Najmocniej doskwiera słabnące ssanie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-07-2009, 00:00

Kryzys nałożył na firmy sztywny gorset. Nie dość, że uwiera, to jeszcze trudno się go pozbyć.

Niknący popyt, nierzetelni

kontrahenci i rozbujany

złoty to główne bariery

rozwoju firm — wskazuje GIT

Kryzys nałożył na firmy sztywny gorset. Nie dość, że uwiera, to jeszcze trudno się go pozbyć.

Światowy kryzys wyraźnie odbija się na działalności firm. Główny kanał, którym zawirowania na rynkach finansowych przedostają się do Gazel Biznesu, to słabnący popyt — już nie tylko zagraniczny, ale też krajowy. To właśnie niewielkie zapotrzebowanie na towary i usługi jest najczęstszą i najboleśniejszą barierą rozwoju — wskazuje Gazelowy Indeks Tendencji. Aż 37 proc. pytanych przez nas firm wymieniło niski popyt jako problem numer jeden.

Smutna rzeczywistość

— Mamy kontrahentów z różnych krajów zachodniej Europy i wszyscy oni podjęli decyzje o zamrożeniu wszelkich nowych inwestycji. Musiałem zwolnić już 17 osób, a kolejne muszę wysłać na urlop bezpłatny, dopóki któryś z kontrahentów nie zdecyduje się ruszyć z inwestycjami — mówi Marek Przygodzki, współwłaściciel Zakładu Mechanicznego Marpo.

Podobne dostosowanie musiała przejść firma Respol.

— Sprzedaż spadła, więc trzeba było dostosować do niej poziom kosztów. Cel osiągnęliśmy, ale nie wiadomo, jak zmieni się popyt w kolejnych kwartałach — tłumaczy Robert Klaudel, dyrektor zarządzający firmy.

Spadek popytu powoduje, że firmy wyraźnie ograniczają inwestycje. Taką decyzję podjęło już 41 proc. firm, a dalsze cięcia zamierza przeprowadzić 35 proc. ankietowanych. Przedsiębiorcy raczej narzekają na nadmiar mocy przerobowych, ludzi i sprzętu, niż ich brak.

Spadek popytu ma też inną przykrą implikację — firmy mają coraz większe problemy z płynnością, dlatego rośnie zjawisko zatorów płatniczych. Na problem z wyegzekwowaniem należności od kontrahentów jako główną przeszkodę w rozwoju firmy wskazała co piąta badana przez nas firma. To druga w kolejności bariera Gazel Biznesu. Trzecią jest niestabilny złoty — ten problem wskazało 10 proc. firm.

— Wzrost gospodarczy tłumi też defensywna postawa rządu, któremu zależy jedynie na przeczekaniu kryzysu. Skupia się na cięciu wydatków, a nie szuka szans rozwojowych. W czasie spowolnienia gospodarka potrzebuje wsparcia, choćby kosztem zwiększenia pewnych obciążeń. Gdzieś trzeba przycisnąć, żeby gdzie indziej stworzyła się okazja do wzrostu — mówi Marek Przygodzki.

Dawne nie wróci

Niestety, część przedsiębiorców nie łudzi się, że bariery już niedługo znikną.

— Przyszłość jest niepewna, nikt nie chce odważnie wyjść do przodu. Nawet jeśli nastąpi ożywienie, to rynek zamówień będzie funkcjonował na zupełnie innych zasadach. Nasi partnerzy mówią wprost, że będą inwestować bardzo ostrożnie i oszczędnie, na dużo niższym poziomie nakładów i cen niż poprzednio — mówi Marek Przygodzki.

Według Maurice’a Delbara, prezesa Start People, przełom może nastąpić na jesieni.

— Myślę, że wówczas będziemy już dokładnie wiedzieć, na czym stoimy i czy mamy już do czynienia z odrodzeniem gospodarki. Do tego czasu zalecam działać ostrożnie z inwestycjami i preferować krótkoterminowy outsourcing, niż wiązać się finansowo na długie terminy — mówi Maurice Delbar.

Maurice Delbar: Do jesieni zalecam działać ostrożnie z inwestycjami i preferować krótkoterminowy outsourcing, niż wiązać się finansowo na długie terminy.

prezes Start People

Marek Przygodzki: Wzrost gospodarczy tłumi defensywna postawa rządu, któremu zależy jedynie na przeczekaniu kryzysu. Skupia się na cięciu wydatków, a nie szuka szans rozwojowych.

współwłaściciel Zakładu Mechanicznego Marpo

Robert Klaudel: Sprzedaż spadła, więc trzeba było dostosować do niej poziom kosztów. Cel osiągnęliśmy, ale nie wiadomo, jak zmieni się popyt w kolejnych kwartałach.

dyrektor zarządzający firmy Respol

Najgorsza dla naszej firmy jest sytuacja niepewności i braku informacji. Dużo inwestycji u naszych klientów jest zatrzymanych i nikt nie wie, na jak długo.

Większość problemów naszej firmy, ale też ogromnej grupy eksporterów, rozwiązałoby wejście Polski do strefy euro. Za zaniechania w tej kwestii rząd Jarosława Kaczyńskiego powinien ponieść wszelkie prawem przewidziane konsekwencje.

Problemem jest biurokracja związana z uzyskaniem pozwolenia na budowę, która ciągnie się miesiącami i uważam, że jest przeszkodą w rozwoju firmy.

Reprezentuję firmę, która w całości zajmuje się handlem detalicznym. Już od pewnego czasu mamy do czynienia z oznakami spowolnienia. Od października zastanawialiśmy się, jak mu przeciwdziałać. Musieliśmy zmienić sposób myślenia o rynku, postanowiliśmy przekonać wszystkich pracowników, że w takim czasie musimy działać niestandardowo.

Dlatego wdrożyliśmy hasło "Nieszablonowo". Musimy działać inaczej niż zwykle. W indywidualnych rozmowach zapewniliśmy pracowników, że firma nie zamierza nikogo zwalniać. Dla kadry kierowniczej zwiększyliśmy dodatki funkcyjne. Robimy wszystko, żeby energia była w firmie.

Dlatego wyremontowaliśmy część salonów, otworzyliśmy dwa sklepy, a w końcu roku ruszają kolejne duże salony — nie mamy czasu biadolić. Gdybyśmy dołożyli do tego rutynę, to mamy gotowe bankructwo.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu