wyższa szkoła jazdy, więc zatrudniłyśmy konstruktorkę — mówi współwłaścicielka Medbestu. Konstruktorka pomogła też zaprojektować ponczo do karmienia w miejscu publicznym, służące także do nakrywania nosidełka dziecka lub jako szal dla mamy.

Jak kangury

Od roku w książeczce zdrowia dziecka jest pozycja „kangurowanie". Chodzi o to, żeby zaraz po urodzeniu, przed ważeniem i mierzeniem, położyć dziecko matce na piersi. Ma leżeć długo, przeważnie około dwóch godzin, aż zacznie szukać brodawki. To bardzo ważny moment dla kobiety, bo rusza laktacja. I dla dziecka, bo największy organ, skóra, zostaje choć trochę skolonizowany dobrymi, domowymi bakteriami matki. Od 2003 r. WHO zaleca „kangurowanie” wszystkich dzieci, nie tylko wcześniaków, minimum dwie godziny dziennie.

— Kładziemy na gołą skórę rodzica dziecko, które jest tylko w pieluszce. Dzięki kontaktowi „skóra do skóry” buduje się system immunologiczny malucha — wyjaśnia Grażyna Grudzień. Poza tym przytulane do piersi dziecko czuje bicie serca, przepływ krwi, wycisza się, uspokaja, wyrównuje mu się temperatura ciała. Zarówno matce, jak i ojcu wydzielają się wtedy endorfiny, hormony „szczęścia”, powstaje silniejsza więź emocjonalna. Dlatego pojawił się pomysł na koszulkę do „kangurowania” niemowląt dla kobiet i mężczyzn. Uszyta jest z bawełny z 6 proc. elastanu, dzięki czemu jest rozciągliwa. Wewnątrz miękki bambus zakrywa szwy. Dzieci lubią być „kangurowane” do 4-5 miesiąca.

— Tymczasem nasze społeczeństwo ma problem z bezpośrednim dotykiem, który jest kluczowy dla rozwoju dziecka. Ułatwia też kobiecie laktację. Dlatego rozpoczynamy współpracę z jednym z warszawskich szpitali, w którym będziemy organizowały warsztaty na ten temat — zapowiada Grażyna Grudzień.

Zamiast śpioszków

Kolejnym produktem Medbestu było pierwsze ubranko dla noworodka. Dziecko wyjęte z macicy, przyzwyczajone do dotyku własnej skóry, wkładane w śpioszki, nie czuje jej. Dlatego ubranko ma kształt sukienki ze związywanym dołem. Łatwo w nim zmienić pieluszkę, nie ma rzepów, suwaków, guzików. I może służyć do 2-3 miesiąca. Firma oferuje też otulacz dla dzieci od 6 do 24 miesiąca, które nie potrzebują już wiązanych rękawków, i piżamki w kształcie kombinezonu, które zapewniają dziecku komfort ruchu, a jednocześnie otulają, osłaniając plecy. Dzięki specjalnemu krojowi rosną razem z dziećmi, służąc aż do 5-6 roku życia. A dla najmłodszych powstało gniazdko.

— Dziecko w macicy ma wszystko blisko. Niemowlak widzi na odległość około 23 cm. Dlatego łóżeczka, które służą dzieciom do 2-3 roku życia, są za duże, noworodki nie czują się nich bezpiecznie — wyjaśnia Grażyna Grudzień.

Gniazdko Medbestu jest miękkie, można je włożyć do łóżeczka, wózka, wziąć na kanapę. Jeśli noworodek śpi wraz z rodzicami, zapewni mu większy komfort i bezpieczeństwo. Ma wyjmowaną do prania poduszeczkę, można je też rozwiązać i używać jako przewijaka.

— Zrobiłyśmy też ręcznik z modalu do osuszania wcześniaków, które odczuwają ból przy dotyku. Wystarczy maleństwo owinąć, nie trzeba trzeć, bo modal świetnie wchłania wilgoć — mówi Grażyna Grudzień. Jedyną zabawką, jaką dziecko ma w macicy, jest pępowina. Miękka i sprężysta. Stąd pomysł na żyrafkę sensoryczną z długimi delikatnymi nóżkami. Chwytając za nie, dziecko przypomina sobie dotyk sznura pępowiny i uspokaja się. Żyrafkę może też gryźć, ssać, bo łatwo się ją pierze. W uszach zabawka ma szeleszczącą folię, co zaciekawia niemowlaka. Starszym dzieciom może służyć jako poduszka podróżna.

Innowacyjna wielofunkcyjność

— Starałyśmy się, by każda rzecz miała kilka funkcji albo dłużej służyła — mówi Grażyna Grudzień. Nie są to po prostu kolejne ubranka, ale rzeczy potrzebne i praktyczne, które pełnią funkcje wynikające z zaleceń lekarzy i położnych.

— Zaczęłyśmy od czterech kolorów. Z czasem okazało się, że niebieski i różowy się nie sprzedają. W ofercie zostały więc szary i beżowy — mówi Grażyna Grudzień. Produkty sprzedawane są przez sklep internetowy Medbestshop.eu, platformy internetowe z produktami dla dzieci i niemowląt, na targach dla rodziców. We wrześniu 2017 r. wyroby Medbestu pokazano na największych targach artykułów dziecięcych w Kolonii.

— Spotkania był trudne. Inaczej rozmawia się z oczekującą dziecka kobietą, inaczej z handlowcem, który zastanawia się tylko, czy coś sprzeda — przyznaje Grażyna Grudzień. Ale Medbest dostał pierwsze zamówienia z Ukrainy, Węgier, Holandii. Zainteresowany jest też Dubaj. W Polsce Grażyna Grudzień i Justyna Morgaś pokazują swoje produkty w szkołach rodzenia, opowiadając młodym matkom o ich zaletach. — Mamy z tej działalności ogromną przyjemność. Kobiety dzwonią, wysyłają podziękowania. Ale do pełnego sukcesu jeszcze daleko — przyznaje Grażyna Grudzień. Na produkcję, reklamę, patenty, wydały około 200 tys. zł. Sprzedaż daje im 10-15 tys. zł miesięcznie. Rozwijają się i utrzymują firmę, szyjąc artykuły dla innych przedsiębiorstw. Wydawało się, że będzie łatwiej, bo produkty Medbestu w zasadzie nie mają konkurencji. Ale ponieważ są innowacyjne, na przetarcie szlaku potrzeba czasu.

— Przygotowujemy się do targów w Kielcach, które przyciągają klientów z Norwegii i Rosji. I pracujemy na sukces — kończy optymistycznie Grażyna Grudzień. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AGNIESZKA RODOWICZ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Najlepsze dla najmłodszych