Nasze typy do przejęcia na GPW

KZ
opublikowano: 29-01-2008, 07:27

"Puls Biznesu" wytypował spółki, które po  pierwsze są tanie, a po drugie mają akcjonariat ułatwiający ich przejęcie. Internauci pb.pl cel numer jeden widzą w Mostostalu Export.

Giełdowa bessa to doskonała okazja do względnie taniego przejmowania kontroli nad spółkami lub zwiększania w nich zaangażowania przez głównych akcjonariuszy. Ci ostatni kupują lub deklarują kupowanie walorów firm. Tymczasem cicho jest o ewentualnych przejęciach czy fuzjach, o których rynek huczał jeszcze kilka miesięcy temu.

Teoretycznie najłatwiej byłoby przejąć te firmy , które same poszukują inwestora (np. Mostostal Export), lub te, gdzie liczba akcji pozostających w wolnym obrocie jest niewielka (np. Qumak-Sekom czy Próchnik). Z innymi spółkami może być problem. Powód? Ich dotychczasowi właściciele z pewnością nie usiądą do negocjacji przy obecnych, niższych cenach. Zwłaszcza że w pamięci mają nie tak odległe przecież rekordy z czasów hossy. Niewykluczone więc, że poza pojedynczymi transakcjami, w których stronami będą zdeterminowane podmioty gotowe zapłacić premię ponad wycenę rynkową, na polu fuzji i przejęć posucha będzie taka, jak na rynku pierwotnym.

„PB” spróbował wytypować spółki , które mogą stać się celem przejęcia lub być jedną ze stron możliwej fuzji. Po przeprowadzonej selekcji zostało nam kilkudziesięciu kandydatów. Na opisanie wszystkich zabrakłoby miejsca. Wybraliśmy zaledwie kilka, o których internauci często piszą na forach internetowych.

QumaK-Secom, prezes Paweł Jaguś 

Wabią dobre wyniki, branża i dywidenda

Jeden z czołowych integratorów polskiego rynku teleinformatycznego aż się prosi o przejęcie. I nie dlatego, że na ostatniej przecenie jego kurs zjechał do najniższego poziomu od marca ub.r. Po pierwsze — spółka o kapitalizacji 136 mln zł ma mocno rozdrobniony akcjonariat. Aż 69 proc. walorów jest w rękach drobnych inwestorów. Najwięcej do powiedzenia na walnym zgromadzeniu ma TFI ING (8,7 proc. akcji) oraz cztery inne krajowe instytucje. Po drugie — Qumak osiąga coraz lepsze wyniki finansowe. Niedawno podwyższył prognozy za 2007 rok, które zakładają 7,7 mln zł zysku netto. Wkrótce spółka przedstawi prognozy na ten rok i — jak zapowiedział prezes — wzrostowy trend poprawy wyników zostanie zachowany. Ponadto przyszłego inwestora strategicznego mogą zwabić dobre perspektywy branży, w której działa Qumak, oraz zapowiedź wypłaty dywidendy z ubiegłorocznych zysków. Władze chcą przeznaczyć na ten cel aż 30-35 proc. zysku.

MediaTel, prezes Zbigniew Kazimierczak 

Zmiany w spółce już się zaczęły

Przez ostatnie trzy miesiące kurs telekomunikacyjnego operatora spadł o połowę. Dzisiaj jego wartość rynkowa to zaledwie 28 mln zł. Wykorzystał to Andrzej Piechocki. W ubiegłym tygodniu poinformował o zakupie znaczącego pakietu akcji. Obecnie ma 8,2- -procentowy udział w kapitale akcyjnym Mediatela. Piechocki to przewodniczący rady nadzorczej i akcjonariusz giełdowego MNI (ustalał i zatwierdzał jego strategię rozwoju). Stąd na forach internetowych od razu pojawiły się spekulacje, że ruch Piechockiego to wstęp do przejęcia Mediatela. Nowy akcjonariusz przyznaje, że Mediatel i MNI oraz Netia i Dialog muszą się konsolidować. Dodaje jednak, że decyzja zależy od władz spółek. Obecnie akcjonariat Mediatela jest mocno rozdrobniony. Zaangażowanie w spółce zmniejsza rodzina Gawędów. Zastępuje ją cypryjski Casting Limited oraz osoby z zarządu. Firma przedstawiła pod koniec 2007 r. strategię rozwoju. Obecnie przejmuje dwie telekomunikacyjne spółki: Elterix i eTel Polska.

Pepees, prezes Andrzej Kiełczewski

Biopaliwa przyciągają uwagę zagranicy

Producent skrobi ziemniaczanej jest na celowniku inwestorów strategicznych od kilku miesięcy. Ostatnio spółka z Łomży przyznała się, że audyt prawno-finansowy (tzw. due diligence) prowadziło dwóch inwestorów: angielski Spearhead i niemiecki Emsland-Starke. Z tych zalotów nic nie wyszło. Nie wiadomo, czy są kolejni chętni. Pepees, podobnie jak inne spółki, wabi rozdrobnionym akcjonariatem, ale nie tylko. Pracuje właśnie nad nową strategią rozwoju. Chce wybudować fabrykę skrobi zbożowej, dział skrobi modyfikowanych i instalację biopaliwową. Ma to kosztować około 90 mln zł. Nie może jednak uzyskać finansowania unijnego, co tłumaczy brakiem odpowiednich rozporządzeń. Wśród głównych rozgrywających w spółce jest m.in. fundusz cypryjski Midston Huberta Gierowskiego oraz Maciej Grabski, były akcjonariusz Wirtualnej Polski, obecnie aktywny inwestor giełdowy. W ostatnich miesiącach obydwaj zwiększali zaangażowanie w Pepeesie.

Próchnik, prezes Jacek Pudło

Niewielki udział w firmie daje kontrolę

Do odzieżowej spółki, właściciela jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży, przez wiele lat nikt się nie przyznawał. Ona sama miała długi i zanikające przychody. Jeszcze kilka lat temu wystarczyło zaledwie 200 tys. zł, aby stać się największym akcjonariuszem. Obecnie kontrolę nad Próchnikiem ma tzw. grupa łódzka. Kontroluje ona zaledwie 10 proc. kapitału zakładowego. Jeśli inwestorzy rzeczywiście na dłużej zagoszczą w spółce, można oczekiwać stopniowego zwiększania ich zaangażowania. Problem w tym, że cena akcji Próchnika, choć mocno spadła, wciąż nijak się nie ma do wyników firmy. Na GPW jest wyceniana na ponad 67 mln zł. Tymczasem przychody po trzech kwartałach 2007 r. wyniosły ledwie 20,5 mln zł. Spółka ma też 2 mln zł straty netto. Na zainteresowanie Próchnikiem innych inwestorów (np. branżowych) trudno liczyć. Tym bardziej że dysponuje on dość mizerną siecią sprzedaży, a marce dużo brakuje do czasów świetności.

Mostostal Export, prezes Michał Skipietrow 

Plotki o przejęciu krążą od dłuższego czasu

Wokół budowlanej spółki krążą spekulacje, że interesuje się nią inwestor branżowy. Problem w tym, że takie informacje towarzyszą Mostostalowi od lat. Według zapewnień prezesa, teraz rozmów w sprawie inwestora strategicznego można się spodziewać nie wcześniej niż w drugiej połowie lutego. Inwestor miałby objąć nie mniej niż 30 proc. akcji po podwyższeniu kapitału. Teraz kosztowałoby go to znacznie mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy walory ME wyceniano na 10 zł. Dziś wartość rynkowa firmy nie przekracza 200 mln zł. Free float to aż 93 proc., co daje ponad 85 proc. głosów na WZA. Po restrukturyzacji spółka ma sporo gotówki, która czeka na rozsądne zagospodarowanie. Szybko wypełnia też portfel zamówień, głównie zleceniami z rynku rosyjskiego, które jednak ze względu na konieczność spełnienia wielu formalnych wymogów wciąż nie mogą się doczekać realizacji. Nie znajdują tym samym odzwierciedlenia w wynikach firmy.

Wilbo, prezes Leszek Stypułkowski 

Przetwóca rybny wabi konkurentów

Temat przejęcia bądź konsolidacji jest niemal tematem dyżurnym w Wilbo. Jeszcze na przełomie 2006 i 2007 roku chęć przejęcia przetwórcy rybnego zgłaszał Pamapol. Ogłosił nawet wezwanie, ale zaproponowana cena, choć została podniesiona, nie usatysfakcjonowała mniejszościowych udziałowców. W rezultacie Pamapol zrezygnował z przejęcia władysławowskiej spółki. Ale zaraz potem Wilbo zaczęto wiązać z Jago oraz Graalem. Jednak wszystko skończyło się tylko na spekulacjach. Ostatnim wybrańcem losu miało być Seko. I znowu fiasko. Pod koniec ubiegłego roku obie giełdowe spółki przyznały, że nie będzie spodziewanego mariażu. Wilbo zapowiedziało wówczas, że skoncentruje się na restrukturyzacji. Ale giełdowej spółce przydałby się partner, bo sama, jak pokazują wyniki, trochę drepcze w miejscu. Zgodę na to musi jednak wyrazić dwóch głównych akcjonariuszy, do których należy ponad 40 proc. wszystkich akcji.

Eurofaktor, prezes Michał Golicz

Problemy okazją do zmian w akcjonariacie

W ubiegłym roku spółka balansowała na granicy upadłości. To zawsze sprzyja zmianom właścicielskim. Eurofaktor spłacił większość obligacji dzięki pożyczce od firm biznesmena Grzegorza Hajdarowicza. W tym czasie Dorota Hajdarowicz podpisała przedwstępną umowę nabycia od prezesa Eurofaktora pakietu kontrolnego firmy Bonum, kontrolującej 55 proc. głosów na WZA giełdowej spółki. Oznacza to, że w firmie dochodzi właśnie do zmiany warty. Grzegorz Hajdarowicz jest znanym biznesmenem z Małopolski. Z informacji, jakie można znaleźć w internecie, wynika, że zajmuje się produkcją filmową. W latach dziewięćdziesiątych pojawiał się na liście najbogatszych Polaków „Wprost”. Z kolei Dorota Hajdarowicz prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą De Oro i pojawia się w sieci m.in. przy spółce Dragmor. Wszystko wskazuje na to, że oboje systematycznie zdobywają wpływy w Eurofaktorze. Być może mają poważne plany wobec emitenta.

Sygnity, prezes Piotr Kardach

Branża IT liczy na poprawę

Informatyczna spółka, która jeszcze niedawno należała do czołówki rodzimej branży IT, dziś mocno podupadła. Jej akcjonariusze musieli ją ratować zastrzykiem gotówki, by nie straciła płynności. Obecnie realne wydają się co najmniej dwa scenariusze: odchudzanie grupy kapitałowej o poszczególne aktywa (bardziej prawdopodobne) lub wchłonięcie całej firmy przez innego gracza (mniej prawdopodobne). Głównym akcjonariuszem pozostaje fundusz BBI Capital (9,2 proc. akcji przed emisją, pakiet wart ledwie 33 mln zł), którego zarządzający będą z pewnością szukali sposobu na zwiększenie wartości firmy, by dopiero później ją sprzedać. Sprzyjać temu może spodziewana przez analityków poprawa koniunktury w branży i zwiększone wydatki firm i administracji na IT. Poza BBI w akcjonariacie spółki powyżej 5 proc. mają dwie instytucje finansowe. Faktyczny free float stanowi ponad 75 proc.

O opinię poprosiliśmy użytkowników strony pb.pl. Co się okazało? Co trzecia z 1100 odpowiedzi stawiała na Mostostal Export jako dobry cel przejęcia. Duże szanse widzicie też przed Próćhnikiem i Sygnity. Pełne wyniki sondy znajdziesz tutaj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Nasze typy do przejęcia na GPW