Nasze indeksy nie mają siły na ruch w górę

Roman Przasnyski
opublikowano: 11-12-2009, 00:00

W czwartek giełdy miały chęć na odreagowanie ostatnich spadków. Skala tego odreagowania nie była zbyt imponująca. Nasz rynek nie dotrwał w tej chęci do końca dnia. Innym we wzroście nie przeszkadzały tym razem gorsze, niż się spodziewano, dane z amerykańskiego rynku pracy. Pocieszeniem mogły być trochę lepsze informacje dotyczące deficytu bilansu handlowego. Ale teza, że zrekompensowały one wymowę danych o bezrobotnych, byłaby trochę naciągana.

Odreagowanie dwudniowej mocnej przeceny na naszym parkiecie przybrało dość skromne rozmiary. Indeksy zaczęły dzień od zwyżki o 0,2-0,4 proc. Po nieco większym wyskoku w pierwszej godzinie handlu WIG20 zyskiwał 0,6-0,8 proc., a wskaźniki małych i średnich spółek traciły po 0,3-0,4 proc. Przez większą część sesji dobrze zachowywały się papiery BZ WBK, w ciągu dnia zwiększając skalę wzrostu do 2,9 proc. Po blisko 1 proc. zwiększały wartość mocno przeceniane w środę akcje Pekao i PKO BP. Z czasem siły odzyskiwały walory TP, zyskując ponad 2 proc. Słabo radziły sobie akcje KGHM i PKN.

Strach po ogłoszeniu gorszych, niż się spodziewano, danych o liczbie zasiłków dla bezrobotnych w USA spowodował spadek indeksów, ale minął on po rozpoczęciu handlu za oceanem na niewielkich plusach. Szaleństwa jednak nie było, jedynie powrót do poprzedniego poziomu. Końcówka sesji mocno zawiodła. Nasze indeksy były jednymi z nielicznych spadkowiczów w Europie, a w tej roli towarzyszyły im jedynie wskaźniki w Pradze, Rydze i Sofii. WIG20 stracił 0,25 proc. Obroty wyniosły 1,17 mld zł.

Czwartkowa zwyżka głównych indeksów nie robiła najlepszego wrażenia. Po pierwsze, z powodu jej skromnej skali, a po drugie, ze względu na znacznie mniejsze niż w czasie poprzednich spadków obroty. Po trzecie, bo byki nie były w stanie dowieźć jej do końca sesji. Obraz rynku niewiele się wskutek tego zmienił, ale złe wrażenie pozostało. Niewykorzystana szansa na wzrost może się zemścić.

Europejskie parkiety zaczęły dzień w okolicach środowego zamknięcia, ale w Paryżu i Frankfurcie kupujący szybko zdobyli niewielką przewagę i do południa tamtejsze indeksy zyskiwały po 0,7 proc. Tylko londyński FTSE nie mógł zdobyć się na ruch w górę. Na giełdach naszego regionu przeważały niewielkie wzrosty. Tracił jedynie wskaźnik w Sofii. W Grecji — po serii gwałtownych spadków — mieliśmy wreszcie odbicie. Indeks ATGI zwyżkował o ponad 3,5 proc., a pod koniec dnia zwiększył skalę wzrostu do ponad 5 proc. Hiszpański IBEX30 zwiększał wartość o 0,3-0,4 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Rynek , PO