Czytasz dzięki

Nasz biznes zależy od ludzi i kapitału, a nie od miejsca

  • Materiał partnera
opublikowano: 18-11-2020, 17:19
aktualizacja: 20-11-2020, 15:40

Rozmowa z Filipem Jeleniem, prezesem zarządu, Romualdem Harwasem, wiceprezesem i dyrektorem finansowym, oraz Przemysławem Jurkiem, dyrektorem ds. badań i rozwoju, Pure Biologics SA.

Pure Biologics jest firmą biofarmaceutyczną zajmującą się odkrywaniem leków biologicznych – głównie w obszarze onkologii – oraz opracowywaniem terapii pozaustrojowych.

Filip Jeleń (FJ) Tak, pracujemy w ramach dwóch dywizji. Pierwsza to rozwój nowych, innowacyjnych leków onkologicznych, zwłaszcza w obszarze nazwanym immunoonkologią. Opieramy się na rozwiniętym w ostatnich latach podejściu, w którym lek nie jest czynnikiem sprawczym zabijającym komórkę nowotworową, lecz aktywującym układ odpornościowy człowieka.

Model biznesowy Pure Biologics zakłada sprzedaż nie leków, lecz projektów i wytworzonej własności intelektualnej. Zazwyczaj dzieje się to w formie licencji i tak zwanego partneringu, czyli wspólnego rozwoju danego aktywa. Naszym celem jest więc rozwinięcie prowadzonych projektów do etapu, w którym będziemy w stanie przekonać dużego partnera farmaceutycznego do wykupienia od nas prawa do dalszego ich prowadzenia i rozwijania przez kolejne fazy badań klinicznych aż do wprowadzenia produktu na rynek – podkreślają: Filip Jeleń, prezes zarządu, Romuald Harwas, wiceprezes i dyrektor finansowy, oraz Przemysław Jurek, dyrektor ds. badań i rozwoju, Pure Biologics.

W ramach drugiej dywizji opracowujemy tzw. aptamery, czyli biologiczne cząsteczki zbudowane z DNA, dla których znaleźliśmy nowe zastosowania lecznicze, zwłaszcza w obszarze neurologii i chorób rzadkich. Aptamery wykorzystujemy do rozwinięcia terapii pozaustrojowej z wykorzystaniem procesu aferezy. Jest on nieco podobny do dializy: zabieramy z krwi pacjenta dużą ilość składników – a więc również te, które powodują stan chorobowy – a następnie oczyszczona krew wraca do pacjenta. Obecnie na rynku standardem jest nieselektywny proces, w którym usuwa się całą surowicę, natomiast my opracowujemy technologię, która potrafi w sposób celowany wyizolować z krwi pacjenta – podpiętego pod aparaturę – tylko czynnik chorobotwórczy.

Przemysław Jurek (PJ) Dodam, że infrastruktura potrzebna do aferezy jest już obecna w każdym szpitalnym oddziale hematologicznym na świecie. W niektórych chorobach to jedyna terapia, która przynosi skutek. Pure Biologics koncentruje się na neurologicznych chorobach rzadkich – w ostatnich latach zyskują one rozgłos, ponieważ mamy ich coraz większą świadomość społeczną i medyczną. Usprawnienie technologii za pomocą aptamerów ma sprawić, że przeniesiemy aferezę w XXI wiek, znacząco obniżając ryzyko skutków ubocznych u pacjentów.

Czy któraś dywizja jest dla państwa priorytetowa lub ma większe szanse na skuteczną komercjalizację?

PJ Staramy się rozwijać oba segmenty równocześnie. Dwa nasze flagowe projekty – każdy w innym segmencie rynku – są już bardzo blisko fazy przedklinicznej, czyli tej, w której terapie czy substancje będące kandydatami na leki zaczyna się testować na zwierzętach.

FJ Obie dywizje dzieli jednak kilka różnic w kontekście biznesowym. Programy terapeutyczne związane z aptamerami, dotyczące terapii pozaustrojowych i chorób rzadkich, mają szybszą drogę do rynku ze względu na mniejszą liczbę obostrzeń regulacyjnych – ustawodawcy UE i w Stanach Zjednoczonych zadbali bowiem o pacjentów z chorobami rzadkimi i każdy z nich, bez względu na cenę terapii, powinien mieć do niej dostęp. Dodatkowo jesteśmy jedną z zaledwie kilku firm na świecie, które rozwijają technologię aptamerów do zastosowań medycznych.

Jeśli jednak popatrzymy na potencjał komercjalizacji projektów, trzeba wiedzieć, że rynek samej aferezy jest wart około 1,8 mld USD rocznie, natomiast rynek leków biologicznych, w tym przeciwciał, to ponad 1 bln USD rocznie. Projekty lekowe trwają więc dłużej, wymagają kilkukrotnie większego kapitału niż projekty aptamerowe, ale spodziewamy się w transakcji z dużą firmą farmaceutyczną zapewnić w ten sposób spółce znaczące przychody. Obserwując rynek, umowy referencyjne dotyczące zbliżonych do naszych programów rozwoju leków opiewają na kwoty powyżej 40 mln USD opłaty wstępnej, przy łącznej wartości umowy partneringowej minimum 400 mln USD.

Proszę wyjaśnić, na czym polega komercjalizacja wyników prac.

PJ Model biznesowy Pure Biologics zakłada sprzedaż nie leków, lecz projektów i wytworzonej własności intelektualnej. Zazwyczaj dzieje się to w formie licencji i tak zwanego partneringu, czyli wspólnego rozwoju danego aktywa. Naszym celem jest więc rozwinięcie prowadzonych projektów do etapu, w którym będziemy w stanie przekonać dużego partnera farmaceutycznego do wykupienia od nas prawa do dalszego ich prowadzenia i rozwijania przez kolejne fazy badań klinicznych aż do wprowadzenia produktu na rynek.

Jakim zespołem mogą się państwo pochwalić?

PJ Cała spółka liczy obecnie około 100 osób. Większość zespołu to naukowcy, mniej więcej połowa ma stopień doktora lub doktora habilitowanego oraz doświadczenie z zagranicznych uczelni i firm. Ich dorobek trudno opisać w kilku zdaniach, bo to osoby wybitne w swojej dziedzinie, co daje nam dużą niezależność merytoryczną w realizacji wszystkich wczesnych faz rozwoju leków.

Otrzymali państwo niemałe fundusze z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Romuald Harwas (RH) W tej chwili realizujemy portfolio dofinansowane w wysokości 110 mln zł. Zaznaczę, że dotacje nie są gotówką, lecz mają postać umów gwarantujących nam dopływ kapitału w miarę postępu projektów.

FJ Duża skuteczność pozyskiwania funduszy wynika z tego, że technologie, które stosujemy, są prawdziwą innowacją. Składając wnioski o dotacje, nie mamy problemów z obronieniem tego, co chcemy zrobić i jakie dany projekt ma podstawy naukowe czy rynkowe.

Dotychczas sektor biotechnologiczny w Polsce nie był jednak szczególnie rozwinięty, np. w porównaniu z krajami Europy Zachodniej.

FJ To, że przez wiele lat Polska nie miała sukcesów w rozwoju nowych leków, wynikało z braku kapitału i infrastruktury. Finansowanie unijne sprawiło jednak, że mimo niedojrzałego rynku biotechnologicznego po stronie kapitałowej prawie 80 proc. kosztów badań i rozwoju leków jest finansowane ze środków publicznych. Dotychczasowy brak dużych sukcesów w biotechnologii wynikał z tego, że nie upłynęło jeszcze dostatecznie dużo czasu, by można było zobaczyć owoce bezzwrotnego finansowania. Jeśli jednak popatrzymy, kiedy startowały Selvita (teraz Ryvu), OncoArendi czy Celon Pharma, widzimy, że właśnie to był moment, gdy polskie spółki otrzymały dostęp do dużego kapitału. I są już efekty. Ryvu ma już kilka umów partneringowych, a OncoArendi zawarła właśnie transakcję na kwotę do 1,4 mld zł – opłata wstępna opiewała na kwotę 25 mln EUR. To już są liczby znane z benchmarków z firm zachodnich czy amerykańskich – oraz przykłady na to, że i u nas da się je osiągnąć. Biotechnologia jest biznesem globalnym, zależnym nie od miejsca, lecz od ludzi i kapitału.

Widać też już, jak tranzycja spółki w kierunku rozwoju aktywów o dużej wartości wpływa na jej wartość. Gdy sięgnęliśmy po kapitał z rynku w 2018 r. – w grudniu zadebiutowaliśmy na NewConnect – akcja kosztowała 20 zł. Teraz kosztuje 100 zł.

W jaki sposób było to możliwe przed komercjalizacją projektów?

FJ Uczestnicy rynku i analitycy wiedzą, że już samo przechodzenie przez kolejne etapy rozwoju naszych cząsteczek i pozytywne wyniki poszczególnych etapów badań budują wartość spółki. Co więcej, dzięki postępom osiąganym w pięciu naszych kluczowych projektach akcjonariusze są w stanie nie tylko odnieść korzyści z obrotu akcjami, ale też dywersyfikować ryzyko. W ramach raportów giełdowych prowadzimy transparentną komunikację, informując o postępach projektów, co daje możliwość wyjścia z akcjonariatu spółki w wybranym przez inwestora momencie. Nie jest to więc zero-jedynkowy biznes, w którym inwestycja musi czekać przez kilka lat, zanim się okaże, czy dany projekt dał efekty w postaci skutecznego leku.

Jakie mają państwo plany po dwóch latach na rynku NewConnect?

RH Planujemy przejście na główny parkiet – prospekt emisyjny spółki Pure Biologics został opublikowany 9 listopada, natomiast przydział akcji i określenie wszystkich transz nastąpi 23 listopada. Nasze cele związane z emisją to: wkład własny dla prowadzonych przez nas prac badawczo-rozwojowych, rozwój infrastruktury laboratoryjnej oraz rozwój projektów w kierunku nowych wskazań i celów molekularnych.

W naszych planach uwzględniamy przede wszystkim benchmarki tych transakcji, w których średnie lub małe spółki odsprzedają podobne do naszych aktywa, czyli np. przeciwciała bispecyficzne we wskazaniach immunoonkologicznych w podobnych fazach rozwoju projektu. Wiemy z rynku – i chcielibyśmy, by tak wyglądała w przyszłości komercjalizacja projektów immunologicznych Pure Biologics – że taka umowa może opiewać na kilkadziesiąt mln USD dla projektów na etapie zaawansowanych badań przedklinicznych albo bardzo wczesnych badań klinicznych. Przykładów takich transakcji da się znaleźć na rynku bardzo wiele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane