Gospodarcze konsekwencje erupcji wulkanu

Erupcja wulkanu Eyjafjallajökull w 2010 r. oznaczała zamknięcie przestrzeni powietrznej w Europie i ogromne straty dla linii lotniczych. Tamte konsekwencje były jednak błahe wobec katastrofy gospodarczej będącej skutkiem innego wybuchu, sprzed ponad 200 lat.

Wulkan Laki (należy podziękować Islandczykom za tak prostą nazwę tego wzniesienia) jest wulkanem szczelinowym znajdującym się na południu wyspy. W najwyższym punkcie osiąga 818 m.n.p.m. 

Dzisiejszy widok szczeliny wulkanu Laki
Zobacz więcej

Dzisiejszy widok szczeliny wulkanu Laki

Wikipedia: Chmee2/Valtameri domena publiczna

Wspomniana erupcja rozpoczęła się 8 czerwca 1783 r. i trwała do lutego w roku następnym. W tym czasie ok 15 km sześciennych lawy wydostało się z systemu 130 szczelin wulkanu pokrywając obszar 565 km kwadratowych. Była to największa ilość lawy, jaka kiedykolwiek w notowanej historii wydostała się w trakcie erupcji. Oprócz lawy wyrzuconych zostało w powietrze ponad 12 km sześciennych materiału piroklastycznego - piasków, kamyków krzepnącej lawy i trujących gazów.

Wybuch wulkanu był największą katastrofą jaka kiedykolwiek nawiedziła tę wyspę. Ale dla światowej gospodarki konsekwencje przyniosła trująca chmura, która bardzo szybko zaczęła rozprzestrzeniać się po półkuli północnej. Według naukowców analizujących dane meteorologiczne z tamtych lat, utrzymująca się nad częścią globu sucha, trująca mgła obniżyła temperaturę o 5 stopni na Islandii, i o 1 stopień w Ameryce Północnej i Europie. Długa zima, która wówczas zapanowała doprowadziła do klęsk żywiołowych i spektakularnych zjawisk takich jak kra lodowa spływająca Missisipi aż do Zatoki Meksykańskiej. Będąca efektem wybuchu i skażenia upraw na Alasce klęska głodu doprowadziła do zagłady jednego z tamtejszych eskimoskich plemion. Przesuwająca się w stronę Europy i środkowej Azji chmura doprowadziła do uschnięcia liści na drzewach i roślin na polach. Zjawisko zaobserwowano także w Afryce Północnej i na zachodnich krańcach Chin. Ubogie zbiory doprowadziły do fali głosu w Starym Świecie, kryzysu handlu, zwiększenia migracji ze wsi do miast i dramatycznego wzrostu inflacji.

Ale najbardziej dotkliwie katastrofę odczuli Islandczycy. Ludność wyspy zmniejszyła się z 48 884 w 1783 r. do 38 363 w 1787 r. Oprócz ludzi zginęło ok. 28 tys. koni (76 %), 11,4 tys. bydła (50 %), 200 tys. owiec (79 %). Jeden z naocznych świadków zapisał w swoim dzienniku: "Ryby uciekły z wód przybrzeżnych, głód i związane z tym choroby powodowały śmierć w strasznych warunkach. Wszędzie można było zobaczyć słabe, chwiejące się szkielety osłabionych mieszkańców. Kiedy już zjedzono zwierzęta, które z głodu lub chorób padły, nie zostało biedakom już nic innego, jak jeść nie wygarbowane skóry, które gotowali, i w końcu zjadali."

Minęło już ponad 200 lat od wybuchu Laki, ale w pamięci Islandczyków dalej pozostały skutki wybuchu. Do dziś oglądać można na południu wyspy olbrzymie obszary pokryte lawą i nieśmiało porastającymi ją mchami. Erupcja z 1783 r. pokazała jak wiele może się zmienić na skutek wydarzenia, na które nie mamy żadnego wpływu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Gospodarcze konsekwencje erupcji wulkanu