Naród gra na potęgę. I coraz śmielej wykorzystuje moc globalnej sieci

Artur Szymański
opublikowano: 18-12-2006, 00:00

Biura maklerskie w ostatnich latach notują lawinowy przyrost internetowych rachunków inwestycyjnych otwieranych przez graczy.

Wszechobecny postęp cywilizacyjny także na giełdowych inwestorach wymusza stosowanie kolejnych zdobyczy technicznych pozwalających wyprzedzać konkurencję. Na giełdzie zaś, jak w rzadko którym innym miejscu, nie warto zostawać w tyle. Czas to pieniądz, a tu gra idzie o wysokie stawki.

Oszczędność czasu to wyższy zysk

Każdemu, kto choć raz skorzystał z dobrodziejstw globalnej wioski, nie trzeba tłumaczyć, jakie korzyści płyną z przynależności do cyberspołeczności. Wystarczy kilka kliknięć, by móc w pełni korzystać z olbrzymiej ilości informacji. Informacji, które w odniesieniu do inwestycji giełdowych tym więcej są warte, im szybciej zostały zdobyte i wykorzystane z korzyścią dla portfela inwestora. Kto pierwszy, ten lepszy. Szybsze złożenie zlecenia kupna lub sprzedaży instrumentów finansowych może w zależności od sytuacji albo przysporzyć krociowych zysków, albo też uchronić od bolesnych strat. Aktywny inwestor giełdowy musi być na bieżąco 24 godziny na dobę. Internet jako źródło informacji i kanał komunikacji jest niezastąpiony. Pozwala szybko reagować na zmieniającą się sytuację rynkową, bo umożliwia dostęp do rachunku maklerskiego z dowolnego miejsca na ziemi i o każdej porze. To tłumaczy szybko rosnące zainteresowanie inwestorów tą drogą inwestowania pieniędzy na giełdzie. Obsługa rachunków inwestycyjnych przez internet ruszyła w Polsce jesienią 1996 r. Z początku nie cieszyła się dużym powodzeniem, bo system informatyczny GPW nie był dostosowany do składania zleceń przez sieć. Inwestor chcąc złożyć zlecenie drogą elektroniczną, wysyłał e-maila do domu maklerskiego, gdzie makler musiał przepisać go do arkusza zleceń. Nie różniło się to wiele od składania zleceń przez telefon. Od tamtego czasu świat poszedł jednak do przodu, a obsługa internetowych rachunków inwestycyjnych została udoskonalona, odpowiednio zabezpieczona i coraz szybciej zdobywa nowych zwolenników. Według danych GPW, w 2001 r. około 12 proc. obrotu akcjami dokonano przez zlecenia internetowe, a w połowie 2006 r. — już 33 proc. W przypadku kontraktów terminowych przyrost ten jest jeszcze bardziej imponujący. Przed pięcioma laty zlecenia internetowe kupna/sprzedaży kontraktów zapewniały około 12 proc. obrotu na rynku terminowym. W ubiegłym roku odsetek ten wzrósł do ponad 50 proc. Natomiast udział zleceń złożonych za pośrednictwem internetu w ogólnej liczbie zleceń wynosi w przypadku akcji 46 proc., kontraktów 50 proc., a opcji aż 67 proc. Biura maklerskie prowadzą ponad 114 tys. rachunków internetowych stanowiących ponad 13 proc. łącznej liczby wszystkich rachunków inwestycyjnych (853 tys.). Rok temu było to 6 proc., a dwa lata temu 3 proc. Należy brać pod uwagę, że z 853 tys. rachunków aktywnych jest tylko 196 tys. (23 proc.). Gdyby przyjąć, że znakomita większość rachunków internetowych jest aktywna, mogłoby to oznaczać, że już teraz większość inwestorów składa zlecenia za pośrednictwem sieci.

Nie ma jak handel w sieci

Inwestowanie na giełdzie przez internet to wielkie udogodnienie w porównaniu z tradycyjnymi metodami — zleceniami składanymi przez telefon lub bezpośrednio w biurze maklerskim. Nie tylko skraca się czas od powzięcia decyzji inwestycyjnej do jej sfinalizowania, ale jeszcze jest to tańsze niż w przypadku tradycyjnych metod realizacji zlecenia. Przekonuje o tym porównanie prowizji tradycyjnych i internetowych pobieranych przez biura maklerskie. W przypadku zleceń składanych osobiście w punkcie obsługi klienta lub przez telefon wielkość prowizji zależy od wartości transakcji. Zazwyczaj jest też określona opłata stała, rosnąca wraz ze wzrostem wartości zlecenia. Tymczasem prowizje internetowe są liniowe, co oznacza, że nie zależą od wartości zlecenia. Nie ma też opłaty stałej. Są natomiast określone prowizje minimalne, w zależności od biura wahają się w granicach 2-8 zł. Za przykład niech posłuży BM BPH jako prowadzące największą liczbę rachunków inwestycyjnych. Broker ten obsługuje ponad 20 tys. rachunków, a około 80 proc. transakcji zawieranych jest z wykorzystaniem internetu. Prowizja tradycyjna za realizację zlecenia kupna bądź sprzedaży akcji za kwotę 20 tys. zł wyniesie w BM BPH 0,7 proc. wartości zlecenia + 51 zł opłaty stałej, co w sumie daje wynik 191 zł. Natomiast koszt realizacji tego samego zlecenia, ale złożonego przez internet, wyniesie tylko 0,4 proc. wartości transakcji, czyli 80 zł. Różnica wynosi więc aż 111 zł. Podobnie ma się sprawa z handlem kontraktami terminowymi. W sposobie tradycyjnym zajęcie pozycji na rynku futures może kosztować nawet 25 zł (DM Amerbrokers) za jeden kontrakt przy miesięcznym obrocie do 20 szt. Przez internet zapłacimy tylko 13 zł, a więc 48 proc. mniej. Tak duże dysproporcje biorą się stąd, że obsługa zleceń tradycyjnych wiąże się dla biura maklerskiego ze znacznie wyższymi kosztami, m.in.: utrzymywaniem placówek i zatrudnianiem dodatkowych pracowników. Tymczasem pośredniczenie w realizacji zleceń elektronicznych jest procesem w znacznie większym stopniu zautomatyzowanym, niewymagającym zatrudniania większej liczby pracowników. Duża różnica w wartościach prowizji ma więc na celu przekonanie starych klientów do zmiany sposobu dokonywania transakcji, a nowych — do otwierania rachunków internetowych.

Zakładamy rachunek

Giełdowa hossa, rekordy indeksów i gigantyczne zyski obwieszczane na pierwszych stronach gazet rozpalają ludzką wyobraźnię. Lokowanie kapitału w akcjach, kontraktach terminowych, obligacjach i wielu innych instrumentach finansowych, którymi handel umożliwia warszawska giełda, jawi się jako niezwykle atrakcyjna propozycja, zwłaszcza gdy porównać ją z mizernymi dochodami z lokat bankowych. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę z nieporównywalnie większego ryzyka inwestycji giełdowych. Decyzję o rozpoczęciu kariery giełdowego inwestora powinno więc poprzedzić solidne przygotowanie merytoryczne. Niewiedza bowiem zawsze drogo kosztuje. Stara zasada mówi, że na giełdzie większość traci. Przyszły rekin finansjery zanim ruszy na podbój giełdowego parkietu, staje przed decyzją o wyborze biura maklerskiego. Do wyboru mamy 15 brokerów oferujących założenie rachunku internetowego, których oferty są w dużym stopniu zbliżone. Wybór właściwego brokera zależy od tego, jakim graczem chce się zostać. Inna oferta będzie najlepsza dla stabilnego akcjonariusza, inwestującego w obligacje skarbu państwa bądź akcje wybranych spółek na wiele lat, a inna dla aktywnego gracza często dokonującego zmian w portfelu lub grającego na kontraktach terminowych. Na początku warto rozważyć założenie internetowego rachunku inwestycyjnego w biurze maklerskim należącym do banku, w którym posiadamy rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy (ROR). Większość banków dąży do zaoferowania wszelkich usług finansowych klientom, co dla nich wiąże się z oszczędnościami. Kompleksowa usługa skraca czas oczekiwania na przelew pieniędzy, co w pewnych sytuacjach jest niezwykle istotne. Może bowiem nadarzyć się wyjątkowo dobra okazja do zakupu akcji danej spółki, a tymczasem na rachunku inwestora nie ma wolnych środków. W takiej sytuacji szybki przelew potrzebnej kwoty z ROR i zakup akcji w odpowiedniej chwili może zaowocować dużym zyskiem. Zazwyczaj też przelewy pomiędzy różnymi jednostkami organizacyjnymi w obrębie jednej grupy finansowej są bezpłatne, podczas gdy transfer pieniędzy z ROR na rachunek maklerski prowadzony przez „obcy” bank wiąże się z kosztami. Niemniej jednak przed założeniem rachunku inwestycyjnego warto zapoznać się z ofertą konkurencji, może bowiem zdarzyć się i tak, że będzie ona korzystniejsza od propozycji dotychczasowego pośrednika. Najszybciej i najłatwiej z ofertą poszczególnych domów maklerskich zapoznać się — rzecz jasna — przez internet . Aby założyć internetowy rachunek inwestycyjny, najlepiej posłużyć się… internetem. Można też udać się osobiście do punktu obsługi klienta (POK), co ma tę zaletę, że wszystkie formalności można załatwić od ręki. Jest to jednak dobra propozycja tylko dla inwestorów z największych miast. W mniejszych miejscowościach najczęściej próżno szukać oddziału domu maklerskiego, nawet jeśli bank ma tam swoją filię. W takim wypadku trzeba się upewnić, że dom maklerski nie będzie wymagał osobistego stawiennictwa w POK w celu podpisania umowy. Zdalne założenie rachunku to dobry sposób założenia rachunku dla osób, którym nie zależy na czasie, ponieważ procedura trwa zazwyczaj kilkanaście dni. Przed wyborem brokera należy przetestować wersje demo platform transakcyjnych, za pomocą których w przyszłości będziemy dokonywać transakcji. Są to rozbudowane aplikacje umożliwiające dokonywanie wszelkich operacji na rachunku. Najczęściej mają one postać wielu okienek, co pozwala jednym spojrzeniem ogarnąć bieżący stan rynku, składane zlecenia, wykresy bądź historię wybranych instrumentów. Dawniej aplikacje tego typu były dostępne tylko dla profesjonalistów. Dziś trafiły pod strzechy. Pierwszym krokiem po zdecydowaniu się na założenie rachunku przez internet jest wejście na stronę WWW domu maklerskiego i odszukanie zakładki/linku „załóż rachunek/zostań klientem”. W większości domów maklerskich odbywa się to przez wypełnienie formularza bezpośrednio na ekranie komputera. Do lamusa odchodzi konieczność ściągnięcia pliku z umową, wydrukowanie jej, a następnie przesłanie na adres stacjonarny centrali domu maklerskiego. Po wypełnieniu formularza pozostaje czekać na przesyłkę (zwykłą lub elektroniczną) zawierającą umowę jednostronnie podpisaną przez dom maklerski i pakiet aktywacyjny zawierający hasło dostępu do konta oraz — jeżeli klient wyraził chęć — także tokena. Jest to urządzenie wielkości pagera, które zmienia hasła dostępu do rachunku. Otrzymanie tokena związane jest koniecznością poniesienia jednorazowego kosztu rzędu 100-200 zł. Po wypełnieniu koniecznych rubryk i złożeniu podpisu umowę należy odesłać w pustej kopercie załączonej do umowy. Po aktywacji konta trzeba przelać na rachunek inwestycyjny środki, za które będziemy kupować interesujące nas walory. Niektóre biura określają minimalną sumę takiej pierwszej wpłaty, z reguły nie wyższą niż 5 tys. zł. Od tej chwili można już w domowym zaciszu rzucić się w wir giełdowych inwestycji.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Aby kupić lub sprzedać akcje lub inne papiery wartościowe (np. obligacje), należy wypełnić właściwy formularz zlecenia. Okno aplikacji wyświetla sugerowane przez system wartości, które można oczywiście dowolnie zmieniać. Na ekranie komputera widoczne są najlepsze oferty kupna i sprzedaży w takiej liczbie, jaką określiliśmy przy zakładaniu rachunku lub później. Wszystkie biura oferują dostęp do notowań w czasie rzeczywistym, bez 15-minutowego opóźnienia, jak to ma miejsce w przypadku notowań udostępnianych szerokiej publiczności przez portale o tematyce finansowej. W ofercie większości biur dostęp do jednej najlepszej oferty kupna lub sprzedaży danego papieru jest bezpłatny. Za dostęp do 3, 5 lub pełnego arkusza zleceń trzeba już jednak płacić. Przy nieczęstym dokonywaniu transakcji nie ma sensu przepłacać, w zupełności wystarczy darmowy pakiet podstawowy. Jednak przy aktywnym handlu, dokonywaniu kilku transakcji w ciągu jednej sesji warto już jednak pomyśleć o wykupieniu pakietu obszerniejszego, zapewniającego dostęp do większej liczby ofert. Zlecenie na wybrany papier wartościowy można złożyć w dowolnym momencie, należy tylko określić parametry zlecenia, takie jak: liczba akcji, limit ceny, data ważności zlecenia, po czym wpisać PIN i zatwierdzić wysłanie zlecenia do systemu informatycznego domu maklerskiego. Na giełdzie można składać różnego rodzaju zlecenia, w zależności od tego, na czym inwestorowi najbardziej zależy.

Do najpopularniejszych należą zlecenia z limitem ceny. Inwestor określa maksymalną cenę, w jakiej jest skłonny kupić akcje lub minimalną cenę sprzedaży papierów wartościowych. Zlecenia bez limitu ceny, tzw. PKC (po każdej cenie), umożliwiają błyskawiczną realizację transakcji niezależnie od bieżącej wartości walorów. Jeżeli jednak w fazie notowań ciągłych w arkuszu zleceń nie ma zleceń przeciwstawnych z limitem ceny zapewniających pełną realizację zlecenia PKC, wówczas rozpoczyna się proces równoważenia rynku, a zlecenie PKC traci ważność. Kolejnym popularnym zleceniem jest PCR (po cenie rynkowej). Podobnie jak w przypadku PKC, jest to zlecenie bez limitu ceny, które może być wykonane w całości lub częściowo. Cena realizacji zlecenia będzie równa cenie najlepszego zlecenia oczekującego w arkuszu po przeciwnej stronie.

Poznaj zdanie innych

Internet to nie tylko możliwość szybkiego przeprowadzania giełdowych transakcji. To również źródło komunikatów, do których przekazywania zobowiązuje spółki giełdowe prawo. Znaleźć je można w dziale Emitent, którego nazwa pochodzi od używanego oficjalnie systemu informatycznego, którym komunikaty te przekazywane są na giełdę, do instytucji nadzoru oraz agencji informacyjnych. Portale o tematyce finansowej (zarówno darmowe jak www.pb.pl, jak i płatne) oferują multum przydatnych informacji pomocnych przy wyborze spółek do portfela. Można tu bez problemu znaleźć komentarze analityków, opinie obserwatorów rynku, zestawienia rekomendacji maklerskich, raporty finansowe spółek. Uzupełnieniem tych materiałów są codzienne przeglądy prasy ekonomicznej. Na stronach internetowych GPW początkujący inwestorzy mogą znaleźć liczne publikacje edukacyjne, prezentacje opisujące działanie rynku oraz charakteryzujące poszczególne rodzaje papierów wartościowych, jak również słowniki, objaśniające trudniejsze terminy giełdowe.

Internet zdobył wielką popularność dzięki bardzo łatwej możliwości nawiązywania kontaktów między ludźmi. W odniesieniu do zagadnień giełdowych sieć stwarza możliwość wymiany poglądów na temat inwestycji. Partnerów do dyskusji można znaleźć o każdej porze dnia i nocy na licznych listach dyskusyjnych i czatach. Do wszelkich „rewelacji”, „wyjątkowych okazji” lepiej jednak podchodzić z dużą rezerwą. Zdarza się, że internet wykorzystywany jest do manipulacji giełdowych, dlatego z dużą ostrożnością należy odnosić się do wiadomości publikowanych przez przypadkowych internautów.

Celowe wprowadzanie innych inwestorów w błąd ma ich zachęcić do kupna akcji, podczas gdy ktoś inny zamierza je sprzedać, wykorzystując brak doświadczenia inwestorów. Zdecydowanie bardziej rzetelnym źródłem informacji są agencje prasowe. Domy maklerskie za odpowiednią opłatą oferują dostęp do serwisów Polskiej Agencji Prasowej (PAP) i agencji Reutera, jak również aktualnych analiz, komentarzy i rekomendacji przygotowywanych przez dane biuro z myślą o swoich klientach. W zależności od brokera usługa ta kosztuje około 100-200 zł miesięcznie. Z bardzo aktywnymi inwestorami osiągającymi wysokie obroty na rachunku (a co za tym idzie — również prowizje), domy maklerskie są skłonne negocjować zwolnienie z tego typu opłat.

Specjalny opiekun

Najbogatsi inwestorzy mogą skorzystać z indywidualnej opieki brokera, co oferują niemal wszystkie biura. Polega ona na udzielaniu przez maklera informacji o sytuacji na rynku, podpowiadaniu, jakie walory, kiedy i za ile kupić lub sprzedać. Słowem — makler trzyma rękę na pulsie, czuwając nad bezpieczeństwem powierzonych mu pieniędzy. Oczywiście nie każdego stać na posiadanie swojego własnego maklera. Usługa ta oferowana jest bowiem klientom, którzy legitymują się dużą wartością aktywów na rachunku, z reguły wymaga się 100 tys. zł. Przyszłością w kontaktach na linii spółka — skomputeryzowani akcjonariusze są wideokonferencje umożliwiające branie wirtualnego udziału w walnych zgromadzeniach (WZA). Nie trzeba już jechać do innego miasta, by śledzić bieg wydarzeń często decydujących o przyszłości spółki, a wię również — perspektyw zwrotu z danej inwestycji kapitałowej. Na razie jednak niewiele spółek oferuje możliwość elektronicznego uczestnictwa w WZA. Jednak wraz ze zdobywaniem popularności inwestowania przez internet będzie rosnąć także liczba emitentów kontaktujących się z akcjonariuszami w cyberprzestrzeni. n

Najczęściej składane rodzaje zleceń

- Zlecenie z limitem ceny — zlecenie z podaną maksymalną ceną zakupu lub minimalną ceną sprzedaży papierów wartościowych.

- PCRO (zlecenia po cenie rynkowej na otwarcie) — zlecenie bez limitu ceny, które może być wykonane w całości lub częściowo. Składane jest na otwarcie notowań ciągłych lub na notowania jednolite. Cena wykonania zlecenia równa jest kursowi otwarcia. Niezrealizowana część zlecenia rynkowego staje się zleceniem z limitem ceny równym cenie otwarcia.

- PCR (po cenie rynkowej) — zlecenie bez limitu ceny, które może być wykonane w całości lub częściowo. Cena realizacji zlecenia będzie równa cenie najlepszego zlecenia oczekującego w arkuszu po przeciwnej stronie. Niezrealizowana część zlecenia rynkowego staje się zleceniem z limitem ceny równym cenie wykonania.

- PKC (po każdej cenie)— zlecenie bez limitu ceny, oznaczające chęć kupna/sprzedaży określonej ilości walorów niezależnie od ceny.

- WUJ (wielkość ujawniana) — zlecenie z limitem ceny, w którym widoczna dla rynku jest jedynie określona porcja jego wolumenu.

- WuA (wykonaj lub anuluj) — zlecenie z limitem ceny, które może być wykonane tylko w całości. W przypadku gdy nie jest to możliwe, zlecenie jest usuwane z arkusza zleceń.

- Wmin (minimalna wielkość wykonania) — zlecenie z limitem ceny. Jeżeli zlecenie nie może być wykonane w określonej minimalnej wielkości jest usuwane z arkusza zleceń.

- LimAkt (limit aktywacji) — zlecenie z limitem lub bez limitu ceny. Pojawia się w arkuszu zleceń dopiero w momencie przekroczenia przez kurs rynkowy określonego w zleceniu poziomu.

- WiN (ważne do pierwszego wykonania) — można je składać w każdej fazie sesji. Jeśli zlecenie zostanie wykonane tylko w części, niezrealizowana część traci ważność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane