Nasza giełda idzie na pasku Wuja Sama

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 03-08-2007, 00:00

Warszawskie indeksy nadal tańczą w rytm informacji zza Atlantyku. Tak będzie do czasu, gdy zachodni inwestorzy przestaną się bać inwestycji na ryzykownych rynkach. Do takich ciągle należy GPW. Dopóki amerykański rynek nieruchomości nie przestanie straszyć, o wzrosty w Warszawie będzie bardzo trudno.

W czwartek sesja zaczęła się od mocnego uderzenia, bo tak zakończyły się środowe notowania na Wall Street. Potem rynek zaczął się osuwać. Widoczny był brak popytu na polskie akcje. Nieczułe na rekordowe notowania ropy (w środę w Nowym Jorku baryłka kosztowała już blisko 79 USD) pozostały kursy Lotosu i Orlenu. Dobre wyniki PBG, które pokazało zysk kwartalny niemal czterokrotnie większy niż przed rokiem i pozyskało renomowanych inwestorów do swojej spółki handlującej gazem, pociągnęły w górę pozostałych budowlańców. Zalecałbym jednak ostrożność, bo PBG — w odróżnieniu od giełdowej konkurencji — niemal zawsze prezentuje dobre rezultaty. Zresztą sezon raportów kwartalnych został całkowicie zdominowany przez wieści z USA.

W tej sytuacji dzisiejszy wysyp wyników, wśród których najciekawiej zapowiadają się rezultaty BPH i Pekao, nie wpłynie na rodzime indeksy. Większą uwagę warto zwrócić miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy i odczyt indeksu ISM. Pierwszy poznamy o 14.30, drugi na pół godziny przez końcem giełdowego tygodnia na GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu