Nasz kraj różnie odwdzięcza się biznesowi za patriotyzm

  • Jacek Kowalczyk
23-05-2013, 00:00

Gdyby nie zmora biurokracji, przedsiębiorcom nad Wisłą byłoby jak w raju

— Jestem zakochany w Polsce po uszy, chcę dla naszego kraju jak najlepiej — deklarował Jan Kulczyk w trakcie debaty. Czy Polska odwzajemnia przedsiębiorcom to uczucie? Czy nasze państwo sprzyja biznesowi? Jak twierdzą przedsiębiorcy, Polska kocha ich… połowicznie. Stara się być dobrym miejscem do prowadzenia firmy, ale czasem próbuje też podcinać im skrzydła.

PODATKOWI PRYMUSI: Jednym z punktów wczorajszej debaty było wręczenie nagród laureatom rankingu największych płatników podatku CIT. Statuetkę za pierwsze miejsce z rąk Jacka Rostowskiego, ministra finansów (trzeci z lewej), Janusza Piechocińskiego, ministra gospodarki (drugi z lewej), i Tomasza Siemieńca, redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu” (pierwszy z lewej), odebrał Herbert Wirth, prezes KGHM (pierwszy z prawej). Podatek jego firmy za 2011 r. to, bagatela, 2,32 mld zł. Nagrody za kolejne miejsca odebrali (od prawej): Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, Andrzej Kopyrski, wiceprezes Pekao, Jarosław Zagórowski, prezes JSW, Jacek Kaczorowski, prezes PGE GiKE, Zygmunt Solorz-Żak, prezes Polkomtela, Miroslav Rakowski, prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej, i Jarosław Mastalerz, wiceprezes BRE Banku. W sumie tych 10 firm zaksięgowało za 2011 r. podatek CIT w wysokości 7,32 mld zł. [FOT. MW]
Zobacz więcej

PODATKOWI PRYMUSI: Jednym z punktów wczorajszej debaty było wręczenie nagród laureatom rankingu największych płatników podatku CIT. Statuetkę za pierwsze miejsce z rąk Jacka Rostowskiego, ministra finansów (trzeci z lewej), Janusza Piechocińskiego, ministra gospodarki (drugi z lewej), i Tomasza Siemieńca, redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu” (pierwszy z lewej), odebrał Herbert Wirth, prezes KGHM (pierwszy z prawej). Podatek jego firmy za 2011 r. to, bagatela, 2,32 mld zł. Nagrody za kolejne miejsca odebrali (od prawej): Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, Andrzej Kopyrski, wiceprezes Pekao, Jarosław Zagórowski, prezes JSW, Jacek Kaczorowski, prezes PGE GiKE, Zygmunt Solorz-Żak, prezes Polkomtela, Miroslav Rakowski, prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej, i Jarosław Mastalerz, wiceprezes BRE Banku. W sumie tych 10 firm zaksięgowało za 2011 r. podatek CIT w wysokości 7,32 mld zł. [FOT. MW]

A mogłoby być pięknie

Za co przedsiębiorcy kochają Polskę? Za duży rynek (38 mln portfeli), kapitał ludzki (20 mln zdolnych, dobrze wykształconych pracowników i 1,8 mln obecnych studentów) i położenie w sercu Europy.

— W wielu obszarach Polska jest świetnym miejscem do inwestowania. Rewelacyjnym pomysłem są np. specjalne strefy ekonomiczne — sam jestem jednym z ich beneficjentów. Mamy też dość przyjazny system podatkowy — stwierdził Michał Sołowow, inwestor kontrolujący spółki Rovese, Echo Investment, Synthos i Barlinek.

Niestety, są jednak kwestie, w których państwo krępuje przedsiębiorczość.

— Najpoważniejszą barierą jest biurokracja, np. ciągnący się w nieskończoność proces zdobywania pozwoleń na budowę. Walczmy o proste i krótkie procedury, a będzie nam się wszystkim w Polsce żyło lepiej — przekonywał Michał Sołowow. Podobnego zdania był Jan Kulczyk.

— Biurokracja to nasza zmora. To najsilniejszy hamulec spowalniający polską przedsiębiorczość i nasze inwestycje. Zajmujemy dopiero 55. miejsce w rankingu „Doing Business” [prowadzonym przez Bank Światowy; pokazuje, jak poszczególne państwa sprzyjają prowadzeniu biznesu — przyp. red.]. To na pewno nie jest coś, z czego możemy być dumni. Pod względem skuteczności prowadzenia procedur administracyjnych często wyprzedzają nas kraje afrykańskie — mówił Jan Kulczyk, który interesy prowadzi m.in. w Nigerii. Zygmunt Solorz-Żak, prezes Polkomtela, uważa, że Polska byłaby znacznie bardziej przyjaznym miejscem do prowadzenia firmy, gdyby fiskus był bardziej łaskawy dla inwestorów, którzy dają zatrudnienie.

— Jestem pewien, że nasza gospodarka doznałaby gwałtownego przyspieszenia, gdyby wprowadzić jedną prostą zasadę: nie trzeba płacić CIT od tego zysku, który jest przeznaczany na inwestycje. Przedsiębiorcy najlepiej wiedzą, jak efektywnie wykorzystać wypracowane profity. Na pewno lepiej potrafią ulokować te pieniądze niż urzędnicy — przekonywał Zygmunt Solorz-Żak.

Walka z mentalnością

Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, przyznał, że biurokracja w Polsce jest poważnym problememdla przedsiębiorców. Zapewniał jednak, że rząd stara się te bariery usuwać.

— To prawda, że mamy w Polsce dramatyczną niewydolność aparatu administracyjnego — przedłużające się postępowania w sądach, długie procedury wydawania decyzji administracyjnych, opieszałość urzędniczą, złe stosowanie ustawy zamówień publicznych. To otoczenie biznesowe trzeba uprzątnąć. Warto jednak pamiętać, że nie jest to zadanie proste, które można załatwić jedną ustawą. To jest codzienna mozolna praca, wymagająca często zmiany mentalności urzędników — przekonywał Janusz Piechociński. Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, zapewniał, że deregulacja stopniowo postępuje i efekty tego już widać.

— Polska w ostatnich latach konsekwentnie wspina się w rankingu „Doing Business” i innych podobnych zestawieniach. Są obszary, w których widać bardzo wyraźną poprawę. Na przykład raport „Paying taxes” pokazuje, że w ciągu ostatnich pięciu lat skrócił się o jedną trzecią okres, jaki potrzebny jest przedsiębiorcom do uregulowania zobowiązań podatkowych — zaznaczył Jacek Rostowski.

KOMENTATOR PANELU

Musimy rozruszać deregulację

prezes BZ WBK

MATEUSZ MORAWIECKI

To prawda, że w Polsce prowadzony jest proces deregulacji, jednak jest to deregulacja pełzająca. Może awansowaliśmy o kilka miejsc w rankingu „Doing Business”, ale ciągle biurokracja jest w Polsce bardzo silna. Na przykład, procedura zdobywania pozwolenia na budowę trwa u nas ponad prawie rok. Gdyby deregulację w Polsce przyspieszyć, nasza gospodarka doznałaby gwałtownego przyspieszenia dynamiki PKB, nawet rzędu jednego punktu procentowego rocznie. Oprócz tego, państwo powinno w większym stopniu poprawiać otoczenie dla dwóch sektorów. Pierwszy to eksporterzy. To oni, dzięki sprzedaży za granicą towarów, sprowadzają do Polski kapitał, czyli zwiększają zasób narodowych oszczędności, a właśnie niedobór oszczędności jest poważnym problemem polskiej gospodarki. Drugi sektor, o który polskie państwo powinno specjalnie dbać, to przemysł. To właśnie realna wytwórczość jest obecnie siłą gospodarek. Rozsądne państwa mają bardzo konkretną politykę przemysłową, choć na zewnątrz udają, że jej nie mają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nasz kraj różnie odwdzięcza się biznesowi za patriotyzm