Nanores naukowo personalizuje diamenty

  • Marta Bellon
21-09-2015, 22:00

Inicjały na obrączce to dla niektórych zbyt mało oryginalna pamiątka. Polscy inżynierowie proponują napis na... diamencie. Potrafią też wydobyć z kamienia nietypowy kolor

Przeciętnemu Kowalskiemu czy statystycznemu Smithowi diamenty kojarzą się zapewne w pierwszej kolejności ze słynną „MM”, która w piosence przekonywała, że są najlepszym przyjacielem kobiety. Gdyby mogła, dodałaby zapewne, że niekoniecznie te duże. Warto wiedzieć, że o wartości brylantów nie świadczy tylko ich wielkość. Równie ważna jest czystość, proporcjonalność czy barwa. Szczególnie w kontekście inwestycyjnego zysku.

Kryształ doskonały

Kamienie szlachetne to przykład tego, jak głęboko natura potrafi ukrywać piękno. Człowiek dość szybko nauczył się je wydobywać i na tym zarabiać. I wciąż się uczy.

Paweł Modrzyński i Marcin Wielebski, absolwenci Politechniki Wrocławskiej do diamentów, i innych kryształów, podchodzą... naukowo. Pierwszy z nich od kilku lat pracuje w ośrodku naukowo-badawczym CERN Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych. Specjalizuje się w udoskonalaniu kryształów wykorzystywanych np. w obrazowaniu medycznym i w nanotechnologii. Marcin Wielebski jest przedsiębiorcą, zajmującym się eksportem. Dwaj przyjaciele ze studiów założyli spółkę Nanores, w ramach której chcą realizować projekty związane z nanotechnologią. Obecnie koncentrują się na zmianie koloru diamentów i grawerowaniu ich przy użyciu istniejącego sprzętu, dotychczas wykorzystywanego przez naukowców wyłącznie do celów badawczych.

— Taki sprzęt można wykorzystać również w jubilerstwie. Aby otrzymać brylant w pierścionku, kamień musi przejść przez proces technologiczny — trzeba go pociąć, oszlifować i nadać odpowiedni kształt. My chcemy postawić kolejny krok w tym procesie. Dotychczas obróbka kamieni szlachetnych odbywała się w skali makro, nasza w skali nano lub mikro — tłumaczy Paweł Modrzyński.

— Dzięki naszemu procesowi możemy udoskonalić to, co robią szlifierze, by wydobyć jak największą ilość światła z kamienia — by miało jak najpiękniejszą barwę, jak najwięcej refleksów i odcieni. Nie dodajemy przy tym żadnych domieszek do kamienia, a wykorzystujemy jego właściwości fizyczne — dodaje Marcin Wielebski.

Oznacza to, że są w stanie zmienić kolor kamienia bez żadnej chemicznej ingerencji. Opracowana i opatentowana przez nich technologia pozwala uzyskać dowolny kolor z całej palety barw od fioletu przez zielony, żółty po czerwony. W pierwszych testach udało się osiągnąć efekt kamienia mieniącego się wieloma kolorami.

— Jesteśmy też w stanie wykonać rzeźbienia, wygrawerować napis, a nawet zdjęcie czy hologram. W dowolnej skali — od kilku nanometrów, gdy napis widoczny jest tylko pod mikroskopem, do zmian widocznych gołym okiem — mówi Marcin Wielebski.

Wspólnicy przewidzieli też jednak sytuację, gdy napis nie spodoba się wybrance czy wybrankowi serca. Opracowana przez nich metoda pozwala na przywrócenie kamieniowi pierwotnej postaci. — Przy ubytku masy, który jest nie do odnotowania w skali jubilerskiej — zapewnia Paweł Modrzyński.

Krok po kroku

Nanores to na razie mikrofirma, starająca się o patent dla swojego rozwiązania. Porusza się na trudnym rynku, na którym świetnie czują się duzi gracze. Wspólnicy mają tego świadomość. Badają rynek, mają za sobą pierwsze rozmowy i pierwsze listy intencyjne. Chcą sprzedawać usługi we współpracy z handlarzami kamieniami szlachetnymi i firmami zajmującymi się sprzedażą detaliczną. Walczą o dofinansowanie z programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju tzw. „szybkiej ścieżki”.

— Zebraliśmy opnie ekspertów od nowych technologii i dotacji unijnych, z których wynika, że nasz „diamentowy pomysł” ma duże szanse na wsparcie. Ale mamy też duże potrzeby. W dodatku nie jest nam łatwo przekonać urzędników wydających decyzje. Trudno znaleźć eksperta, który zna się jednocześnie na nanotechnologii, mikroskopii i rynku jubilerskim, a do tego ma wiedzę, by ocenić nasz potencjał biznesowy — mówi Paweł Modrzyński.

— Bardzo liczymy jednak na dofinansowanie z UE. Prywatnych inwestorów chcielibyśmy zaprosić do projektu dopiero na dalszym etapie — dodaje Marcin Wielebski. Dziś jeszcze prowadzą projekt komunikując się głównie wirtualnie, ale już wkrótce obaj będą na miejscu w Polsce. Tu doktorat czeka na skończenie, a diamentowy pomysł na realizację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nanores naukowo personalizuje diamenty