Najlepszy moment na biznes

Rozmawiał: Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 07-11-2019, 22:00

Prawie 10 lat był prezesem. Po odejściu z banku miał kilka propozycji pracy, ale postanowił pójść na swoje. Były szef poradził mu: Tomasz, do fintech. No to robi

„PB”: Jakie opcje dalszej drogi życiowej rozpatrywałeś, kiedy odszedłeś z banku? Czy brałeś może pod uwagę przejście na menedżerskie stanowisko? W innej branży, niekoniecznie w bankowej?

Tomasz Bogus, co-founder: Tak, miałem nadzieję, że w końcu zrealizuję marzenie swojego życia i zostanę dużym farmerem. To marzenie jeszcze cały czas przede mną. Mówiąc serio, nie myślałem o przejściu do innej branży.

W bankach pracy jest coraz mniej, szczególnie dla prezesów. Czy zastanawiałeś się nad tym, czy nie podjąć pracy w innym banku, ale na innym stanowisku?

To nie wchodziło w grę. Odchodząc z grupy BNP Paribas, w zasadzie miałem od razu sprecyzowany plan: albo będę szukał podobnego czy zbliżonego stanowiska jako szef instytucji finansowej, albo zacznę własny biznes czy własne inwestycje.

Dlaczego zdecydowałeś się na własny biznes?

W moim przypadku to rodzaj miksu, połączenie inwestycji z własnym biznesem. Zdecydowałem się zostać tzw. smart money inwestorem i wszedłem jako co-founder do ruszających start-upów: Fandla Faktoring i Xchanger, zasilając je kapitałowo oraz angażując się operacyjnie. Są dwa powody, dla których zdecydowałem się wybrać taką ścieżkę zawodową. Pracując w Banku Pocztowym, a potem w BNP, widziałem, co się dzieje w branży — pojawia się coraz więcej nowych graczy fintechowych, którzy mniej lub bardziej skutecznie podgryzają duże banki. Gwałtowny rozwój fintechów spowodował, że na rynku nie ma już miejsca dla średniej wielkości instytucji finansowych o charakterze uniwersalnym.

A drugi powód, dla którego zainwestowałeś w fintechy?

Skłoniły mnie do tego dwie osoby. Odchodząc z BNP Paribas, zostałem zaproszony na pożegnalną rozmowę z Jean-Laurentem Bonnafé, CEO grupy, który powiedział: Tomasz, do fintech, nie zastanawiaj się już nad niczym, rób, masz do tego predyspozycje, potencjał, pasję, rób to. To był bardzo silny argument za pójściem w tym kierunku. Drugą osobą była headhunterka, z którą konsultowałem się w sprawie możliwych opcji na rynku bankowym. Ona powiedziała: menedżerowie między 45 a 50 rokiem życia odchodzą z korporacji i jeżeli chcą jeszcze w życiu zrobić coś innego, niż tylko zarządzać, to jest to najlepszy moment, żeby rozpocząć własny biznes. Zawsze lubiłem spotkania z przedsiębiorcami, moimi klientami, którzy robili małe, średnie, większe i największe biznesy. Fascynowało mnie, że są to ludzie, którzy robią swój biznes, biorą całe ryzyko na siebie. Jak to robią i jak sobie z tym radzą?

Czy nie jest tak, że ryzyko twojej działalności jest większe, bo jest obarczone większą odpowiedzialnością osobistą? Rynek bankowy obserwuje i jest ciekawy, czy sobie poradzi. Czujesz taką presję?

Gdy zaczynasz własny biznes, to oczywiście szanując opinię moich byłych kolegów, rynku, one nie mają dla ciebie istotnego znaczenia. Wszystko, co się liczy, to rozwój twojego biznesu, co myślą konkurenci, co myślą klienci. Tym żyjesz. Na początku faktycznie myślałem o tym, co myślą inni. Potem nie ma jednak czasu na myślenie, czy ktoś cię postrzega tak czy inaczej. To kompletnie nie ma znaczenia, jesteś w 100 proc. oddany biznesowi, który całkowicie cię pochłania.

Masz fun z własnego biznesu, natomiast jak to wygląda od strony operacyjnej?

Z racji doświadczeń, wiedzy finansowej jestem dostarczycielem przede wszystkim pewnego know-how finansowego do firmy i zajmuję się poszukiwaniem kapitału. Staram się pozyskiwać ludzi do zespołu i dzielić się z nimi swoją wiedzą, ale przede wszystkim koncentruję się na budowaniu. W takiej małej firmie budujesz, cały czas budujesz. Nie restrukturyzujesz, nie zmieniasz kultury korporacyjnej, po prostu ją tworzysz ją od zera. Gdy odszedłem z BNP, zadzwonił headhunter: jest posada szefa instytucji finansowej w grupie międzynarodowej. Pomyślałem, why not? Pogadajmy. Kiedy jednak zadzwonił szef grupy na Europę i zapytał: Tomasz, a jak byś chciał zmienić kulturę korporacyjną tej organizacji, to pomyślałem sobie: chyba wolę jednak budować kulturę od początku, niż zmieniać ją po raz kolejny. Podziękowałem za ofertę i zabrałem się za własne przedsięwzięcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu