NASK teraz stawia na przedpłaty

Kamil Kosiński
opublikowano: 08-04-2009, 00:00

Nie chcemy już walki o istniejące adresy, chcemy większej liczby rejestracji nowych — to nowa strategia dysponenta domen z literami pl.

Nie chcemy już walki o istniejące adresy, chcemy większej liczby rejestracji nowych — to nowa strategia dysponenta domen z literami pl.

Na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK), która jest dysponentem domen zakończonych literami "pl", chce zmienić zasady rejestracji adresów internetowych przez firmy uczestniczące w programie partnerskim.

— O dacie wprowadzenia zmian i ewentualnych modyfikacjach naszych pomysłów będziemy jeszcze dyskutowali z partnerami — zaznacza Andrzej Bartosiewicz, szef działu domen NASK.

Przedpłaty zamiast kaucji

Najważniejszą zmianą proponowaną przez NASK jest wprowadzenie przedpłat za domeny. W obecnym systemie firmy rejestrujące dużą liczbę adresów, np. spółki hostingowe działające na rzecz klientów, najpierw rejestrują domeny, a potem dostają od NASK faktury i je opłacają. By uczestniczyć w programie partnerskim, muszą jednak złożyć 40 tys. zł kaucji. Jest ona później częściowo zwracana, ale może też być zwiększona, jeśli firma zleca dużo rejestracji.

Za kilka miesięcy kaucja zniknie. System opłat za rejestrację będzie działał tak samo jak w pre-paidowych systemach telefonii komórkowej. Partner NASK będzie mógł zarejestrować tyle domen, ile wynika z wcześniejszej wpłaty. Nie będzie przy tym określonej minimalnej kwoty czy częstotliwości doładowywania konta. Wedle Andrzeja Bartosiewicza, zniknie ryzyko, że przypadkowe spóźnienie w opłacaniu faktur zmniejszy rabat przyznawany przez NASK największym partnerom. Z istoty płatności "z góry" wynika bowiem brak możliwego opóźnienia.

Grosze za sekundy

Druga zmiana to wprowadzenie opłat za próby rezerwacji domen. Każda będzie kosztowała 10 groszy. O tyle też będą obniżone ceny rejestracji. Na pozór nie ma to sensu. W przypadku typowej rejestracji adresu internetowego ogólna kwota pozostanie przecież taka sama. Ale zmianę odczują ci, którzy kupują domeny nie po to, by z nich korzystać, lecz by je z zyskiem sprzedać. Wykorzystują oni publikowane przez NASK dokładne terminy wygaśnięcia prawa do adresów i dosłownie w sekundach przed i potem próbują wielokrotnie je przejąć. Teraz każda taka próba — niezależnie od efektu — będzie kosztowała 10 groszy.

— 12 proc. wygasających domen jest rejestrowanych w ciągu dwóch pierwszych sekund po wygaśnięciu praw dotychczasowych abonentów. Walka rozgrywa się więc w milisekundach. Dochodzi do tego, że aby wygenerować więcej prób rejestracji, ten sam właściciel zakłada kilka firm zabiegających o te same adresy. Tzw. domainers rejestrują zaledwie 6 proc. domen, ale generują 90-95 proc. ruchu. Po wprowadzeniu przedpłat oczekujemy wzrostu obciążenia systemu przez tę grupę. A inwestycje w jego rozbudowę nie mają ekonomicznego uzasadnienia, bo ten ruch nie zwiększa liczby rejestrowanych adresów. Jest tylko walką o część już istniejących — wyjaśnia Andrzej Bartosiewicz.

NASK odrzucił przy tym koncepcję uznaniowego blokowania rejestratorom dostępu do systemu. Uważa, że samoregulacja przez czynnik ekonomiczny to lepsze rozwiązanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu